REKLAMA

Dobry dotyk: dlaczego potrzebujemy kontaktu fizycznego?

W zeszłym roku o tej porze fizyczne dystansowanie się od innych stało się ogólnoświatowym zaleceniem. Dopiero wtedy wielu z nas odczuło, jak bardzo nam brakuje zwykłych ludzkich uścisków, pocałunków na przywitanie czy uścisku ręki.

dotyk fot. Shutterstock.com

W życiu każdej z nas był taki czas, kiedy dotyk odgrywał kluczową rolę. Jako dzieci byłyśmy przytulane, kołysane i pieszczone przez naszych bliskich. Za pomocą dotyku okazywano nam miłość, uspokajano, kiedy się bałyśmy albo nie mogłyśmy zasnąć. Dotyk mamy odganiał smutki, a nawet uśmierzał ból. Kiedy bawiłyśmy się z innymi dziećmi, także byłyśmy z nimi w ciągłym kontakcie. Dotyk oznaczał bliskość, miłość, bezpieczeństwo i zaufanie.

REKLAMA

Jeszcze rok temu nie zastanawialiśmy się specjalnie nad tym, czym jest dla nas fizyczny kontakt. Dopiero w czasie wielkiej niepewności, jak nigdy wcześniej, ludzie zaczęli sobie zdawać sprawę, jak bardzo kojący może być uścisk drugiego człowieka. Dotyk nie tylko jest miłym doznaniem: ma też zasadnicze znaczenie dla naszego zdrowia fizycznego i emocjonalnego, czego dowodzą liczne w ostatnich latach badania. Nagroda za najbardziej proroczy raport opublikowany w 2020 roku mogłaby trafić do osób stojących za The Touch Test – dużym, globalnym badaniem nad społeczną rolą dotyku, które miało miejsce między styczniem a marcem zeszłego roku. Współtwórcy z Goldsmiths University, BBC Radio 4 i Wellcome Collection zebrali dane od 40 000 osób w 112 krajach, zadając im pytania, czy lubią dotykać innych, jak często to robią i jak te odczucia wpływają na ich zdrowie psychiczne.

Naukowcy odkryli uderzający związek subiektywnego odczuwania szczęścia z dotykiem: ludzie, którzy lubili fizyczny kontakt z innymi i często to robili, mieli najwyższe wyniki w skali dobrego samopoczucia i czuli się najmniej samotni. Niestety, ten brak kontaktu fizycznego doskwierał ludziom w zachodnich społeczeństwach już od dłuższego czasu. W pewnych brytyjskich badaniach okazało się, że uskarża się na to 54% ludzi. Praca zdalna to przecież nie jest wynalazek ostatniego roku – już wcześniej wiele firm wprowadzało taką możliwość i wydawało się, że to znakomita opcja, aby uniknąć męczących dojazdów. Po co kontaktować się osobiście, skoro można wirtualnie załatwić wszystko, czego potrzebujemy do pracy i życia? „W rezultacie smartfon stał się substytutem dłoni drugiego człowieka” – mówi psycholog Suzy Reading, autorka książki „Self-Care For Tough Times” („Jak opiekować się sobą w ciężkich czasach”). Wiedzieliśmy oczywiście, że uściski są ważniejsze niż lajki, ale dopiero w momencie, gdy spędzanie czasu z monitorem przeszło z kategorii rozrywki do głównej formy interakcji międzyludzkiej, zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo. Na Zachodzie pojawiły się alarmistyczne głosy psychologów, że poziom osamotnienia i głodu bliskości osiągnął poziom zagrażający zdrowiu społeczeństw. „Dotyk to podstawowy sposób, w jaki szukamy bezpieczeństwa i komfortu – mówi Reading. – Kiedy jesteśmy tego pozbawieni, mózg przechodzi w tryb zagrożenia”. Wynikający z tego stres może zwiększyć tętno i napięcie mięśni, prowadzi do gonitwy myśli, trudności w zasypianiu i koncentracji oraz, choć to niepotwierdzone badaniami naukowymi, chęci porwania kota sąsiada w celu poprzytulania ciepłego, miłego, żywego stworzenia.

ZOBACZ: W czasie pandemii na świecie wzrosła liczba rozwodów, w Polsce – wręcz przeciwnie

Najtrwalszy zmysł

Kiedy przypominamy sobie zatłoczoną komunikację miejską i konieczność przejechania trzech przystanków w bezpośredniej bliskości cudzej pachy, to jakoś ten dotyk nie wydaje się nam taki rewelacyjny. Ale warto mieć świadomość, że dotyk to jedyny zmysł, który jest obecny w naszym życiu jeszcze przed narodzinami – dzieci reagują na dotyk w łonie matki – i będzie towarzyszyć nam aż do śmierci. Wzrok i słuch z czasem zawodzą, a zarówno smak, jak i węch zanikają. To właśnie dotyk i przytulanie wytwarza więź niemowląt z rodzicami i dlatego dzieci w sierocińcach często uspokajają się przez kiwanie się, co ma naśladować kołysanie przez rodziców.

Harry Harlow, jeden z pierwszych psychologów, który przeprowadził w latach sześćdziesiątych XX wieku eksperymenty dotyczące tworzenia więzi (w naszej obecnej ocenie kontrowersyjne) wykazał, że małe małpki oddzielone od matki szukały surogatu, do którego mogły się przytulić, zamiast jedzenia. Przytulanie było ważniejsze od, zdawałoby się, podstawowej potrzeby, czyli zaspokojenia głodu. Ta wrodzona tęsknota za kontaktem, znana jako „głód skóry” czy „głód dotyku”, nie jest czymś, z czego wyrastamy jako dorośli; to pragnienie, które istnieje w samej skórze. Nasza skóra pokryta jest mechanoreceptorami – czyli takimi jakby czujnikami, wykrywającymi różne wrażenia dotykowe, takie jak wibracje i ucisk – oraz zakończeniami nerwowymi, które reagują na temperaturę i ból. Te odczucia są przenoszone ze skóry do rdzenia kręgowego i mózgu, gdzie zadaniem kory somatosensorycznej jest przetwarzanie dotyku zachodzącego w różnych częściach ciała.

Ale ten system nie służy tylko do rozpoznawania, że ktoś drapie Cię po plecach („Och, tak, trochę w górę i w lewo”); kora somatosensoryczna ma również bezpośrednie połączenie z obszarami przetwarzania emocji w mózgu, co oznacza, że dotyk i emocje są ze sobą ściśle powiązane. Kiedy przytulasz się, trzymasz za ręce lub czujesz przyjazny dotyk, Twój mózg uwalnia oksytocynę (sympatycznie nazywaną „hormonem przytulania”) – to neuroprzekaźnik używany w komunikacji mózgowej do wywołania odpowiedniej reakcji, który wzmacnia zaufanie i więź, a także zmniejsza niepokój.

SPRAWDŹ: Dlaczego algorytmy dyskryminują kobiety?

REKLAMA

REKLAMA

dotyk fot. Shutterstock.com

Produkt ewolucji

To nie jest jakiś przypadek. Nowe badania pokazują, że skóra ewoluowała specjalnie po to, abyśmy mogli czerpać korzyści ze wsparcia społecznego. Jednym z wiodących uczonych w tej dziedzinie jest profesor Francis McGlone, który kieruje Somatosensory & Affective Neuroscience Group na Liverpool John Moores University. Swoją karierę poświęcił badaniu czynników, które działają na receptory skóry w dobry sposób. Mówi, że w skórze występują dwa rodzaje nerwów dotykowych. „Te szybko przewodzące informują, że jakiś bodziec działa na skórę, więc kierują uwagę na ciało, podczas gdy te wolniej przewodzące, typu C, wysyłają sygnały do części mózgu przetwarzających emocje” – wyjaśnia. Neurolodzy od jakiegoś czasu rozpoznają ten podwójny system i to, jaką rolę odgrywa w bólu. Jeśli się poparzysz, to działanie szybkiego systemu odsuwa Twoją rękę od ognia i wywołuje silne, nieprzyjemne uczucie; kilka sekund później włókna C sprawiają, że odczuwasz głęboki, pulsujący ból.

„Niedawno odkryliśmy, że istnieje podwójne odczuwanie dotyku – kontynuuje profesor McGlone. – Gdy tylko zostaniesz dotknięta, Twoja skóra to poczuje. Ale w zależności od kontekstu, czyli od tego, kto dotyka i jak, po kilku sekundach przewodzenie typu C pozostawi ślad emocjonalny w mózgu”. Mc Glone uważa, że te powolne włókna C istnieją wyłącznie po to, aby ułatwić tworzenie więzi społecznych, a obserwując, jak nerwy zachowują się podczas dotykania skóry, zidentyfikował, na co reagują najlepiej. Otóż jest to delikatny dotyk, w temperaturze najbliższej 36,6 st. C, przy optymalnej szybkości pieszczot od 3 do 5 cm skóry na sekundę. Zanim sięgniesz po stoper, wiedz, że to tempo ruchu jest dokładnie takie, jakiego używasz podczas pocieszania dziecka lub dotykania partnera. Ewolucja zadbała, abyśmy mimowolnie używali tego rodzaju dotyku, by podtrzymywać więzi z bliskimi ludźmi. Co do przytulania, to odkryto, że 20-sekundowy uścisk wystarcza do uwolnienia oksytocyny.

Samoprzytulanie

Dlaczego sami nie dostarczamy sobie takich wrażeń, dotykając siebie? Dzieje się tak dzięki procesowi zwanemu „przewidywaniem sensomotorycznym”. Twój mózg nie może się zrelaksować i cieszyć dotykiem, ponieważ jest zajęty przewidywaniem, co będziesz robić dalej. Im bardziej przewidywalny jest Twój dotyk, tym mniej przyjemny, ale to nie znaczy, że samodotyk jest bez sensu.

Profesor Tiffany Field, dyrektor Touch Research Institute w Miami, przeprowadziła badanie dotyczące deprywacji dotyku podczas pierwszego okresu pandemiii i odkryła, że 32% respondentów używało dotyku własnego – w tym przypadku jogi i rozciągania – aby zrekompensować brak dotyku drugiego człowieka. Dowiodła tym, że ćwiczenia są najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, kiedy nie ma nas kto przytulić. „Każde ćwiczenie, nawet chodzenie, porusza skórę, stymulując w ten sposób jej receptory nacisku, co jest podstawowym mechanizmem korzystnego wpływu przytulania. Uspokaja układ nerwowy (tętno, ciśnienie krwi i fale mózgowe), co z kolei obniża poziom kortyzolu” – wyjaśnia.

Chociaż nigdy nie zrobiono badań porównujących efekty samodzielnego masażu z masowaniem przez kogoś innego, zachęca każdą samotną osobę, aby jednak starała się to robić. Reading uważa też, że automasaż ma sens. Sugeruje przyciśnięcie grzbietu dłoni do czoła przez kilka sekund lub zaciśnięcie pięści i przyciśnięcie podstawy każdego kciuka do czoła nad każdym okiem, aż poczujemy rozluźnienie. „Nawet trzymanie własnej ręki może być uspokajające” – mówi.

Różni eksperci zgadzają się co do tego, że jeśli była choć jedna dobra rzecz w tej pandemii, to uświadomienie nam, jak istotny jest kontakt fizyczny.„Wydaje się, że doceniamy wartość dotyku tylko wtedy, gdy go tracimy – mówi profesor McGlone. – Czego najrzadziej doświadczają samotni ludzie? Dotyku. Ale do tej pory mało osób zdawało sobie sprawę, jak istotne jest to dla zdrowia psychicznego i fizycznego”. McGlone ostrzega, że jeśli przestaniesz używać tego wrodzonego systemu dostarczania nam przyjemności, mózg poszukujący nagrody po prostu skłoni nas do poszukania innego sposobu. I nie da się ukryć, że najłatwiej dostępny jest alkohol. Miejmy nadzieję, że kiedy już wróci normalność, uściski i przytulania, będziemy bardziej świadomi tego, jak siła tkwi w takich prostych gestach. Niezliczone badania dowodzą, że nawet dotyk obcej osoby może zmienić Cię w bardziej pozytywną i hojną istotę. Zwykłe pogłaskanie zachęca ludzi do zostawiania większych napiwków w restauracji, bardziej pozytywne ocenianie sprzedawców i większe prawdopodobieństwo, że coś przeznaczymy na cele charytatywne. Dotyk zapewnia wsparcie w obliczu krytyki, sprawia, że nie czujemy się wykluczeni, redukuje stres i naturalnie wzmacnia więzi społeczne. To krzepiąca myśl: lepsze relacje społeczne są więc – i to dosłownie – na wyciągnięcie ręki.

ZOBACZ TEŻ: 30 życiowych pytań, które musisz sobie zadać

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA