Czas dla siebie - jak go znaleźć i dlaczego jest tak ważny?

Nie, to nie egoizm, że chcesz zaopiekować się wreszcie sobą. Bez tego nie będziesz mogła skutecznie zadbać o tych, których kochasz.

Czas dla siebie fot. shutterstock.com

Rodzina, praca, starsi rodzice, aktywność społeczna, pies – no przecież samo się nie zrobi. A kiedy zajmowanie się innymi zabiera prawie cały nasz czas, to chyba zrozumiałe, że pomysł „czasu tylko dla siebie” brzmi jak jakiś żart. Jaki czas? Jak? Kiedy? Ale posłuchaj: kiedy regularnie dbamy o siebie, mamy więcej energii, którą możemy później poświęcić innym. I jesteśmy mniej podatne na bolesne emocje i wypalenie. Pozwólmy sobie na egoizm, a zapewniam, że wszyscy dookoła także na tym skorzystają.

Czas dla siebie – spis treści

Czas dla siebie: Nie możesz dać innym więcej niż sama masz. Dlatego dbaj o regularne odnawianie swoich zasobów energii.

Od najwcześniejszych lat większość z nas jest w bardziej lub mniej bezpośredni sposób tresowana w tym, aby zwalczać własny egoizm. W przedszkolu mamy dzielić się zabawkami z innymi dziećmi i nie walczyć o swoje, bo przecież jesteśmy subtelną dziewczynką. W starszym wieku uczą nas, że powinnyśmy myśleć więcej o innych ludziach i starać się patrzeć na problem z ich punktu widzenia. I że naszym celem jest stać się dobrą, empatyczną osobą, bo to ludzki egoizm przyczynia się do degradacji świata. Wynika z tego najwyraźnej, że bycie dobrą osobą oznacza umieszczenie innych ludzi w centrum naszego życia, a siebie gdzieś na obrzeżach. Ciekawa sprawa, że buntujemy się przeciwko tylu zasadom wpajanym nam przez starsze pokolenie, a ta jedna jakoś szczególnie głęboko zapada w serce. Im jesteśmy wrażliwsze, tym bardziej.

W przypadku niektórych z nas można mówić nawet o bezlitosnym wobec siebie przyswojeniu zasady „bycia dobrą”. Tak dobrą, że zaniedbujemy własne interesy, negujemy własne potrzeby, oddajemy „nasze zabawki” innym, poświęcamy swój czas i kompletnie nie umiemy powiedzieć „nie”, gdy ktoś nas wykorzystuje. Nawet nie chcemy dostrzec tego, że jesteśmy wykorzystywane. W żadnym wypadku też nie chcemy sprawiać innym ludziom przykrości. I tak właśnie, w wyniku tej naszej dobroci i bezinteresowności, zapełniamy nasze kalendarze zobowiązaniami wobec ludzi, którzy nas nudzą albo dołują, tkwimy w pracy, w której nie możemy rozwinąć naszego potencjału, pozostajemy w związkach z ludźmi, którzy nas oszukują i zawodzą. I wiecie, jak to wszystko może się skończyć? Możemy się pewnego ranka obudzić i uświadomić sobie, że większość naszego życia za nami i najlepsze lata spędziłyśmy na dbaniu o innych, zaniedbując własne sprawy i własny rozwój. A jeszcze do tego jesteśmy wyczerpane, zniechęcone i wkurzone na tych wszystkich ludzi, którzy ani myślą okazać nam odrobinę wdzięczności.

Mam nadzieję, że ten moment jeszcze dla Was nie nadszedł i jeszcze jest czas, aby uruchomić w sobie nasze rezerwy egoizmu. Już tylko to słowo ma tak fatalny PR, że chyba należy go odczarować. Warto zrobić tu rozróżnienie między egoizmem, który bezwzględnie wykorzystuje i lekceważy innych, a egoizmem, który jest nam potrzebny, by zrobić coś istotnego z naszym życiem. Egoizmem, który ma związek z szacunkiem do siebie i który daje nam odwagę i napęd do realizowania naszych celów. Bez zdrowej dawki myślenia o sobie szybko wyczerpiemy nasze zasoby, które przecież nie są studnią bez dna. Musimy dbać o stałe odnawianie naszej energii, karmienie swoich pasji, ciekawości świata, emocjonalnych potrzeb. Co w związku z tym należy zrobić? Otóż zadbać o czas dla siebie każdego dnia. I niekoniecznie musi to być godzina poświęcona na robienie „pożytecznych rzeczy”. Może to być malowanie obrazów albo zbieranie polnych kamieni, albo wypad na babską imprezę z winem i śmiechem. Możemy pojechać na samotną wycieczkę, aby wszystko przeanalizować w ciszy. I pamiętajcie, że takie rzeczy są często nazywane „fanaberiami” przez tych, których przyzwyczaiłyśmy do tego, że dajemy się wykorzystywać i że to oni dysponują naszym czasem. Nie będziemy nigdy prawdziwie dobre dla innych, póki nie wypełnimy zobowiązań wobec naszej duszy, naszej psychiki i rozumu. Brak zdrowego egoizmu jest najszybszą drogą do tego, abyśmy stały się smutnymi, nieskutecznymi, rozgoryczonymi osobami. W dodatku przemęczonymi i zagrożonymi depresją. Nie można dać więcej niż się ma (chyba że jesteśmy rządem).

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Co to znaczy być introwertykiem?

Czas dla siebie: Zastanów się, jaka motywacja kryje się za Twoją potrzebą opiekowania się wszystkimi dokoła.

Raczej rzadko kwestionuje się motywacje stojące za pomaganiem. Owszem, czasami mówi się, że altruizm to inna forma egoizmu, bo przecież altruistom altruizm sprawia przyjemność, a przyjemność jest zawsze egoistyczna. No cóż, to dość pokrętna forma wytłumaczenia sobie, co kieruje niektórymi szlachetnymi ludźmi. Jednak wydaje się, że w wielu przypadkach dobroć przejawiająca się w nadopiekuńczości jest maską potrzeby kontroli wszystkiego i wszystkich dokoła. Wyobraź sobie, że w środku fantastycznego babskiego wieczoru gdzieś w mieście dostajesz telefon od swojego partnera: „Kochanie, gdzie jesteś, kiedy wrócisz? Martwię się o Ciebie, może przyjechać i zabrać Cię do domu, bo na pewno nie masz jak wrócić?”. Co to oznacza? Może po prostu masz dobrego faceta, który rzeczywiście martwi się o Ciebie, bo doskonale wie, że po alkoholu dostajesz małpiego rozumu i robisz głupoty. A może jest zupełnie inaczej: on siedzi w domu wkurzony i zazdrosny, że bawisz się bez niego, i nie dość, że chce Ci zepsuć zabawę, to jeszcze skontrolować, gdzie i z kim właściwie tak się bawisz. Takie samo zachowanie, jak widać, może być napędzane zupełnie różną motywacją.

Jedna z nich buduje związek, a druga jest niszcząca. Weźmy nadopiekuńczych rodziców – zgodzimy się chyba wszystkie, że to naturalne, iż dobrzy, kochający rodzice martwią się o dzieci. Ale kiedy ta troska przybiera formę wszechobecnej kontroli, to szkodzi przede wszystkim samemu dziecku, a potem, w dorosłym życiu, wszystkim tym, którzy będą mieli nieszczęście zetknąć się z niewychowanym, narcystycznym maminsynkiem. Świat byłby może odrobinę lepszy, gdyby ta mama zajęła się bardziej sobą i odpuściła trochę kontrolę nad dzieckiem. „Dobroć” może też wynikać z chęci udowodnienia czegoś innym. Komu? Może jakiejś wyobrażonej, niewidzialnej komisji, która unosząc się nad naszą głową, surowo ocenia każdy krok? A może własnym rodzicom, którzy nigdy nas nie doceniali? I w sumie nie ma w tym nic złego: wszyscy mamy w sobie kłębowisko takich rozmaitych, pokrętnych potrzeb, motywacji czy lęków. Jeśli z tego wynika coś dobrego, to w porządku. Jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, to jeszcze bardziej w porządku. Gorzej, gdy nasze działania zahaczają o autodestrukcję, a paliwo, które nas napędza, jest niewiadomego pochodzenia.

SPRAWDŹ: Jak opiekować się schorowanym rodzicem i nie zaniedbywać siebie? [poradnik]

Czas dla siebie: Czasami dobroć i wrażliwość odbierają nam rzeczywistą skuteczność.

Pierwszym miejscem Ani po studiach był dziecięcy szpital onkologiczny. Spełnienie marzeń młodej lekarki, która chciała z całego serca pomagać chorym dzieciom. „Opiekowałam się najbardziej chorymi z chorych: dziećmi, które z powodu raka nie będą mogły żyć na miarę swoich możliwości. Kochałam to i w dodatku pracowałam w niezwykle zgranym zespole. Jednak okres pandemii dał mi porządnie w kość. Przybyło pacjentów z późną diagnozą i mieliśmy też braki kadrowe, co oznaczało, że zajmowałam się jeszcze większą liczbą diagnoz, nawrotów, zgonów oraz dramatycznie trudnych rozmów z rodzicami pacjentów niż zwykle. Zawsze stawiałam pacjentów na pierwszym miejscu, więc pracowałam ponad siły”. Ania przypłaciła ten czas depresją i przez długi czas nie mogła pracować. Wyczerpały się jej zasoby, których nie regenerowała. A może czasem nadmierna empatia i wrażliwość przeszkadza w niesieniu realnej pomocy? Ciekawe badania opublikowane w czasopiśmie „The Bulletin of the Royal College of Surgeons of England”. Otóż okazało się, że wśród lekarzy, a zwłaszcza wśród chirurgów, jest intrygująco wyższy niż przeciętna odsetek osób o cechach psychopatycznych.

Do cech psychopatycznych zaliczamy niską empatię, odporność na stres, zdolność do podejmowania szybkich decyzji. Autorzy artykułu zadawali sobie pytanie, czy w niektórych profesjach cechy psychopatyczne są rzeczywiście takie złe. W przypadku lekarzy emocjonalne dystansowanie się od stresujących sytuacji, w których muszą podejmować decyzje dotyczące życia i śmierci, może skutkować lepszymi wyborami. Bycie odpornym na stres przynosi realną korzyść pacjentom, którzy czują ulgę, widząc, że ktoś panuje nad sytuacją. Zdolność do analitycznego myślenia w krytycznych sytuacjach przekłada się na realne korzyści dla pacjentów. Jak widać, istnieje wiele sytuacji, w których sama dobroć, wrażliwość, empatia i dobre chęci nie wystarczą. Czasami nawet są przeszkodą w skutecznym działaniu. To nie oznacza, że zachwalamy tu psychopatów – raczej chodzi o to, aby nie przeceniać emocji i szlachetnych zrywów. Chcesz pomagać innym? Cudownie! Ale najpierw zastanów się nad szczegółami: ile czasu, energii, pieniędzy czy innych zasobów możesz poświęcić bez szkody dla siebie i bliskich. Bo balans musi być zachowany.

Jak odzyskać siebie, kiedy się wypalasz?

Priorytety

Zastanów się, czego potrzebujesz, by być najlepszą wersją siebie? Sporządź listę rzeczy niezbywalnych (np. sześć do ośmiu godzin snu, regularne sesje treningowe, wieczory z przyjaciółmi). Następnie co tydzień umieszczaj w swoim kalendarzu konkretne godziny na realizację najważniejszych priorytetów. Nie masz czasu? Zacznij od pięciu minut. Na przykład wypij poranną kawę na świeżym powietrzu, gdzie będziesz mogła podziwiać widok, a nie zajmować się dziećmi, psem i partnerem. Rozpocznij od małych chwil, a może zaczną się one wydłużać.

Samoopieka

Przepisz sobie receptę na samoopiekę w razie potrzeby. To, co najlepiej Cię odżywia, stale się zmienia. Dlatego pamiętaj o „wizytach kontrolnych”, aby wyrobić w sobie nawyk definiowania, czego potrzebujesz emocjonalnie i fizycznie – niezależnie od tego, czy jest to przerwa na rozciąganie, szklanka wody przytulenie, terapia czy telewizja.

Wsparcie

Dlaczego tak łatwo zapominamy o tym, że dając innym wsparcie, same też go potrzebujemy? Od czego zacząć? Poszukaj pomocy u profesjonalisty – terapeuty lub grupy wsparcia online – albo po prostu poproś bliskich o towarzystwo lub motywującego SMS-a, gdy czujesz się zdołowana i zniechęcona. Posiadanie wspierającego kręgu to sekret utrzymania dobrego nastroju i zdrowia psychicznego.

ZOBACZ TEŻ: Toksyczna matka - jak ją rozpoznać i jak z nią żyć?

REKLAMA