Hilary Duff: Światło we mnie

Hilary Duff przez lata starała się sprostać standardom Hollywood. Teraz skupia się nad tym, co ją uszczęśliwia i buduje od wewnątrz.

Hilary Duff fot. Daniela Midenge

Hilary Duff jest nie tylko znaną, wielokrotnie nagradzaną aktorką. Oprócz tego jest też piosenkarką, autorką muzyki i tekstów (sprzedała ponad trzynaście milionów albumów na całym świecie). Bywa producentką i bizneswoman. Pisze książki. Jest mamą trójki dzieci. I poza tym, że denerwująco świetnie wygląda w naszej nagiej sesji, jest też bardzo sympatyczną dziewczyną.

Hilary Duff – spis treści 

Hilary Duff – dom i dzieci

Banks znika z pola widzenia na Zoomie, a Hilary, sama w swojej jasnej i przestronnej sypialni, kiwa głową z czułością. W wieku 34 lat jest matką trójki dzieci. Oprócz córki Banks, ma dziesięcioletniego syna Lucę z poprzedniego małżeństwa z byłym hokeistą Mike’em Comrie oraz córkę Mae. Kiedy Mae się urodziła, jej dziecięcy pokoik urządzono w dawnym biurze Hilary, więc teraz jej sypialnia jest ostatnim miejscem, gdzie ma odrobinę prywatności. Obawia się, że jej dni w tym domu są policzone: jej rodzina, do której należy również mąż muzyk Matthew Koma, trzy psy (w tym 130-kilogramowy bernardyn) i siedem kurczaków, przestaje się tu mieścić. „Dom pęka w szwach – mówi. – Powinnaś zobaczyć mój garaż. To magazyn wózków, fotelików samochodowych i hulajnóg”.

Ale to jest ten dom, w którym dochodziła do siebie po rozwodzie w 2016 roku. Tu uczyła się opiekować synem jako samotna matka, tu poślubiła Komę na trawniku przed domem i tu przywieźli ze szpitala swoje córeczki. Trudno opuścić miejsce, w którym wydarzyło się tyle znaczących rzeczy i w którym przeżyli wspólnie tyle szczęśliwych chwil. A dobre jedzenie jest jednym z istotniejszych źródeł tego szczęścia. „W tym domu jemy masło, oliwę z oliwek, sód i cukier” – mówi Hilary, wgryzając się w kanapkę z indykiem, rukolą i ogórkiem. Na talerzu czeka jajko, które znalazła dziś rano, bo jej kury się niosą.

Hilary Duff – kariera

Urok Hilary jako aktorki zawsze polegał na jej bezpośredności i przystępności. Jako dziecięca gwiazda serialu „Lizzie McGuire”, w którym zagrała tytułową postać, była uosobieniem dziewczyny z sąsiedztwa: sympatycznej, ciepłej i wrażliwej. Po latach utożsamiania się z tą postacią i wielokrotnym odrzucaniu propozycji jej rebootu zgodziła się powrócić do Lizzie w serialu dla Disney+. Projekt upadł, gdy okazało się, że Hilary i stacja różnili się co do wizji dorosłej Lizzie. „Miała mieć 30 lat i robić to, co robią 30-letnie kobiety – mówi Hilary i dodaje, że naciskała na bardziej dojrzałą wersję Lizzie. – Nie chodziło o to, żeby miała nieustannie jednonocne przygody, tylko żeby to było bardziej autentyczne. Myślę, że się przestraszyli”. Hilary uparła się przy swojej wizji, projekt upadł, ale otworzyło to drogę do serialu „Jak poznałam twojego ojca”. Jej postać, Sophie, poszukująca singielka, stanowi właśnie dorosłą wersję Lizzie. „To chyba widać, że mam słabość do tej dziewczyny. Jestem tą dziewczyną”. Jako dziecko próbowała zerwać z postacią, która uczyniła ją sławną, ale nie kosztem swojego pozytywnego nastawienia do świata. „To był świadomy wybór: nie być denerwującą osobą, a jednocześnie próbować pokazać ludziom, kim jestem naprawdę – mówi, śmiejąc się. – Co nie znaczy, że nie chciałam spróbować!”.

Hilary Duff – relacje z ciałem

Hilary podpisała kontrakt z producentami „Jak poznałam twojego ojca”, kiedy była w ósmym miesiącu ciąży. To oznacza, że miała cztery i pół miesiąca na przygotowanie się do – składającej się głównie z minispódniczek – garderoby jej bohaterki Sophie. To trudna rzecz w Hollywood dla kobiety, aby oddzielić ideę zdrowia od wyglądu. „Ze względu na mój zawód nic nie mogę poradzić na to, że myślę w ten sposób: »Jestem aktorką, a aktorki są chude«” – mówi. Zmagała się z tą presją już w wieku 17 lat, przez rok walcząc z zaburzeniami odżywiania. „To było przerażające” – mówi.

