[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Jak osiągnąć sukces?

Prawdziwy sukces osiągają osoby cholernie uparte i pracowite. Kolejny motywacyjny slogan? Nie, to poparte nauką fakty.

sukces kobieta fot. shutterstock

Jeżeli tak jak ja jesteś namiętną oglądaczką rożnych talent show, to z pewnością niejednokrotnie zastanawiałaś się, co się dzieje z tymi setkami utalentowanych młodych ludzi, którzy przewijają się przez te programy. Błysną genialnym wykonaniem, a potem wszelki słuch po nich ginie. Tak naprawdę na palcach jednej ręki można policzyć finalistów, którzy osiągnęli prawdziwy sukces: Monika Brodka, Kamil Bednarek, Michał Szpak, Dawid Podsiadło, no i...? No właśnie. Bo żeby coś w życiu osiągnąć potrzebna jest specyficzna kombinacja cech – min. pracowitości, umiejętności wyznaczania celów, odporności. Zobacz, co na ten temat mówi nauka.

Nie dla cieniasów

Akademia Wojskowa Stanów Zjednoczonych w West Point to najbardziej prestiżowa uczelnia wojskowa na świecie. I nie, nie jest to męska enklawa – od 1 stycznia 2016 roku na jej czele stoi kobieta, generał Diana Holland. Dostać się tam jest trudniej niż na Harvard.

Przede wszystkim młoda osoba musi rozpocząć starania o przyjęcie już dwa lata wcześniej, w wieku 17 lat. Oprócz doskonałych ocen szkolnych i maturalnych musi mieć jeszcze wsparcie kongresmena albo senatora. I oczywiście świetnie zdany egzamin kondycyjny – dopiero wtedy jest dopuszczona do egzaminów w West Point.

Z 14 000 kandydatów, którzy podchodzą do trudnego procesu rekrutacyjnego, w ostatecznym rachunku na pierwszy rok przyjętych zostaje tylko 1200 osób. Najsprawniejszych, najbystrzejszych i najtwardszych. A jednak spora część z nich odpada już na pierwszym roku w trakcie 7 - tygodniowego obozu kondycyjnego, nazywanego „bestialskie baraki”. To najtrudniejszy pod względem emocjonalnym i fizycznym okres w ciągu czterech lat spędzonych w Akademii.

Oto jak wygląda dzień kadeta:

  • 5.00 – pobudka
  • 5.30 – apel
  • 5.30-6.55 – zaprawa fizyczna
  • 6.55-7.25 – higiena
  • 7.30- -8.15 – śniadanie
  • 8.30-12.45 – trening/zajęcia
  • 13.00-13.45 – lunch
  • 14.00-15.45 – zajęcia lekkoatletyczne
  • 17.30-17.55 – higiena
  • 18.00-18.45 – kolacja
  • 19.00-21.00 – trening/ zajęcia
  • 21.00-22.00 – czas dla dowódcy
  • 22.00 – hejnał (i spać)

Jak łatwo zauważyć, kadet (i kadetka) jest w nieustannym ruchu. Z wyjątkiem pór posiłków nie ma czasu na odpoczynek, nie ma kontaktu z rodziną ani z przyjaciółmi. Dostaje potworny wycisk pod każdym możliwym względem, i to przez siedem dni w tygodniu. Jak na wojnie.

Fenomen, dlaczego ze szkolenia odpadają czasami najsprawniejsi kandydaci, a ci na pierwszy rzut oka słabsi fizycznie są w stanie pokonać „bestię”, zainspirował doktor psychologii Angelę Duckworth, autorkę książki „Upór”, do badań. Wcześniej poszukiwała wspólnych cech ludzi, którzy wiodą szczęśliwe, spełnione życie i doszła do wniosku, że inteligencja jest tym najistotniejszym czynnikiem. Ale potem przyszło kolejne pytanie: „Jak to się dzieje, że przy podobnym poziomie inteligencji niektórzy ludzie osiągają o wiele więcej?”. Jej konkluzja była następująca: „Oni po prostu mają w sobie więcej uporu”. I właśnie kadeci z West Point posłużyli dr Duckworth za pierwsze króliki doświadczalne w badaniach nad kluczową rolą tego czynnika.

Przed rozpoczęciem „bestialskich koszar” kadeci zostali poproszeni o wypełnienie krótkiego kwestionariusza. Mieli ustosunkować się do stwierdzeń dotyczących stawiania sobie celów i ich realizacji. Duckworth wraz ze współpracownikami skonstruowała ten test, aby zmierzyć poziom uporu. „Upór” jest tu definiowany jako wytrwałość i pasja, z jaką osoba realizuje długoterminowe cele. Co się okazało? Kadeci, którzy osiągnęli wyższy wynik w teście uporu, o 60% częściej zaliczali „bestię”.

Duckworth zastosowała skalę uporu również wobec własnych 138 studentów. I znowu okazało się, że osoby lepiej wypadające w teście odnoszą większe sukcesy na studiach. Badaczka dostrzegła jeszcze jedną ciekawą zależność: osoby z wyższym wynikiem w skali uporu częściej miały niższe wyniki w skali SAT (test umiejętności szkolnych, który często decyduje o przyjęciu na studia). Studenci, którzy mieli wyższe noty w SAT, przejawiali mniej determinacji w realizacji swoich celów. Po dokonaniu tego spostrzeżenia Duckworth doszła do zasadniczego wniosku, który pokierował jej dalszymi badaniami: nasz potencjał to jedno, a to, co z nim zrobimy, to już zupełnie inna sprawa.

REKLAMA

REKLAMA

Mit geniusza

Nasza epoka kocha utalentowanych ludzi. Każda z nas woli opowiadać o sobie, że w czasach szkolnych była raczej „zdolnym leniem” niż „kujonem”. W TV pełno jest rozmaitych talent show: młodzi, zdolni ludzie śpiewają, tańczą, gotują, potrafią zapamiętać 200 liczb itd. Zdaniem Duckworth to bardzo szkodliwy komunikat: kierując światła reflektorów na talent, ryzykujemy pozostawienie całej reszty w cieniu. Mimowolnie komunikujemy, że pozostałe czynniki, w tym upór, nie są tak ważne, jak w istocie są. Pracowitość, charakter, wysiłek, systematyczność wydają się nudne, jak z innej epoki.

A jednak, śledząc losy finalistów tych programów, widzimy, że to nie ci najbardziej utalentowani robią kariery, tylko ci najbardziej zdeterminowani, gotowi dać z siebie wszystko, aby zrealizować dalekosiężne plany. Kolejnym mitem jest założenie, że wybitni naukowcy to ludzie szczególnie obdarowani przez los.

Wiecie, co pisał o sobie Darwin, twórca przełomowej teorii? „Nie odznaczam się ani wielką lotnością pojmowania, ani bystrością. [...] Moja zdolność do śledzenia długiego i abstrakcyjnego toku myślowego jest bardzo ograniczona”. Ale miał w sobie coś innego: upór, konsekwencję i pasję.

REKLAMA

Czym jest upór

Nie ma pewności, czy słowo „upór” w pełni oddaje to pojęcie, o którym mówimy. Tu pasują też pojęcia: charakter, twardość, nieustępliwość w obliczu przeciwności losu. Ludzie, którzy mają te cechy, z większym prawdopodobieństwem dochodzą do czegoś w życiu. Oczywiście talent czy splot szczęśliwych okoliczności też się liczą, ale uparci ludzie potrafią lepiej wykorzystać to, co dostają od losu.

Czy tego można się nauczyć? Duckworth doszła do wniosku, że można wyróżnić kilka charakterystycznych zasad, które kierują ich zachowaniem. Na przykład robienie planów. Każdy wie, że to pomaga, ale czy wprowadzamy to w życie? A oni tak. Nie zrażają się trudnościami, bo w swoich planach uwzględniają ciężką pracę, jakiej wymaga osiągnięcie celu. I rozpoczynają pracę bez zwlekania, bez czekania na „natchnienie”.

Badania wskazują, że najskuteczniej działamy, jeżeli nasze cele są motywowane wewnętrznie, a nie zewnętrznie. Jeżeli chcesz np. nauczyć się gry na gitarze, to lepiej mieć w głowie: „Robię to, bo kocham muzykę”, niż: „Robię to, bo dziewczyny lubią gitarzystów”. To, czego nie dostrzegamy, podziwiając ludzi sukcesu to tysiące godzin ćwiczeń.

Mistrzowie, jak wykazały badania, stosują inną strategię ćwiczeń. Najpierw ustalają cel, a potem skupiają się na poszczególnych aspektach tego przedsięwzięcia. Ćwiczą bez końca szczególnie te rzeczy, które sprawiają im trudność. Istotną cechą uparciuchów jest realizm. Oni nie stosują żadnych „pozytywnych afirmacji” – zdają sobie sprawę, że może być ciężko, dlatego ich plan zawiera też opcje na pokonywanie trudności. I jeszcze jedno – oni mają ideę.

Duckworth cytuje przypowieść: „Zapytano trzech murarzy: ≫Co robicie?≪. Pierwszy odpowiedział: ≫Układam cegły≪. Drugi: ≫Buduję kościół≪. Trzeci: ≫Wznoszę dom Pana≪. Pierwszy murarz miał robotę, drugi miał karierę, a trzeci powołanie. Jeżeli potrafisz spojrzeć na swoją pracę jak na coś, co ma sens, przynosi pożytek innym ludziom czy światu, to możesz włożyć w nią o wiele więcej wysiłku”.

Czytaj też: Jak kreować swój wizerunek

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij