Czerwcowy numer Women's Health już w sprzedaży!

Nauczyliśmy się myśleć o ciele jak o opakowaniu ducha. I jak opakowanie je traktujemy: albo przesadzamy z troską o jego wygląd, Pbo nie jesteśmy pewni wartości tego, co jest w środku, albo nie przywiązujemy do niego wagi, bo liczy się tylko zawartość.

nowy numer MPP

Pierwsza postawa- przesadne dbanie o opakowanie – jest znakiem naszych czasów: żyjemy w kulturze obrazu i to, jak wygląda nasze ciało, jest określoną wartością. Narzucony przez masową wyobraźnię wizerunek staje się kapitałem – to wygląd decyduje o tym, jakie miejsce zajmujemy w hierarchii społecznej. Stąd katowanie się na siłowni, restrykcyjne diety czy operacje plastyczne, które mają otworzyć drzwi dotąd przed nami zamknięte. Obsesję na punkcie cielesności karmią media społecznościowe, zwłaszcza takie, które posługują się obrazami. Największy wizerunkowy skandal firmy Marka Zuckerberga (który był bezpośrednią przyczyną zmiany nazwy koncernu na Meta) polegał na ukrywaniu analiz, z których jasno wynikało, że obowiązujące algorytmy Instagrama wpływają destrukcyjnie na umysły młodych ludzi, skutkując gwałtownym wzrostem stanów depresyjnych, zaburzeń lękowych i zaburzeń postrzegania własnego ciała. Niestety, dla medialnego giganta ważniejsza była obietnica ogromnych zysków niż zdrowie psychiczne użytkowników.

REKLAMA

Druga postawa to zaprzeczanie znaczenia własnej cielesności i traktowanie jej tak jak ludzkość traktowała do tej pory środowisko – ciało jest czymś podrzędnym, ma służyć umysłowi i można je bezkarnie eksploatować: źle karmić, pozbawiać snu, ruchu i szacunku. Niestety, podobnie jak w przypadku przyrody, gdy przychodzi opamiętanie, to okazuje się, że jest już zbyt późno na naprawę szkód i jedyne, co można zrobić, to wyhamować pojawianie się następnych. Pierwszą i drugą postawę łączy jedno: traktowanie własnego ciała jak czegoś obcego. A to oznacza niewsłuchiwanie się w jego potrzeby, brak kontaktu z własną fizycznością i nieumiejętność czerpania z niej radości. Jesteśmy istotami cielesnymi i stawianie ducha nad materią nie ma najmniejszego sensu. Z drugiej strony, dbanie o ciało nie z miłości do niego, tylko z jej braku, jest źródłem stresu, złego samopoczucia i braku satysfakcji. Spróbujmy potraktować nasze ciała jak miejsca zamieszkania naszych umysłów i dbajmy o nie jak o własny dom – nie dla oczu i oceny innych, ale przede wszystkim dla własnego bezpieczeństwa, dobrego samopoczucia i radości.

REKLAMA

REKLAMA