Jej decyzja o rozebraniu się do naszej sesji okładkowej była przemyślana. „Jestem dumna z mojego ciała. Jestem dumna z tego, że urodziłam trójkę dzieci. Doszłam do miejsca, w którym nie martwię się tak bardzo zmianami, jakie zaszły w moim ciele. Ale chcę też, żeby ludzie wiedzieli, że na planie był specjalista od makijażu, który upiększył i rozświetlił moje ciało, a inna osoba ustawiła mnie w najkorzystniejszej pozycji” – podkreśla. Na pytanie, w którym momencie przestała się tak stresować wyglądem swojego ciała, robi pauzę, aby się zastanowić. „Chyba po urodzeniu Banks – mówi. – Nie wiedziałam nawet, czy po rozwodzie będę miała możliwość urodzenia kolejnego dziecka, więc miało to związek z ponownym byciem mamą. To była cała mieszanka czynników: poczucie stabilizacji życiowej i uświadomienie sobie, że przecież jestem świetna, utalentowana i mądra. Wszystkie te psychologiczne sprawy”. Ostatnio zrobiła sobie nowy tatuaż: delikatnie wypisane słowo „Mama” na szyi, które dodała do pozostałych tatuaży w stylu marynarskim, z różami i jaskółkami na ramionach.

SPRAWDŹ: Eva Longoria o dobrych relacjach, trampolinach i odżywianiu

Hilary Duff – treningi

W miesiącach poprzedzających sesję dla Women’s Health Hilary zaczęła ćwiczyć z nowym trenerem – Dominikiem Leederem. Spotykali się u niej w garażu na godzinne treningi cztery razy w tygodniu. Były to głównie ćwiczenia, które wzmacniały siłę i stabilność, spalały tłuszcz i rzeźbiły mięśnie. Na przykład przysiady z ciężarkami, po których następowały serie przysiadów na piłce bosu. W inne dni trener kazał jej podciągać się na drążku, a następnie wykonywać wiosłowanie z hantlami na jednej nodze lub ćwiczenia stabilizujące kręgosłup na piłce. Zamiast biegania wykonywała 30-sekundowe serie, na przykład skoki przez płotki. Leeder dodał do jej rutyny rozciąganie, rolowanie i masaż za pomocą urządzenia Theragun, wiedząc, że sama prawdopodobnie by to pominęła (racja!). W wolne dni Hilary chodziła na piesze wycieczki lub grała w tenisa. „Lepiej spałam, lepiej się czułam” – mówi, dodając, że od tego czasu zmniejszyła intensywność swoich treningów, ale nadal uwielbia programy, które Leeder dla niej układa, co tydzień tworząc nowy.

Hilary Duff – codziennność

Gdy popołudniowe światło łagodnieje, Hilary bierze głęboki wdech, przygotowując się do rutynowych czynności przed snem. Mówi, że jest to zarówno jej najszczęśliwszy czas z dziećmi, jak i najbardziej wyczerpujący. „Gotowanie, karmienie, kąpiel, czytanie książek – wszystkie te rzeczy” – opowiada. Potem przychodzi jej kolej na relaks. Nauczyła się, że same ćwiczenia nie mogą stanowić samoopieki; musi zająć się także innymi aspektami swojego życia. Kiedy dzieci są już na dole, przebiera się w piżamę („nic wymyślnego: lubię dotyk miękkich materiałów”) i odkłada swoją listę rzeczy do zrobienia. W idealny wieczór ona i Koma leżą w swoim wielkim, białym łóżku już o 19:30, jedząc sushi na wynos i oglądając swoje programy. Przed zaśnięciem szydełkuje i czyta książki: obecnie „The Argonauts” Maggie Nelson. To rutyna, która naprawdę ją regeneruje.

Hilary Duff – to, co jest istotne

Ciężko pracuje również nad swoim wnętrzem, bowiem w jej życiu ważną rolę odgrywa terapia. Ostatnio powiedziała swojemu synowi, że jeśli kiedykolwiek miałby problem, aby zwierzyć się rodzinie lub przyjaciołom, to dobrym wyjściem jest rozmowa z psychoterapeutą. „On oczywiście odpowiedział: »Nie potrzebuję żadnego terapeuty!«. Więc mówię: »Nie, nie powiedziałam, że potrzebujesz. Ale ja uwielbiam mojego terapeutę i zawsze czuję się lepiej, kiedy od niego wychodzę, bo mogę mu powiedzieć wszystko, i wiem, że on mnie nie ocenia«. Każdy tego potrzebuje”. Postawiła sobie wyzwanie, aby nie przegapić spotkania z terapeutą aż do czerwca („A ja już zawaliłam jedną sesję”), gdy ponownie zacznie zdjęcia do serialu. „Wypinamy tyłki, żeby nasze ciała były w formie i żebyśmy wyglądali jak najlepiej. Robimy liftingi, botoks, doczepy, sztuczne rzęsy, brwi, i całą resztę tego gówna. Ale ja chcę pracować nad wnętrzem. To jest dla mnie najważniejsze” – zapewnia. I to jest cała naga prawda o Hilary.

ZOBACZ TEŻ: Jillian Michaels: waga nie świadczy o wartości człowieka

Zobacz również:
REKLAMA