[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.6

Floating: jak to działa i czy pomaga na stres?

Jedną z przyczyn stresu jest nadmiar bodźców. Sprawdziłam, czy kompletne odcięcie się od nich pomaga walczyć z tą plagą XXI wieku.

floating

Co to jest floating?

Floating polega na zamknięciu się w specjalnej kapsule wypełnionej wodą z dodatkiem soli, dzięki której ciało swobodnie utrzymuje się na powierzchni. Woda jest podgrzana do temperatury ciała, by zredukować doznania płynące z zewnątrz. W środku panuje totalne zaciemnienie i nie dochodzą żadne dźwięki – wrażenie odcięcia od świata jest kompletne. Przeczytałam, że dając się zamknąć na godzinę, dogłębnie się zrelaksuję, bo odpocznie zarówno ciało, doznające głębokiego rozluźnienia, jak i umysł, uwolniony od konieczności ciągłego przetwarzania bodźców. Obietnic jest zresztą więcej i choć na kilometr ciągnie od nich marketingową blagą, to jednak cały ten floating zainteresował mnie na tyle, że natychmiast zarezerwowałam najbliższy wolny termin – wydatek 100 zł to wcale nie tak wiele za zaspokojenie ciekawości. W końcu gdzieś z tyłu głowy przebijała się myśl w rodzaju: „A co, jeśli to jednak prawda?”.

ZOBACZ TEŻ: Jak przestać zajadać stres?

Sama kapsuła nie robi imponującego wrażenia: przypomina raczej wielką mydelniczkę niż statek kosmiczny. Ze swoim zadaniem radzi sobie jednak wyśmienicie, bo po zgaszeniu w środku światła wrażenie izolacji jest potężne. Jest tylko ciemność i ja. I to właśnie staje się problemem już po kilku minutach, bo tylko przez taki czas udaje mi się trzymać w ryzach umysł i nie myśleć o niczym. Potem wraca codzienna gonitwa myśli, która w warunkach absolutnej samotności staje się z każdą minutą coraz bardziej dotkliwa. Powstrzymywanie się od kombinowania nad tekstem, który mam napisać po powrocie do redakcji, po krótkim czasie jest bolesne niemal fizycznie.

Okazuje się, że sztuka relaksacji to umiejętność jak każda inna. Trzeba ją ćwiczyć: samo odcięcie od świata nie pomoże. A gdy człowiek już się jej nauczy, nie będzie potrzebował wsparcia w postaci sztucznej bariery – wyłączyć umysł da się na przykład podczas przyjemnej domowej kąpieli. Współpracować na początku nie ma zamiaru także ciało. Mięśnie wcale nie chcą się rozluźnić, zwłaszcza te wokół karku. Na co dzień tego nie czuję, np. leżąc w łóżku, ale floatingowa kapsuła obnaża wszelkie spięcia. Staram się skupić na każdym z takich punktów z osobna i go zneutralizować, by pod koniec sesji osiągnąć głębokie fizyczne odprężenie. Najmocniej poczułam je wtedy, gdy już wyszłam z kapsuły. Nie miałam zegarka, ale szacuję, że pragnęłam ją opuścić już w połowie godzinnej sesji, a odczucie to z każdą minutą się pogłębiało. Coraz trudniej było mi pozostawać w bezruchu: musiałam ruszyć czymkolwiek, choćby małym palcem u nogi, żeby tylko przerwać ten nienaturalny stan kompletnej bezczynności.

Melodię, sygnalizującą koniec sesji, powitałam z głęboką ulgą. Fizycznie czułam się jak nowo narodzona, ale ten przyjemny stan minął dość szybko. Nie zauważyłam za to, bym była choć trochę mniej zestresowana. W końcu wszystkie problemy, z którymi borykam się na co dzień, wcale nie zniknęły. Dlatego floating uznaję raczej za ciekawostkę niż za skuteczny sposób na walkę ze stresem. Aha – jeśli akurat goliłaś nogi albo masz jakieś podrażnienia skóry czy zadrapania, sesję floatingu lepiej sobie odpuść. Sól w takiej ilości jest naprawdę bezlitosna.

SPRAWDŹ TEŻ: Sofrologia - nowy sposób na walkę ze stresem oraz Ćwiczenia oddechowe - sposób na stres, panikę i bezsenność.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij