Czy dziecko to koniec przyjaźni?

Przyjaźnie pomagają nam przetrwać rozmaite wzloty i upadki życiowe. Ratują nas, gdy mamy gorszy czas, i sprowadzają na ziemię, jeśli w przypływie jakiejś euforii pakujemy się w kłopoty. Dlaczego więc tak łatwo zapominamy o tych wszystkich dobrych rzeczach – wieczorach przy winie pełnych śmiechu albo płaczu – z chwilą gdy jedna z nas zostaje mamą? Czy dziecko sprawia, że przestajesz potrzebować przyjaciół?

Czy dziecko to koniec przyjaźni? fot. shutterstock.com

Siedzicie sobie wieczorem na kanapie ze swoim partnerem. Kubek herbaty w dłoni, ciepły kocyk w pogotowiu, słowem - pełna gotowość do odpalenia ulubionego serialu. Aż tu nagle Twój telefon zaczyna szaleć: nagle dostajesz kilkanaście powiadomień. Przepraszasz zniecierpliwionego partnera i bierzesz telefon do ręki. Masz trzydzieści kilka lat i już wiesz, że nagły napływ powiadomień w takiej ilości może oznaczać tylko jedną z dwóch rzeczy: albo coś złego stało się komuś znajomemu, albo któraś z przyjaciółek zaszła w ciążę. Wstrzymujesz oddech, przesuwając palcem po ekranie, modląc się, by to nie było nic strasznego. Na szczęście okazuje się, że to ta druga, bardziej radosna wiadomość. Co czujesz? To skomplikowane. Nie chodzi o to, że nie cieszysz się szczęściem przyjaciół, ale wiesz, jak to jest – to się przecież zdarzało już wcześniej. Znasz niewygodną prawdę, że wasza przyjaźń już nigdy nie będzie taka jak wcześniej. Ta dziewczyna, z którą łączą Cię tysiące imprezowych wspomnień, wspólnych wakacji, wspólnych działań, manifestacji itp. nagle staje się zdumiewająco monotematyczna. Właściwie wszystko, o czym mówi czy postuje w mediach społecznościowych, wydaje Ci się potwornie obce i nudne.

REKLAMA

„Kiedy oznajmiłam bliskim, że jestem w ciąży, niektórzy zaczęli mnie pytać, czy mam przyjaciółki, które też są w ciąży albo już są mamami. Zachęcali mnie, bym zapisała się do szkoły rodzenia, aby poznać inne kobiety w podobnej sytuacji” – mówi 32-letnia Kaja, w ciąży z pierwszym dzieckiem. W podtekście oczywiście była sugestia: „Będziesz potrzebowała nowych przyjaciółek”. Właściwie większość kobiet w ciąży słyszy albo czyta takie rzeczy – teraz istotna będzie nowa grupa wsparcia, bo bezdzietne towarzystwo może nie pasować do Twojej sytuacji. Na samym początku pomysł, że możesz przestać potrzebować Twojej paczki przyjaciół, wydaje się przygnębiający., ale to się dzieje jakoś samo. Chyba w żadnym innym momencie życia przyjaźnie nie są wystawione na taką próbę.

Badania wskazują, że przyjacielskie więzy słabną, gdy ktoś zostaje rodzicem; więzi są najsłabsze, gdy dziecko ma trzy lata, i dopiero (czasem) wracają do dawnej siły, gdy dziecko wkracza w wiek szkolny. Inne badania dotyczące samotności wykazały, że młode matki są szczególnie na nią narażone: 80% mam poniżej 30. roku życia twierdzi, że rzadziej spotyka się ze swoimi przyjaciółmi.

ZOBACZ TEŻ: 50 śmiesznych pytań, które musisz zadać swojej przyjaciółce

Zmieniają się priorytety

Sama doskonale to rozumiem. Po urodzeniu dziecka zaczęłam spędzać czas głównie z dziewczynami, z którymi zaprzyjaźniłam się, leżąc na oddziale patologii ciąży. Połączyły nas wspólne doświadczenia i wtedy wydawało mi się, że to jest więź bliższa niż z kimkolwiek innym. Właściwie te dawne kontakty przestały mnie interesować. Ale to działało w obie strony. Bezdzietni przyjaciele po kilku kurtuazyjnych wizytach i wielu nieudanych próbach wyciągnięcia nas z domu („Zostawcie dziecko babci i chodźmy gdzieś wieczorem”) też dali za wygraną. Spotkania z nami stały się po prostu trudne. Czasami nawet umawialiśmy się, obiecywaliśmy, że przyjdziemy, ale w ostatniej chwili odwoływaliśmy spotkanie, bo dziecko dostało gorączki albo któraś z babć nawaliła. Coż, tak bywa, ale osoby bezdzietne tego po prostu nie rozumieją. I tak, owszem, mnóstwo razy nawet się nie usprawiedliwialiśmy, bo z tego wszystkiego zapominaliśmy, mając na głowie istotniejsze, według nas, sprawy. Co tam jakiś wieczór na mieście, kiedy przecież dziecko ząbkuje?

W holenderskim badaniu naukowcy wskazali na kombinację czynników wyjaśniających zerwanie relacji między świeżo upieczonymi rodzicami a ich przyjaciółmi, przy czym jako główną przyczynę uznano wszechogarniający charakter rodzicielstwa, szczególnie we wczesnych latach życia. Opiekowanie się dzieckiem jest po prostu niesłychanie wyczerpujące, ale, niestety, jest to trudne do wyobrażenia dla osób bezdzietnych. Nie zapominajmy, że większość tych ciężarów spada na kobiety. Światowe statystyki pokazują, że praktycznie nie ma kraju, w którym partnerzy dzielą się sprawiedliwie obowiązkami związanymi z domem i dziećmi – nawet w tak postępowych krajach, jak Szwecja. W Polsce kobiety poświęcają na domowe sprawy dwa razy tyle czasu, ile mężczyźni. Statystycznie nam, kobietom, zajmuje to pięć godzin w ciągu dnia, biorąc pod uwagę, że w większości przypadków musimy to łączyć z pracą zawodową.  Trzeba też kiedyś się wyspać. A przecież czas nie jest z gumy – dysponujemy ograniczonym zasobem wolnych godzin. Jest bardziej prawdopodobne, że poświęcimy go członkom rodziny dzięki zjawisku znanemu jako „premia za pokrewieństwo”. „To jest tendencja do stawiania rodziny nad innymi związkami” – mówi Robin Dunbar, emerytowany profesor psychologii ewolucyjnej na Uniwersytecie Oksfordzkim. Przyjaciele muszą konkurować z członkami rodziny o czas, a przyjaźnie zazwyczaj są na przegranej pozycji. Ten sam efekt jest widoczny nawet u małp: przestają wchodzić w interakcje z dalszymi przyjaciółmi, aby skupić się na najbliższych osobnikach, zwykle matkach i siostrach.

Dla Małgorzaty, 39-letniej redaktorki w wydawnictwie, jest to stan naturalny. „Mam dwójkę dzieci i kiedy wracam do domu, to priorytetem są one, a poza tym mamy dużą rodzinę z mojej strony i ze strony męża. Wiadomo, że w takich rodzinach wymagania wobec nich są wysokie: zawsze są ciocie, wujkowie i dziadkowie, którzy chcą zobaczyć dziewczyny, więc zostaje mi mało czasu dla przyjaciół. Nie mamy już z nimi tak bliskich kontaktów. Właściwie rzadko się teraz widujemy. Nie było to łatwe na początku, ale rodzina dla nas to priorytet. Trudno, coś trzeba wybrać, w każdym razie na tym etapie naszego życia. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni, o ile nie będzie wtedy za późno”. Jest jeszcze drugi aspekt społecznej izolacji matek. Dagmara po urodzeniu dziecka, które wymagało specjalnej opieki, nie wróciła do pracy i praktycznie straciła kontakt z większością współpracowników, z którymi, jak jej się wydawało, była zaprzyjaźniona. „Po prostu nie widywaliśmy się już codziennie i jeśli wypada się z tych codziennych rozmów przy kawie, to łatwo zostać pominiętą i zapomnianą. To było bardzo bolesne, bo jednak miałam nadzieję, że nasza relacja była głębsza. A oni najwyraźniej uznali, że już nie warto jej podtrzymywać”.

„Siła emocjonalna przyjaźni jest wprost proporcjonalna do tego, ile czasu w nią inwestujemy – mówi profesor Dunbar. – Przyjaźnie uruchamiają system wydzielania endorfin. To mechanizm, który jest napędzany głównie przez kontakt fizyczny, ale może być również aktywowany przez śmiech, taniec, jedzenie i wspólne rozmowy. To endorfiny sprawiają, że jest nam miło, bezpiecznie i ufamy ludziom, z którymi mamy taką relację”. Jak wyjaśnia, ten mechanizm tworzący i podtrzymujący więzi przyjacielskie wymaga regularnej stymulacji, aby zachować ten sam poziom intymności. To przekłada się na kontakt przynajmniej raz w tygodniu z pięcioma najbliższymi przyjaciółmi i co najmniej raz w roku z tymi dalszymi. A co z kontaktami internetowymi w dobie pandemii? „Relacje najlepiej podtrzymują kontakty, w których możesz spojrzeć komuś w oczy, na przykład za pomocą Zooma. Rozmowa przez telefon też jest istotna, ale wiadomości tekstowe nie działają tak dobrze” – wyjaśnia Dunbar.

Grupa wsparcia

Być może wasza przyjaźń zaczęła się jeszcze w przedszkolu od wspólnej zabawy lalkami Barbie albo połączyła was miłość do chłopaków z jakiegoś popularnego wtedy zespołu. Widać, że to właśnie wspólne zainteresowania się nawozem przyjaźni. Wiele badań wskazuje, że skłaniamy się ku ludziom, którzy lubią te same rzeczy, co Ty. Więc kiedy coś się zmieni w tym obszarze zainteresowań – powiedzmy, jedna z was urodziła człowieka, który zaanektował całą uwagę i energię, a druga nie – przyjaźń może się rozpaść. Ja miałam przyjaciółkę, z którą razem ćwiczyłyśmy jogę. Przy czym to nie były takie sobie zajęcia raz w tygodniu. Byłyśmy maksymalnie w to wkręcone, biegałyśmy na spotkania z różnymi sławnymi nauczycielkami z zagranicy, jeździłyśmy do Warszawy na specjalne sesje, bywałyśmy też regularnie na kilkudniowych warsztatach jogi poza miejscem naszego zamieszkania. Nasza przyjaźń opierała się na fascynacji jogą, ale kiedy byłam w zaawansowanej ciąży, a potem miałam małe dziecko, odpuściłam sobie, bo zmieniły się moje priorytety. Moja przyjaciółka zupełnie nie mogła tego zrozumieć. Mówiła na przykład: „Nawet gdybym miała dziecko, to nie odpuszczałabym tych warsztatów. Dziwię się, że nie możesz zostawić dzieciaka z jego ojcem na pięć dni”. To było irytujące, ponieważ ona nie miała pojęcia, jak mało czasu mam dla siebie, a z drugiej strony męczyło mnie to, że ją zawodzę. Starałam się utrzymać relację najlepiej, jak potrafiłam, ale w końcu oddaliłyśmy się od siebie. Wkurzyło mnie, że tak totalnie nie chce zrozumieć mojej sytuacji.

ZOBACZ TEŻ: 16 pytań, które powinnaś zadać swojemu mężczyźnie

Dwa lata później, kiedy sama urodziła własne dziecko, wysłała mi wiadomość z przeprosinami. To było miłe, ale przyjaźń już się posypała. To dlatego młode mamy czują się najlepiej w towarzystwie innych mam. One po prostu potrafią wczuć się w sytuację, nie mają wobec siebie nawzajem nierealistycznych oczekiwań. Rozumieją, jak wyczerpana i czasami trochę niestabilna może być kobieta, która urodziła dziecko. Bo to też trzeba podkreślić – w organizmie takiej kobiety zachodzą różne zmiany, które z punktu widzenia bezdzietnych osób mogą być niezrozumiałe. Równowaga hormonalna jest zachwiana, bo poziom niektórych hormonów wzrasta, a innych opada. Wzrasta poziom oksytocyny, co sprawia, że dziecko przysłania matce cały świat. Niestety, wzrasta też poziom prolaktyny, która może powodować niepokój i depresję u młodych matek. To z kolei czasem skutkuje osłabieniem koncentracji uwagi i drażliwością. Krótko mówiąc, taka kobieta raczej nie będzie duszą towarzystwa. Młodej matce trzeba po prostu dać trochę luzu i okazać wyrozumiałość, zamiast dręczyć ją tekstami: „Ja na twoim miejscu zrobiłabym to i to” albo: „Kochana, musisz pomyśleć o sobie, wyrwać się czasem gdzieś na imprezę, zadbać o siebie, oderwać na chwilę tego dzieciaka od cycka” (autentyk). 

REKLAMA

REKLAMA

Zrozumieć się nawzajem

A teraz apel do tych wszystkich bezdzietnych, wolnych osób. Zanim na dobre skreślisz „zakopaną w pieluchach” kumpelkę z listy przyjaciół, spróbuj to jeszcze raz przemyśleć. Okres największego zaabsorbowania dzieckiem trwa kilka lat. Może spróbuj przeczekać i wykazać trochę empatii. Po prostu przyjmij to, że ona teraz nie będzie miała tyle czasu dla Ciebie, ale może to być próba dla siły waszej relacji. Zaoferuj jej jakieś praktyczne wsparcie: przyniesienie zakupów, pomoc w posprzątaniu kuchni, a może nawet baby sitting, tak żeby przyjaciółka mogła wyskoczyć zrobić sobie paznokcie. Nie możesz być przy niej? Wysyłaj SMS-y, aby wiedziała, że o niej myślisz, albo zadzwoń. Kiedy z nią rozmawiasz, zwracaj uwagę na oznaki smutku, wysłuchaj cierpliwie, co ma do powiedzenia, nawet jeśli Cię to śmiertelnie nudzi.

A jeśli to Ty spodziewasz się albo już masz dziecko? Też postaraj się zrozumieć swoich bezdzietnych przyjaciół. I spróbuj zrozumieć swoje i ich emocje. Czasem psucie się przyjaźni jest spowodowane takimi niewypowiedzianymi żalami albo zazdrością. Ty, nawet będąc najszczęśliwszą matką na świecie, gdzieś tam w głębi serca zazdrościsz bezdzietnym wolności i takiego poczucia, że jeszcze wszystko się może wydarzyć. Oni być może zazdroszą Tobie (skąd wiesz, że oni nie chcą mieć dziecka – a może nie mogą?). Albo czują się zranieni przez to zepchnięcie ich na trzeci albo dziesiąty plan. Doceń wysiłek, jaki wkładają w podtrzymanie relacji, nawet jeśli wydaje Ci się to niezdarne. Proś ich czasem o radę – taka inna perspektywa może okazać się cenna. Okazuj zainteresowanie ich życiem – tak by nie mieli wrażenia, że dla Ciebie życie człowieka bezdzietnego nie ma wartości. Doceń kontakt ze światem, w którym istnieją jeszcze inne rzeczy oprócz dzieci. Przyda Ci się od czasu do czasu takie oderwanie od domowych spraw. Bo przecież prędzej czy później wrócisz do tego świata i nie chcesz chyba czuć się tam jak pozbawiona ziemskich przyjaciół kosmitka.

ZOBACZ TEŻ: Odchudzanie po ciąży - jak ćwiczyć, by wrócić do formy

Zobacz również:
Powroty do ćwiczeń są równie trudne, co powroty do pracy po wakacjach życia. Spokojnie, nie będziemy Cię namawiać, żebyś na urlop zabrała ze sobą robotę, ale trening już tak. Wrócisz pełna energii i w formie lepszej niż kiedykolwiek.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA