REKLAMA

Dlaczego nie lubię Miley Cyrus

Czy ta kobieta też wzbudza w Was jak najgorsze uczucia? A może to tylko ja mam jakiś problem, bo przecież Miley ma na Insta 99 milionów followersów. 99 milionów z haczykiem nie może się przecież mylić, prawda?

Shutterstock

Mam z nią na pieńku od dawna. To ona, wcielając się w rolę prowadzącej podwójne życie Hanny Montany, nauczyła dziewczynki na całym świecie mówić zmanierowanym irytującym głosem. Wiecie, te wszystkie, niby ironiczne uwagi, zakończone słynnym: "Helooooł". I do tego ta mina i te uniesione wysoko brwi. Nauczyła miliony szukających wzorca dziewczynek, że tak się zachowują fajne osoby. A jak wiadomo, czego się człowiek nauczy w dzieciństwie, tego w dorosłym życiu bardzo trudno się oduczyć. Do dzisiaj spotykam jej ofiary.

ZOBACZ TEŻ: Urodowe patenty Sophie Turner

Z małej Hannah to w ogóle niezły numer był. Niby taka słodka, zdolna i w ogóle, a tak naprawdę to mała żmija, która traktowała podle swojego upośledzonego brata, pod byle pretekstem usiłując się go pozbyć, albo przynajmniej wyśmiać. Chociaż istnieją pewne okoliczności łagodzące, które nie pozwalają nam jej tak jednoznacznie skreślać. Otóż dziewczynka miała patologicznego ojca, w którego rolę wcielił się chyba Michał Milowicz. A nie, zaraz, to był prawdziwy ojciec aktorki, czy coś. Ale w każdym razie był okropny i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ograbił ją ze wszystkich miliardów, jakie zarobiła grając przez wiele lat w serialu Disneya.

Po zakończeniu pracy w serialu istniało przez chwilę niebezpieczeństwo, że świat o niej zapomni. Ale gdzie tam. Przecież to kura znosząca złote jaja, tylko trzeba ją umiejętnie sprzedać. Teraz management miał taki pomysł, żeby idolka pokazała "pazur", żeby została drugą Madonną, tylko jeszcze bardziej kontrowersyjną, obrazoburczą i szokującą. I świat zobaczył małą Miley w obscenicznych pozach i strojach, wjeżdżającą na scenę na wielkich penisach, robiącą twerking, łapiącą się za krocze i pokazującą język.

REKLAMA

REKLAMA

Przy okazji Miley wypowiadała się na wszystkie możliwe tematy prezentując swoje "kontrowersyjne" poglądy. Na planie filmu "Ostatnia piosenka" poznała cholernie przystojnego i sympatycznego aktora Liama Hemswortha, w którym się zakochała, i z którym przez następne lata to się schodziła, to się rozstawała, aż w końcu wzięła ślub. A po siedmiu miesiącach ogłosiła światu, że już nie są razem. Liam o rozstaniu dowiedział się z mediów, a w tym czasie jego szanowna małżonka już imprezowała na jachcie z niejaką Kaitlynn Carter. Od tej pory dziewczyny są nierozłączne i tworzą podobno udany związek polegający głównie na tym, że przemieszczają się z jednego wypasionego miejsca do drugiego, w międzyczasie pokazując język paparazzi.

ZOBACZ TEŻ: 10 rzeczy, których nie wiesz o Margot Robbie

Nie zrozumcie nas źle. Nie mamy nic przeciwko związkom jednopłciowym. Tylko po prostu nie chce nam się wierzyć, że zaraz po rozstaniu z kimś, z kim spędziłyśmy z przerwami prawie dziesięć lat życia możemy się aż tak świetnie bawić. Dżizas, czy ta dziewczyna nie ma ludzkich uczuć? I o co chodzi z tym językiem? Że niby pokazuje język wszystkim nudziarzom tego świata, bo w życiu trzeba się świetnie bawić i mieć wywalone na wszystko? I że, niby, na tym polega wolność i niezależność kobiety? Serio?

Ale żeby tak całkiem nie wyjść na nudziarę powiem Wam, że jest coś za co trochę lubię Miley. Otóż rzućcie okiem na YT, na piosenki Miley z The Backyard Sessions, a szczególnie "Jolene". Piękne, prawda?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA