Drugi sezon The Morning Show już dostępny!

Jeśli seriale mielibyśmy klasyfikować według prostego podziału na wybitne, bardzo dobre, w porządku, takie sobie i zbędne, "The Morning Show" z pewnością należałby do tej pierwszej grupy. Jeśli jeszcze nie widziałaś pierwszego sezonu, koniecznie nadrób zaległości, bo na Apple TV+ właśnie ruszył sezon drugi.

The Morning Show The Morning Show

Pierwszy odcinek drugiego sezonu serialu "The Morning Show" jest już dostępny w Apple TV+. Do usługi Apple TV+ podchodziłem raczej niechętnie. Bardzo skromna, jeśli chodzi o ilość produkcji, oferta z miejsca klasyfikowała ten serwis sVOD kilka pozycji niżej niż gigantów typu Netflix czy HBO Go. Wystarczyło jednak, bym obejrzał pierwszy odcinek "The Morning Show", żeby podczas spotkań z przyjaciółmi kategorycznie stawiać usługę Apple na miejscu pierwszym. Bo przecież nie o ilość powinno tu chodzić, a o jakość przede wszystkim (co w zasadzie jest tematem na osobny tekst).

REKLAMA

O czym jest serial The Morning Show

Zaczyna się od prawdziwej bomby, ale w świecie medialnym. Choć po pierwszej fali ruchu #metoo sytuacja w Stanach trochę na tym polu uspokoiła się, okazuje się, że to jeszcze nie koniec. Jest poniedziałkowy poranek, ekipa porannego serwisu informacyjnego (śmiało łączonego z rozrywką) szykuje się do wyemitowania kolejnego odcinka. Tyle że nic nie jest takie, jak jeszcze przed chwilą się wydawało. Jeden z dwojga prowadzących program, Mitch Kessler, grany fenomenalnie przez Steve'a Carella, zostaje publicznie oskarżony o molestowanie seksualne w miejscu pracy. Co oznacza, że widzowie tym razem nie zobaczą jego twarzy na ekranach telewizora. Ale to dopiero początek.

Zaczyna się gra o znalezienie nowego lub nowej współprowadzącej program, o znalezienie winnego przecieku, bo na Kesslera przecież prasie musiał donieć ktoś z wewnątrz firmy, o utrzymanie widowni, o znalezienie winnych zaniedbań - itd. itd. W tle są wielkie i mniejsze kariery, wielkie i mniejsze dramaty. Ot, telewizja pokazuje trochę swojej kuchni.

Kto gra w "The Morning Show"

To mógłby być serial jakich wiele, gdyby nie kilka, a może nawet kilkanaście detali. Po pierwsze, obsada. Nie ma tu chyba słabych punktów. Wspomniany Steve Carell jest naprawdę fenomenalny i niesamowicie wiarygodny; a dla widzów jego kolejna dramatyczna rola to tylko dowód na to, że w komediach i sitcomach ten aktor po prostu się marnował. Grająca drugą współprowadzącą "The Morning Show" - Alex Levy - Jennifer Aniston przy Carellu nie świeci wcale światłem odbitym. To świetna kreacja; Aniston jest fe-no-me-nal-na, może dlatego, że gra trochę siebie - bohaterkę trochę dawniejszych czasów, której nazwisko i magia mimo wszystko wciąż pozwalają utrzymać się na powierzchni.

Serial kradnie jednak Billy Crudup, który gra Cory'ego Ellisona, szefa pionu informacyjnego stacji telewizyjnej. Każdy kadr, w którym się pojawia, jest jego. Mieszanka szaleństwa i geniuszu, który prezentuje, jest tak zjawiskowa, że trudno oderwać wzrok.

Zresztą cały drugi plan błyszczy. Gdybym miał wskazać jeden nie najlepszy castingowy wybór, byłaby to Marcia Gay Harden, która gra dziennikarkę prasową, Maggie Brener. To postać słabo napisana i słabo zagrana.

Aha, niemal bym zapomniał! Reese Whiterspoon, która gra trzecią najważniejszą postać, Bradley Jackson, błyszczy jak zwykle. To dziennikarka z lokalnej telewizji, która do "The Morning Show" zostaje zaproszona, ale jak to zaproszenie się skończy, nie zdradzę, ponieważ...

Dlaczego warto obejrzeć The Morning Show

... świetna historia, w dodatku poprowadzona w naprawdę doskonały sposób, bo po drugie, to ten kolejny detal, który wybija ten serial ponad inne. To ogląda się jak rasowy thriller! Całość trzyma w napięciu od pierwszego do ostatniego epizodu, są też zwroty akcji, czarne charaktery i postaci, które po jakimś widz ocenia inaczej niż na początku.

Po trzecie, w każdym kadrze widać, że na "The Morning Show" nie oszczędzano. Wizualnie to poziom najlepszych hollywoodzkich produkcji. Mamy tu wszystko; bogate aż do przesady bankiety w niesmowitych lokacjach, telewizyjne studia wypasione w najlepsze sprzęty, kostiumy. W dodatku całość jest świetnie nakręcona i zmontowana, bardzo dobrze udźwiękowiona; to po prostu pierwsza liga.

Po czwarte w końcu, waga tematu. "The Morning Show" podobno początkowo opowiadać miał opowowiadać trochę inną historię. Gdy jednak hashtag metoo zaczął zmieniać naszą rzeczywistość, scenarzyści napisali większą część fabuły od nowa. I bardzo dobrze, bo "The Morning Show" to serial ważny, mądry, wyważony, empatyczny; taki, który mówi nam coś ważnego w taki sposób, że jesteśmy w stanie przynajmniej część naszych poglądów zrewidować.

Im więcej takich, tym lepiej dla nas. Na razie cieszmy się startem drugiego sezonu "The Morning Show" i trzymajmy kciuki, by poziomem co najmniej dorównał swojemu poprzednikowi. Nasza recenzja premierowego odcinka już na początku przyszłego tygodnia.

Zobacz również:
„W momentach kryzysu najważniejsze okazują się proste rzeczy. Tylko na nich warto się koncentrować, szukając elementów, które sprawiają radość i dają szczęście. Kiedy twój dotychczasowy świat się kończy, musisz nauczyć się go na nowo, jak dziecko”. O tym, jak udało jej się znów znaleźć w sobie radość życia, opowiada Agnieszka Woźniak-Starak.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA