[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.1

Jaki wpływ na nasz związek mają nasi znajomi?

Dookoła czyha wiele niebezpieczeństw: pokusy, problemy fi nansowe, przystojne koleżanki z pracy. Ale czasem najgorszą robotę robią przyjaciele.

Siedzieliśmy z moim chłopakiem w knajpce z zaprzyjaźnioną parą i jakoś tak od słowa do słowa oni zaczęli się kłócić. Głośno i agresywnie. Wszyscy się gapili na nasz stolik, sytuacja robiła się nieprzyjemna, a żadne próby uspokojenia ich nic nie dały. Serce mi biło gwałtownie, twarz płonęła, mój chłopak też był napięty, nie mogliśmy doczekać się kelnera, by zapłacić i uciec z tego piekielnego miejsca.

ZOBACZ TEŻ: Słowa, po których twój związek nie będzie już taki sam. Jak się ich wystrzegać?

To zaraźliwe

Myślałam, że jeżeli dotrzemy do samochodu, będziemy już bezpieczni, ale nie zdawałam sobie sprawy, że przywleczemy do domu te toksyczne opary. Wkrótce też skakaliśmy sobie do oczu z jakiegoś idiotycznego powodu. Nowe badania dokładnie wyjaśniają to zjawisko: wszyscy mamy w mózgu neurony lustrzane, czyli komórki, które pomagają nam zrozumieć emocje innych ludzi. Dzięki nim potrafi my współczuć, pomagają nam też dopasowywać swoje zachowanie do emocji drugiej osoby. Jest to kapitalne, kiedy mamy do czynienia z osobami szczęśliwymi, radosnymi i pełnymi energii. Ale mechanizm działa równie sprawnie, gdy przebywamy w towarzystwie ludzi agresywnych czy depresyjnych.

Uwaga na znajomych

Seria opublikowanych w ostatnich latach badań wskazuje że to, czy jesteśmy szczęśliwi, zdrowi i to, jak długo żyjemy, zależy w dużym stopniu od naszego środowiska. Nie tylko tego naturalnego. Znacznie bardziej od tego, kim są nasi przyjaciele i jakie oni wiodą życie. Badania naukowe wykazały, że bardzo dużo niekorzystnych z punktu widzenia zdrowia fizycznego i psychicznego zachowań – począwszy od obżarstwa, alkoholizmu i palenia, przez nadmierną agresywność, a na skłonności do depresji kończąc – to wpływy otoczenia. Otyłością czy nikotynizmem można się zarazić niemal tak samo, jak grypą – od najbliższych. „To efekt domina – wyjaśnia prof. Nicholas Christakis, socjolog z Harvard University. – Człowiek jest istotą społeczną. Jesteśmy zaprogramowani w ten sposób, że musimy wiązać się z innymi ludźmi, wpływać na nich i poddawać się ich wpływom” – dodaje. Znajomi mogą poważnie szkodzić zdrowiu. Na przykład, jeśli nasi bliscy znajomi mają nadwagę, ryzyko, że Ty też będziesz ją miała, rośnie aż o 57%. Każdy nieszczęśliwy człowiek w Twoim otoczeniu obniża Ci nastrój średnio o 7%.

REKLAMA

REKLAMA

Wirusy rozwodu

Podczas badań nad przyczynami rozwodów naukowcy z Uniwersytetów Brown i Harvarda odkryli, jak silny wpływ na nasze związki mają rozwody wśród znajomych. Gdy rozpadnie się małżeństwo, w naszej grupie towarzyskiej ryzyko kolejnego rozwodu wśród znajomych wzrasta aż o 75%. Okazało się także, że obecność rozwiedzionych osób w towarzystwie powoduje, iż pozostali są o 147% bardziej skłonni do rozwodu niż osoby, których wszyscy znajomi są w szczęśliwych związkach. Rodzeństwo ludzi, którzy mają za sobą rozwód, też jest bardziej narażone na podobne komplikacje w życiu. Ciekawe, że są również dane na temat wpływu atmosfery rozwodowej w pracy – w małych firmach ryzyko zarażenia się rozwodem wzrasta do 55%

ZOBACZ TEŻ: Dlaczego on nie odbiera telefonu? [okiem faceta]

Jak się chronić?

Dlaczego złe emocje są tak zaraźliwe? W końcu jestem dorosłą, niezależną osobą, więc dlaczego pozwalam innym ludziom na to, żeby pakowali się ze swoimi problemami w moje życie? Powodem nie jest wrodzone i bardzo ludzkie upodobanie do dramatów. Po prostu, jak wyjaśnia nauka, nie mamy na to wpływu, w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to się dzieje.

Odzwierciedlanie cudzych emocji uważa się za automatyczny, podświadomy proces. „Mamy wewnętrzny impuls do naśladowania tych, z którymi jesteśmy w jakiś sposób związani” – mówi dr Leslie Parrott, terapeuta, zajmujący się małżeństwem i rodziną, współautor „The Good Fight” („Dobra kłótnia”). Praktycznie najlepszym sposobem na to, aby obronić siebie i swój związek, jest uświadomienie sobie, jak bardzo jesteśmy narażeni na zarazę. Gdy nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się z nami dzieje, przebiega to tak: widzimy kłótnię znajomych i nasza skłonność do imitowania zachowań i emocji skłania nas do wszczęcia kłótni z naszym ukochanym. Nie bardzo wiemy, skąd te emocje, a ponieważ człowiek chce we własnych oczach uchodzić za osobę racjonalną, to sobie wymyśla jakieś usprawiedliwienie (np.: „Bo on nigdy nie pamięta o ważnych dla mnie sprawach”). I już tworzymy jeden kamyczek, który wpada w szprychy naszego małżeńskiego wózka. A kiedy mamy świadomość, że tak się dzieje, to będziemy wiedziały, że te emocje, które się u nas pojawiają, są spowodowane cudzymi problemami. I już może nie będziemy się tak wkręcać.

Oczywiście nie możemy po prostu wyłączyć naszej empatii, ale możemy działać tak, by zatrzymywać eskalację napięcia. Jeśli widzimy, że ktoś w naszym gronie przeżywa trudne chwile, to najlepiej myśleć o sobie jako o troskliwym, ale niezaangażowanym obserwatorze. Słuchaj, ale z lekkim dystansem. I pamiętaj, że Twoja sytuacja jest zupełnie inna niż przyjaciółki, którą zdradza mąż. To jest jej historia – Ty masz własną, własne życie i musisz je chronić. Jeżeli ma do Ciebie żal, dlaczego nie chcesz gadać z nią po kilka godzin dziennie albo w nocy, po prostu bądź asertywna i powiedz: „Kocham cię, ale nie bardzo wiem, jak ci pomóc, a cała ta historia po prostu źle na mnie wpływa”.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij