[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Grudniowy numer Women's Health już w sprzedaży!

A może, zamiast zajmować się całym światem, zajmijmy się tym, co mamy za oknem? Rzeczami drobnymi i codziennymi – tą częścią rzeczywistości, na którą naprawdę mamy wpływ?

Mel C

Kto jest winny? To pytanie wisi nad naszymi głowami jak wielki wyrzut sumienia: przy porannych komunikatach o pyłach, które wdychamy, w sklepie przy pakowaniu zakupów, w restauracji przy wyborze dania (mięsne, czy nie), przy segregacji śmieci, a nawet przy piciu wody mineralnej – obojętnie, z plastikowej czy szklanej butelki, produkcja jednej i transport drugiej tworzy ślad węglowy jak stąd do Meksyku (nawiasem mówiąc, światowej stolicy produkcji awokado, których też nie powinniśmy jeść).

Kto jest winny? My, niepotrafiący pohamować swoich apetytów konsumenci? Mamy na powrót stać się ascetami: wyrzec się dóbr, dokonać radykalnych zmian w życiu, przestać podróżować samolotami, sprzedać samochody i nie kupować ubrań. A co z wielkimi korporacjami, które cały czas, działając zgodnie z prawem, emitują 70% gazów cieplarnianych? I tu odzywają się głosy: po raz kolejny system, dla którego liczy się tylko zysk, próbuje przerzucić odpowiedzialność na jednostkę. Albo: pojedyncze działania nic nie dadzą, trzeba wprowadzić nowe technologie produkcji. Albo: nie ma się czego obawiać, to kolejny globalny spisek. Albo: już nic nie da się zrobić, przekroczyliśmy punkt krytyczny – czeka nas prawdziwa apokalipsa.

Nie wiem, jak jest naprawdę. Nie wiem, na co mamy realny wpływ. A skoro nie wiem, to nadal będę segregować śmieci i chodzić na zakupy z własną siatką. Może takimi gestami nie uratuję planety, ale te praktyki są i będą wyrazem mojego poczucia przyzwoitości, które zawiera w sobie troskę o dobro wspólne. Skoro nie naprawię świata, to zrobię coś dobrego dla najbliższych mi miejsc i ludzi. Czasem naprawdę drobne gesty mają bardzo poważne konsekwencje, dlatego w tym numerze zachęcamy Was, by walkę o lepszą przyszłość zacząć od tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Na s. 67 przeczytacie, jak przedświąteczną gorączkę zmienić w czas prawdziwej bliskości. Na s. 72 Magda Kostyszyn w kolejnym mądrym felietonie radzi, jak zwyczajną babską zazdrość przekuć w kobiecą siłę. Dwie strony dalej nasza redakcyjna psycholożka Beata Dżugaj przekonuje, że w życiu procentuje to, w co włożysz serce. I że nie warto tłumić w sobie naiwnego dziecka.

Redaktor naczelna Women's Health

Aneta Martynów


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij