Dlaczego kobiety uważają seryjnych morderców za atrakcyjnych?

Romantyzowanie seryjnych morderców nabrało tempa przy okazji premiery serialu o Jeffreyu Dahmerze. Nie jest to jednak zjawisko nowe. Zobacz, dlaczego kobiety od wielu lat uważają niebezpiecznych mężczyzn za atrakcyjnych.

Jeffrey Dahmer Netflix/Courtesy Everett Collection

Sukces serialu „Dahmer – Potwór: Historia Jeffreya Dahmera” po raz kolejny udowodnił, że nawet z najbardziej okrutnego i bezwzględnego człowieka można zrobić celebrytę. Po premierze netflixowego hitu w mediach społecznościowych masowo zaczęły pojawiać się posty i filmiki, w których użytkownicy (a w zasadzie głównie użytkowniczki) sympatyzują ze skazanym na 937(!) lat więzienia kanibalem z Millwaukee. I nie jest to odosobniony przypadek. Z podobną sytuacją wiązała się premiera serialu o Tedzie Bundym – jednym z najkrwawszych morderców w historii USA, który skazany został za zamordowanie 20 kobiet.

Z całą pewnością nie są to mężczyźni, których chciałybyśmy spotkać wieczorem w ciemnej uliczce, ani tacy, z którymi snułybyśmy plany na temat wspólnej przyszłości przy kieliszku wina. Co więc sprawia, że niektóre kobiety widzą w nich obiekt pożądania? Przyjrzałyśmy się temu zjawisku i oto wnioski.

Od strachu do pożądania

Temat ten podjęła w swoim podcaście „How Can I Help You?” Gail Saltz – doktor nauk medycznych, profesor psychiatrii w nowojorskim Presbyterian Hospital. Prowadząca zauważa, że strach i podniecenie z punktu widzenia neurologii mają ze sobą wiele wspólnego i mogą dawać podobne odczucia. Co więcej, fantazje dotyczące zachowań sadystycznych bądź masochistycznych są niezwykle często spotykane, również u kobiet. Według badania opublikowanego w The Journal of Sex Research, przeprowadzonego na 355 kobietach, aż 62% kobiet fantazjuje o seksie bez zgody, natomiast 65% spośród badanych ma fantazje o byciu zdominowaną w łóżku. Biorąc pod uwagę sukces, jaki odniósł film „50 twarzy Greya”, wygląda na to, że informacje te nie są wyssane z palca. Ta skłonność do bierności, nawet w momencie, gdy czujemy zagrożenie, jest w pewnym stopniu odzwierciedleniem uwarunkowań kulturowych, a także wynikiem potrzeby bycia pożądaną. Sytuacja, w której kobieta czuje się pożądana jest częścią całej machiny napędzającej podniecenie seksualne – niezależnie od tego, czy jest ona tego świadoma, czy też nie.

Interesujące są również wyniki badań przeprowadzonych w 2019 roku przez Civic Science. Okazuje się, że głównymi odbiorcami treści o tematyce true crime są kobiety. Mimo, że to właśnie one stanowią większy odsetek ofiar przestępstw. Jednocześnie przedstawicielki płci żeńskiej oglądają fikcyjne horrory zdecydowanie rzadziej, niż mężczyźni. Być może wynika to z faktu, że w horrorach nie zawsze pojawia się postać, z którą będzie można sympatyzować.

Mamy więcej empatii

Z drugiej strony do głosu dochodzi oksytocyna, czyli hormon miłości. Badania przeprowadzone na UCLA w 2019 roku dowodzą, że jej poziom jest wyższy u kobiet, niż u mężczyzn (przy odwrotnie proporcjonalnych poziomach testosteronu u obu płci). To skutkuje częstszym i bardziej intensywnym odczuwaniem empatii przez kobiety – również wobec seryjnych morderców, których szaleństwo często ma swoją genezę w trudnym dzieciństwie.

Charakterystyczną cechą wielu seriali trudnych crime – zarówno fabularyzowanych, jak i dokumentalnych – jest celowe dramatyzowanie niektórych wątków (często tych dotyczących przeszłości mordercy) oraz zachęcanie widza do wczucia się w sytuację złoczyńcy i empatyzowania z nim. Ten zabieg można wyraźnie zauważyć w serialu o Jeffreyu Dahmerze, w rolę którego wcielił się lubiany aktor – Evan Peters. Główny antybohater został przedstawiony jako niezrozumiany przez społeczeństwo, chory psychicznie i na pewnych etapach życia opuszczony przez bliskich. Skrzywdzony przez matkę-lekomankę, która podczas ciąży łykała garściami tabletki. Chowany twardą ręką przez ojca, który w jednej z końcowych scen wyznaje, że w dzieciństwie powinien okazywać synowi więcej czułości i zachęcać go do dzielenia się z nim swoimi przemyśleniami. Cały ten obraz podświadomie wzbudza współczucie i w pewnym sensie skłania do rozgrzeszenia mordercy. Przeglądając komentarze pod postami dotyczącymi serialu nietrudno zauważyć, że na tym polu twórcy odnieśli sukces.

„Kobiety są w stanie lepiej utożsamiać się w uczuciami innych ludzi niż mężczyźni” – mówi dr Paul G. Mattiuzi, emerytowany psycholog sądowy – „Kiedy połączy cię nić empatii z pewną osobą, nie chcesz, żeby w całej tej ‚relacji’ chodziło o chorobę psychiczną bądź złe czyny, których dokonała. Z tej przyczyny często takie związki są romantyzowane”. Mattiuzi podkreśla również, że niemal każdy z seryjnych morderców miał swoją grupę fanek, od których otrzymywał listy miłosne i prezenty. Ich „groupies” często upodabniały się do wyglądu ofiar – na przykład farbowały włosy. Niektórzy seryjni mordercy, jak Richard Ramirez czy Ted Bundy, w trakcie swojego pobytu w więzieniu ożenili się nawet ze swoimi fankami. 

Syndrom Bonnie i Clyde’a oraz syndrom sztokholmski

Przyczyną takiego stanu rzeczy może być również hybrystofilia, czyli pociąg seksualny do osób, które popełniły przestępstwo. To zaburzenie powszechnie określa się mianem „syndromu Bonnie i Clyde’a”. Zakochiwanie się w niebezpiecznych osobach może wiązać się z poczuciem kontroli i ekscytacji. Dla niektórych kobiet interakcje z przestępcami są oderwaniem od nudnej, szarej rzeczywistości. 

Tego typu zachowania określane są mianem „identyfikacji z agresorem”. Uwagę temu zjawisku poświęcił m.in Sigmund Freud oraz szwedzki kryminolog i psycholog Nils Bejerot, którego uważa się za twórcę terminu syndrom sztokholmski. Z ich obserwacji wynika, że ofiara pozwala sobie zakochać się w swoim agresorze lub innej niebezpiecznej osobie, aby przezwyciężyć strach i dać sobie (często złudne) poczucie kontroli nad sytuacją.

Presja społeczeństwa

Jess Taylor – psycholog sądowy i działaczka na rzecz praw ofiar – twierdzi, że psychologiczne powody, dla których kobiety kochają seryjnych morderców nie są przyrodzonymi cechami, a raczej uwarunkowaniem społecznym. W końcu dlaczego kobieta, która nie cierpi na hybrystofilię i jest w stanie zbudować zdrowy związek z mężczyzną, który nie ma konfliktu z prawem, miałaby chcieć poświęcić swój czas seryjnemu mordercy? 

Według dr Taylor niebezpieczne zachowania, takie jak przemoc fizyczna i werbalna, są powiązane z typowymi męskimi cechami, które charakteryzuje minimalna ekspresja emocjonalna i potrzeba dominacji. Można powiedzieć, że wmówiono nam, że agresja jest przejawem męskości. Z tej przyczyny wiele kobiet postrzega ją jako cechę świadczącą o atrakcyjności potencjalnego partnera. 

Zobacz również:
REKLAMA