[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Jak zarządzać domowym budżetem?

Czy wiesz, że według chińskiego horoskopu w lutym zaczął się Rok Czerwonej Świni? A to oznacza dostatek. Ale samo się nie zrobi, trzeba nad tym trochę popracować. Zobacz, jak ogarnąć budżet 2019.

oszczędzanie

"Ja się na tym nie znam, to ojca działka" - tak mówiła moja mama, kobieta skądinąd wykształcona i pracująca, gdy pytałam ją o jakieś finansowe sprawy (np. ile płacą za gaz). Obiecałam sobie, że nigdy nie powtórzę tego błędu i sama będę ogarniać własne finanse. Zawsze miałam przekonanie, że jest to najistotniejszy element mojej niezależności. Cieszę się, że jest to trend powszechny. Ipsos podaje, że ponad 40% mieszkanek większych miast samodzielnie podejmuje decyzje, dotyczące swojego i rodzinnego budżetu. Widać też w badaniach, że to kobiety częściej bowiem dbają o jakieś formy zabezpieczenia na późniejsze lata, na starość czy na wypadek niespodziewanej choroby.

ZOBACZ: Domowy budżet - pieniądze w związku

Nie musisz tego mieć

Ale żeby obraz nie był taki słodki, to trzeba sobie powiedzieć jasno, że ta przezorność charakteryzuje raczej osoby 35+. Bo jak wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów, młodzi ludzie coraz chętniej się zadłużają. KRD w 2018 roku miał w swoim rejestrze 152 tys. osób w wieku 18-25 lat, podczas gdy rok wcześniej było ich 110 tys. Ich zadłużenie wynosi 535 mln. Najwięcej jest osób, które pożyczają na drogie zachcianki, czyli ekskluzywne wakacje, markowe ubrania, drogi sprzęt elektroniczny. Spłata ratalna czy za pomocą karty kredytowej czyni te zakupy mniej bolesnymi w pierwszej chwili. Dopiero po pewnym czasie przychodzi twarde lądowanie w postaci komorniczego nakazu zapłaty, bo okazuje się, że nie stać nas na regularne spłaty tylu rat.

Nic w tym w sumie dziwnego ani nowego. Zewsząd jesteśmy bombardowani reklamami i obrazami rzeczy, ubrań i gadżetów, które nas kuszą. Chcemy je mieć, pożądamy ich. Jesteśmy gotowi dużo za nie zapłacić. Dziś, w dobie masowej produkcji, każdy praktycznie może sobie pozwolić na pewien nadmiar rzeczy. I naturalnie ułatwiają to nam banki z ich łatwymi pożyczkami i kartami kredytowymi. Nasza chęć posiadania może być łatwo zaspokojona, więc dlaczego mamy się powstrzymywać? Prawie wszyscy jesteśmy do jakiegoś stopnia zakupoholikami, kupując pod wpływem impulsu rzeczy, na które nas nie stać i których wcale nie potrzebujemy. Katarzyna Kucewicz, psycholożka, w swojej książce „Zakupoholizm. Jak uwolnić się od przymusu kupowania?” wyjaśnia, że istota tego zjawiska jest zbliżona do innych nałogów. Kupujemy, bo mamy problem z opanowywaniem impulsów. Chęć posiadania rodzi w nas napięcie, które rozładowuje się po zakupieniu pożądanej rzeczy. Łudzimy się, że po nabyciu tego gadżetu będziemy szczęśliwsze, ale oczywiście radość nie trwa długo – zastępuje ją głód kolejnych zakupów.

Nowy minimalizm

Ponieważ świat jest tak skonstruowany, że gdy coś się posuwa do absurdu, następuje kontrakcja, to rzecz jasna w opozycji do konsumpcjonizmu pojawił się nowy nurt, czyli minimalizm. Zamiast brać udział w wyścigu szczurów w pogoni za pieniędzmi na wciąż nowe rzeczy, chodzi o to, aby skupić się na smakowaniu życia małą łyżeczką. Istnieje też nurt eko, w którym chodzi już nie tylko o nasze samopoczucie, lecz o Ziemię, eksploatowaną w procesie produkcji nowych dóbr.

A jeśli chcesz dowiedzieć się, czy umiesz oszczędzać i rozsądnie zarządzać swoim budżetem, rozwiąż nasz test.

ZOBACZ TEŻ: Jak oszczędzać pieniądze - 19 rad


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij