Jak nie przejmować się opinią innych [Ministerstwo samotności]

Jeśli zbyt przejmujemy się opinią innych, to uświadomienie sobie, że aż tak bardzo ich nie obchodzimy, może być niezwykle wyzwalające.

ministerstwo samotności rys. Adam Quest/MPP

Paula pisze: „Mam 33 lata. Mieszkam w dużym mieście, wynajmuję mieszkanie w wieżowcu, gdzie nikt mnie nie zna, pracuję w anonimowym środowisku, a wciąż jak ze starej płyty odgrywają mi się w głowie słowa mamy i babci: »Co ludzie powiedzą«, »Nie rób tak/nie ubieraj tego/nie mów tego, bo będą się z ciebie śmiali«. I wciąż powstrzymuje mnie to przed robieniem tego, na co mam ochotę.

REKLAMA

Czy to nie głupie?”. Tak, Paula, to trochę głupie, ale najzupełniej normalne. W każdej kulturze w podobny sposób wychowuje się młode osobniki – chodzi o to, żeby wpoić normy społeczne, tak aby kontrolowały nas nawet wtedy, kiedy jesteśmy sami. Ale interesy społeczności niekoniecznie muszą być zgodne z interesami jednostki. Cywilizację pchają do przodu m.in. ci, którzy nie bardzo dbają o to, co powiedzą inni. O osobiste szczęście też raczej nie walczy się, pytając rodzinę i sąsiadów, co o tym sądzą.

I tak, zgadzam się, że głęboko wpojone przekonanie, że ktoś zawsze na nas koncentruje swoją uwagę i gdy zrobimy coś nie tak, to albo skrytykuje (a to będzie STRASZNE!), albo wyśmieje (a to będzie JESZCZE GORSZE!), może być paraliżujące. Dlatego kończymy studia, których nienawidzimy, tkwimy w robocie, która nas wykańcza, robimy rzeczy, które nas nudzą, kontynuujemy beznadziejny związek, bo co ludzie powiedzą, jeśli nagle rzucimy wszystko w cholerę. Dajemy sobie wejść na głowę w tysiącu różnych innych, drobniejszych spraw, bo co ludzie powiedzą, jeśli nagle zaczniemy domagać się czegoś dla siebie.

Ale, wiecie, skoro taka tresura społeczna jest, jak wspomniałam, powszechna, to łatwo możemy sobie wyobrazić, że ci inni również się zastanawiają, co z kolei MY o nich powiemy i czy przypadkiem MY ich nie skrytykujemy albo nie wyśmiejemy, albo nie skrzywimy się na ich widok. Pomyślcie o tym: jeżeli same przyznajemy taką władzę nad naszym życiem innym ludziom, to w takim samym stopniu my mamy nad nimi władzę. A skoro tak, to te siły się znoszą. Nie ma ich – jesteśmy wolne. Inni ludzie naprawdę nie mają czasu ani ochoty tak uważnie nam się przyglądać, bo każdy jest zajęty przede wszystkim sobą. To jest może smutne, że w dużej mierze jesteśmy gromadą egocentryków skupionych przede wszystkim na sobie, ale kiedy sama to odkryłam, to było to dla mnie niezwykle wyzwalające.

Sprawdź również inne artykuły z serii Ministerstwo samotności:

Zobacz również:
Podobno wszystko, co piękne, rodzi się w bólach, a w siłowniach krąży opinia, że gdy boli, to rośnie. Cóż, Twoje ciało ma inne zdanie. Daj mu dojść do głosu i naucz się regenerować.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA