[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Jennifer Lopez w roli striptizerki

Najgorętsza 50-latka Hollywood w filmie „Ślicznotki" tańczy na rurze, naciąga finansistów z Wall street i ratuje kumpele z tarapatów.

Po krachu finansowym z 2008 roku swoje oszczędności w USA tracą wszyscy – od nauczycieli, przez agentów nieruchomości, po… stripteaserki. Te ostatnie, mimo, że na scenie błyszczą nie tylko nagim ciałem, ale i sztucznymi kamieniami, na zapleczach modnych nocnych klubów zmagają się z brakiem pieniędzy i lichym pakietem socjalnym. Jednak do czasu…

Bo wtedy wchodzi ona, cała na biało (a przynajmniej w białym futrze) – latynoska bogini tańca na rurze, zadziorna Matka Chrzestna wszystkich stripteaserek. To oczywiście grana przez znakomitą Jennifer Lopez Ramona. Nocna królowa bierze pod swoje skrzydła niedoświadczone, pozwalające się dotąd wykorzystywać dziewczyny i opracowuje plan odbicia się od dna. Ich trampoliną do lepszego świata mają być znienawidzeni przez wszystkich sprawcy finansowego krachu, którzy jako jedyni na nim nie ucierpieli – tak zwane Wilki z Wall Street.

Dziewczyny, pod wodzą sprytnej Ramony zaczynają naciągać napalonych finansistów na gruba kasę – prawiąc im komplementy, grając własnym seksapilem, a czasem – po prostu ich upijając. Karty kredytowe same wpadają w ozdobione tipsami dłonie, a Panowie nawet po wyjątkowo rozrzutnych nocach nie zgłaszają spraw na policję – przecież nie poskarżą się na komisariacie, że z własnej woli wydali w nocnym klubie kilka tysięcy dolców. A dziewczyny, niczym Robin Hood zabierają bogatym (maklerom) i rozdają biednym (sobie) – po równo, bez wewnętrznych sprzeczek. Niemal siostrzany układ działa świetnie, a interes przynosi coraz większe dochody, do czasu kiedy Ślicznotki tracą czujność…

Czy warto zobaczyć tę historię na dużym ekranie? Tak! Bo to film o kobietach, wyprodukowany przez kobiety (między innymi J.Lo) dla kobiet. Niech Was nie zmylą nagie ciała i seksowny taniec – bardziej niż o erotykę chodzi w tym obrazie o siostrzaną solidarność i walkę o siebie. A co powiedziała nam o filmie sama Jennifer Lopez, gwiazda naszego listopadowego numeru?

„W tym filmie oglądamy ten świat z kobiecego punktu widzenia. Widzimy, jak to jest, co robią, co sprawia, że czują się silne albo w pewien sposób zdesperowane - to ogrom złożonych emocji, ta historia ma wiele warstw. W tym filmie nie ma osądzania. Dostaję wiele scenariuszy, gdzie trzeba wybierać między jedną ze stron, a czytając ten, czułam, że to dobra, nieuproszczona rola dla mnie. Szczerze mówiąc, trochę się tego bałam. Do tej pory nigdy nie musiałam się tak eksponować emocjonalnie. Poza tym zwykle gram w komediach romantycznych pozytywne postacie, a w tym filmie granica między dobrym i złym trochę się zaciera.”

Pozycja obowiązkowa!

ZOBACZ TEŻ: Google świętuje 25-lecie Przyjaciół

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij