[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Instagramowa moda na zdjęcia z Czarnobyla

Sukces serialu HBO doprowadził do gwałtownego wzrostu liczby turystów w Czarnobylu i okolicach. Chętnych na zdjęcia w skażonej strefie przybywa z dnia na dzień. Szczególnie tych z Instagrama.

Serial "Czarnobyl" bije rekordy oglądalności. Pomimo kilku nieścisłości (więcej o nich przeczytasz tutaj), produkcja wiernie oddaje to, co działo się w 1986 roku na Ukrainie i najzwyczajniej w świecie wciąga. Do tego stopnia, że niektórzy czują mus pojechania tam i cyknięcia zdjęcia na Insta.

Atomowa moda

Według CNN, od czasu premiery serialu „Czarnobyl”, liczba wycieczek do skażonej strefy wzrosła o 35%. Turyści odwiedzający otwarte obszary (miasto Prypeć i okolice wokół elektrowni) dokumentują swoją przygodę i szczerze mówiąc - trudno im się dziwić. W końcu płacą za taką wyprawę niemałe pieniądze (nawet 890 zł za jeden dzień), a jeśli podchodzą do tej wizyty z należytym szacunkiem (miała tam w końcu miejsce straszna tragedia), to nie ma w tym nic złego.

Gorzej, jeśli ktoś przyjeżdża do Czarnobyla tylko po to, żeby zrobić sobie półnagą sesję albo selfie na Instagrama.

Sesja na tle katastrofy

Niestety nie każdy jest świadomy tego, jakie skutki miała katastrofa w Czarnobylu. Dla niektórych Prypeć i okolice to po prostu "klimatyczne" miejsca z modnego serialu (który swoją drogą nakręcono na Litwie, a nie na Ukrainie) do których warto przyjechać na sesję.

To tylko niektóre z kontrowersyjnych zdjęć, które można znaleźć na Instagramie:

Więcej zdjęć znajdziecie pod tym linkiem.

Reakcja twórcy serialu

W sieci pojawiły się głosy oburzenia. Autorom kontrowersyjnych zdjęć zarzuca się brak szacunku wobec ofiar tragedii. Głos zabrał nawet sam scenarzysta serialu "Czarnobyl", Craig Mazin, który na swoim Twitterze przypomniał o zachowaniu należytego szacunku, gdy jest się na miejscu katastrofy.

Miasto widmo

Miasto Prypeć, położone ok. 4 km od elektrowni jądrowej, wygląda dziś niemal identycznie jak 27 kwietnia 1986 roku. To właśnie w ten dzień o godzinie 14 nastąpiła ewakuacja wszystkich jego mieszkańców. Władze radzieckie początkowo przekazały miejscowym, że będą mogli wrócić po swój dobytek po trzech dniach. Mieszkańcy Prypeci mieli zabrać ze sobą tylko najbardziej potrzebne rzeczy. Wszyscy myśleli, że za chwilę wrócą do swoich domów. Niestety, nie stało się to do dziś.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij