Jak rozmawiać o pieniądzach [poradnik]

Pieniądze (nie pieniążki!) są prawie tak stare, jak seks, i z oboma mamy problem, by o nich normalnie rozmawiać. Tę nieumiejętność wynosimy pewnie z domu, ale warto to zmienić.

pieniądze fot. Shutterstock.com

Jedno z głupszych powiedzeń, powtarzanych jak mantra, brzmi: „Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają”. Oznacza to chyba, że sprawy finansowe są poniżej zainteresowań osób dobrze wychowanych, tymczasem dżentelmeni rozmawiają o wszystkim, tylko wiedzą, z kim rozmawiać, jak rozmawiać i kiedy. W rozmowach o pieniądzach nie ma nic niestosownego i to trzeba zapamiętać.

REKLAMA

Problem: Rozmowa o zarobkach podczas rozmowy rekrutacyjnej. Jak nie być skrępowaną?

ROZWIĄZANIE To jest tajemnica, dlaczego czujemy się podczas niej niezręcznie, ale tak jest. Potraktuj to więc jak partię szachów, w której strategię gry zmienia się w trakcie i dopasowuje do ruchów przeciwnika. Zanim usiądziesz do szachownicy, zrób rozpoznanie, ile zarabiają osoby na podobnych stanowiskach w innych firmach i w tej, do której aplikujesz, żeby poznać swoją rynkową wartość. Przyda się, bo gdy zagadniesz o przyszłe zarobki, najpewniej usłyszysz w odpowiedzi: „A jakie są Pani oczekiwania?”. Przygotuj sobie wcześniej w głowie dolną granicę zarobków, którą jesteś skłonna zaakceptować, ale w odpowiedzi podaj widełki, które Cię interesują. Jeżeli rozmowa pójdzie dobrze, to przyszły pracodawca najpewniej wskaże dolny próg oczywiście, ale jest duża szansa, że dorzuci do pensji pakiet bonusów, żeby Cię skusić.

Nie kręć też przy pytaniu o zarobki w poprzedniej pracy (oni też mogli zrobić wywiad i raczej zrobili), ale również podawaj je w widełkach: między tyle a tyle. Bardzo ważny jest moment, w którym należy przejść do rozmowy o pieniądzach, jednak trudno wskazać ten jeden odpowiedni. Jeżeli zrobisz to zbyt wcześnie, to rekruter odnotuje, że motywuje Cię tylko kasa, a nie misja firmy i team spirit (nawet jeżeli to prawda, to niechętnie widziana przez pracodawców); jeżeli zbyt późno, to sama będziesz rozczarowana po kilku godzinach rozmowy, że proponują Ci średnią krajową z 2019 roku.

Nie od rzeczy będzie zapytać rozmówcę (rekrutacje często bywają wielostopniowe, zwłaszcza w dużych firmach i korporacjach), czy jest odpowiednią osobą do prowadzenia rozmów o finansach i czy sądzi, że teraz jest odpowiedni moment na takie. Jeżeli w końcu dojdzie do nich, ale skończy się na ogólnikach w rodzaju „w naszej firmie oferujemy konkurencyjne wynagrodzenie” lub „cenimy sobie zaangażowanie, dlatego nasze wynagrodzenia uzależnione są od wyników”, to radzimy: daj sobie spokój i poszukaj innej posady.

Problem: Po równo nie zawsze oznacza sprawiedliwie. Zwłaszcza przy płaceniu wspólnego rachunku w knajpie.

ROZWIĄZANIE Nawet jeśli sama tego nie przerabiałaś, to pewnie widziałaś ten odcinek „Przyjaciół” z dzieleniem rachunku w restauracji. Tak bywa dość często: większość towarzystwa (mając na względzie właśnie wspólny rachunek i zawartość swojego portfela) zamawia, nazwijmy to, normalne dania, ale zawsze znajdzie się jeden z drugim, który zaordynuje (na nasz wspólny koszt, oczywiście) homara z maślaną chmurką i butelkę schłodzonego Chardonnay. Taka natura podliwa i nic na to nie poradzisz. Proponujemy przy rachunku sprawdzić, ile kosztowała Twoja sałatka z parmezanem i kieliszek białego wina, zostawić należność wraz z napiwkiem i powiedzieć: „Sorry, więcej nie mam, ale to pokrywa moją część”. Nie ma się czego wstydzić: to ten ktoś od homara ma powód do wstydu. A tak na przyszłość, to wspólny rachunek bardziej sprawdza się przy wyjściu na drinka (nawet kilku) niż przy kolacji, gdzie ła- two o poczucie gastronomicznej niesprawiedliwości.

ZOBACZ TEŻ: Niezamężne bezdzietne kobiety są najszczęśliwsze.

Problem: Składkowy prezent? Świetny pomysł, tylko składkowicze coś zwlekają z wpłatą swojej części.

ROZWIĄZANIE Niestety, organizacja takiej zbiórki wiąże się często z koniecznością założenia swoich pieniędzy za innych, zwłaszcza gdy jest się pomysłodawczynią takiego składkowego prezentu. Jest też inna niedogodność – że w grupie składkowiczów znajdą się osoby o różnych możliwościach finansowych i dla niektórych może to być spory wydatek w budżecie (o czym wstydziły się powiedzieć, i ten artykuł jest właśnie dla nich). Skutecznym sposobem na uniknięcie niewpłaconych składek jest maksymalne sformalizowanie zbiórki: podanie numeru konta do wpłat i regularne wysyłanie mejla do wszystkich z tabelką w excelu, kto i kiedy takowej dokonał. Żadnych wpłat gotówką, tylko przelewy. Takie oficjalne podejście działa zazwyczaj bardzo mobilizująco na spóźnialskich, nawet bez wezwań do zapłaty. Natomiast gdy jesteśmy zaproszone do zrzucenia się na prezent i zaproponowana kwota przekracza nasze możliwości finansowe, powiedzmy jasno, ile jesteśmy w stanie na niego przeznaczyć. Być może razem uda się zdecydować o za- kupie tańszego upominku lub ktoś w lepszej kondycji finansowej zgodzi się zapłacić większą składkę. Pewne jest jedno: tylko jasne przedstawienie własnej sytuacji pozwoli znaleźć wyjście, które zadowoli wszystkich, a samą Ciebie uchroni przed poczuciem dyskomfortu.

Problem: Prosząc o zwrot pożyczki, bardziej się wstydzimy niż fatalny pożyczkobiorca. Dlaczego?

ROZWIĄZANIE Oto jest pytanie! Badania przeprowadzone przez jeden z dużych banków pokazują, że aż 46% kobiet (i 31% facetów) odczuwa „zdecydowaną niechęć” do upominania się o własne pieniądze, ponieważ nie chcą wyjść na małostkową i skąpą osobę. Stąd wynika najpewniej najczęściej popełniany błąd z podawaniem powodu (zazwyczaj wymyślonego), który ma skłonić pożyczkobiorcę do zwrotu: a to nagły remont, a to konieczność zakupu pralki, bo stara wysiadła na amen, a to auto w warsztacie itd., itd. Tymczasem nikomu nie musimy się tłumaczyć, dlaczego chcemy zwrotu pożyczki, a już tym bardziej wymyślać nieprawdziwych przyczyn. Warto pogadać szczerze i otwarcie – być może ktoś po prostu zapomniał o swoim długu. Najlepiej zwyczajnie przypomnieć o nim pożyczkobiorcy. Czasami proste rozwiązania są najskuteczniejsze i wcale nie wychodzi się przy nich na sknerę.

Jak rozmawiać o pieniądzach w związku

Temat pieniędzy jest często w naszych domach bombą z krótkim lontem. Statystyki podają, że to jeden z trzech najczęstszych powodów kłótni. Tymczasem rozmowy o finansach powinny wzmacniać związek, a nie go burzyć.

  1. Z faktu, że macie wspólne zainteresowania i podobne poglądy na większość spraw, nie musi wynikać, że macie takie samo podejście do pieniędzy. Zacznijcie od ustalenia wspólnych punktów.
  2. Jeśli mieszkacie razem, dogadajcie się, kto za co płaci i w jakim terminie. Osoba o większych możliwościach bierze na siebie grubsze rachunki, druga te mniejsze, ale równie ważne.
  3.  Zastanówcie się, na czym wam wspólnie zależy, i skoncentrujcie na osiągnięciu tego celu. Pieniądze będą pomocne, a racjonalne podejście obniża emocje.
  4. Po opłaceniu obowiązkowych wydatków każde z was ma jeszcze swoje pieniądze. Nie komentujcie wzajemnie, na co je wydajecie, bo to osobista sprawa. Dopóki macie płynność, dopóty wszystko jest w porządku. No chyba że umówiliście się, że zbieracie na wspólny urlop na Tahiti.

REKLAMA

REKLAMA