Co to znaczy być introwertykiem?

Czy można z introwertyczki przeistoczyć się w bardziej ekstrawertyczną osobę bez utraty swojej tożsamości?

Introwertyk fot. Getty Images

Epidemia dla wielu była trzęsieniem ziemi. Oprócz konsekwencji czysto zdrowotnych i ekonomicznych, zmusiła ich do zmiany zachowań społecznych. Tylko jedna grupa wydawała się zadowolona z tego wszystkiego: introwertycy. Nie trzeba było już wymyślać tysięcy tłumaczeń, dlaczego wolą zostać w domu, zamiast gdzieś wyjść. Odpadła konieczność chodzenia do pracy. Ale normalność wraca, a z nią pytanie: czy aby żyć szczęśliwie i odnosić sukcesy, trzeba koniecznie być ekstrawertykiem? Albo chociaż dobrze takiego udawać?

REKLAMA

Spis treści 

Jak zachowuje się introwertyk?

Badania prowadzone od lat niezmiennie pokazują, że ekstrawertycy są szczęśliwszymi ludźmi niż introwertycy. Mają wyższy poziom ogólnego samopoczucia, częściej przeżywają chwile radości, cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym, mają nawet lepszą odporność. Nieoczekiwanie COVID-19 zmienił te proporcje. Psychologowie, mierząc wpływ pandemii na zdrowie psychiczne u osób o różnych cechach osobowości, odkryli, że nastrój pogorszył się u ekstrawertyków, ale poprawił się u introwertyków. Dr Arthur Brooks, socjolog z Harvardu, napisał w swoim artykule pt. „Czego introwertycy i ekstrawertycy mogą się od siebie nauczyć”, że w normalnych okolicznościach introwertyk jest jak kot w świecie stworzonym dla psów: denerwujący, odstający i niezrozumiany. W pandemii ekstrawertycy mogli się poczuć z kolei jak psy w Kotolandii. Właściwie wszyscy mogli skorzystać na tej chwilowej zamianie miejsc, jeśli tylko pozwoliłoby im to na zrozumienie innego podejścia do relacji. Udowodniono, że nasze podejście do kontaktów społecznych ma tak samo duży wpływ na zdrowie jak palenie papierosów czy otyłość.

Skoro tak, to czy będąc introwertykiem można nauczyć się być ekstrawertykiem? A może to jednak zbyt trwała cecha, aby ją modyfikować bez konieczności rezygnowania z własnej tożsamości? W celu wyjaśnienia tej kwestii warto sięgnąć do badań.

Introwertyk a ekstrawertyk

Choć zbiorowa obsesja na punkcie samookreślania się jako introwertycy czy ekstrawertycy wydaje się wciąż aktualna, sama teoria niedawno obchodziła swoje stulecie. Po raz pierwszy została ona spopularyzowana przez szwajcarskiego psychiatrę Carla Junga w 1921 roku; scharakteryzował on dwa podstawowe typy, wykorzystując pojęcie energii. Jak społeczne routery wi-fi, ekstrawertycy kierują swoją energię na zewnątrz i w ten sposób ją odnawiają, natomiast introwertycy kierują energię do wewnątrz, regenerując ją w samotności. Ekstrawersja i introwersja wyznaczają końce pewnej osi, a my wszyscy znajdujemy się gdzieś pomiędzy – z przewagą jednych cech albo drugich. Chociaż introwertycy stanowią od 25 do 40 procent populacji, wciąż istnieje wiele błędnych przekonań na temat tego typu osobowości. Należy również zauważyć, że introwersja to nie to samo, co lęk społeczny lub nieśmiałość. Teoria intro-ekstrawersji stała się kluczowa dla naszego zrozumienia osobowości i rozwinęła się w model Wielkiej Piątki, który jest dziś używany do opisu różnych typów osobowości; ekstrawersja jest jedną z pięciu podstawowych cech obok otwartości, sumienności, ugodowości i neurotyczności. Zawsze entuzjastycznie podchodzę do testów online, więc szukam w sieci testu na introwersję/ekstrawersję i sprawdzam, jak wypadam jako ekstrawertyczka. I proszę – mam 9 punktów. Na 100. Czy to oznacza, że jestem skazana na życie w cieniu energicznych ekstrawertyków i nic nie da się z tym zrobić?

Czy można zmienić swoją osobowość?

Ciekawe podejście do osobowości ma Brent Roberts, psycholog, profesor Uniwersytetu Illinois. „Teoria, że osobowość jest niezmienna przez całe życie, jest bardzo powszechna, ale ja zbudowałem swoją karierę na wskazywaniu, dlaczego jest ona błędna” – mówi. Wyjaśnia, że choć zmiana totalna jest niezwykle rzadka, to wszyscy doświadczamy stopniowych zmian w miarę starzenia się, wynikających z wpływu środowiska i naszych doświadczeń. Wspinanie się po szczeblach kariery w pracy zwiększa naszą asertywność, a zamiana imprez na kanapę obniża poziom aktywności. Jednak według Robertsa „towarzyskość”, jako podstawowy element ekstrawersji, pozostaje na dość stabilnym poziomie. A czy może być tak, że lockdown przemienił przeciętnych introwertyków w superintrowertyków z końca skali? Jest to możliwe.

Roberts uważa, że osobowość w pewnych okolicznościach może się zmienić w ciągu kilku tygodni, więc całkiem realne jest twierdzenie, że dwa lata pandemii doprowadziły do wzrostu introwertyzmu u niektórych osób. To może uspokajać introwertyka – świadomość, że moje introwertyczne nawyki są normalną reakcją na środowisko. Nie oznacza to jednak, że cechy osobowościowe są całkowicie poza moją kontrolą. „Odkryliśmy, że nie tylko można zmienić osobowość danej osoby, ale osoba ta może sama kierować tymi zmianami” – mówi prof. Roberts. Optymistyczne? Sama nie wiem. Chętnie popracuję np. nad swoim bałaganiarstwem, ale na samą myśl o zajęciu się moją introwertycznością czuję się inaczej; wydaje mi się ona bardziej centralna dla mojej tożsamości. „Zakładam, że jeśli introwertyzm jest kluczowy dla osobowości, to trudniej będzie go zmienić, choć nie mamy na to jeszcze naukowych dowodów – twierdzi prof. Roberts. – Jednak podstawowym warunkiem sukcesu jest chęć zmiany. Porównuję to do do nauki języków obcych. Zmiana osobowości wymaga tego samego rodzaju pracy”.

SPRAWDŹ: 6 sposobów na szczęście

Test na introwertyka

W zeszłym roku zespół pod kierunkiem prof. Robertsa przeprowadził ciekawe badania. Otóż wspierano grupę 1523 mężczyzn w zmianie wybranej przez nich cechy osobowości. Oprócz coachingu z wykorzystaniem aplikacji badani otrzymali listę zadań o rosnącym stopniu trudności, które miały im pomóc w osiągnięciu celu i zostali poinstruowani, by przez trzy miesiące wykonywali co najmniej jedno zadanie tygodniowo. Uczestnicy, którzy dążyli do bycia bardziej stabilnymi emocjonalnie, sumiennymi i (uwaga!) ekstrawertycznymi, doświadczyli pozytywnej korekty w zakresie tych cech – korekty potwierdzonej przez ich bliskich. Jeszcze ciekawsze jest badanie przeprowadzone w 2019 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim, w którym skupiono się wyłącznie na ekstrawersji. Naukowcy polecili 131 badanym, aby w jednym tygodniu wykazali się ekstrawertycznymi zachowaniami, a w drugim introwertycznymi. Autorka badania, dr Sonja Lyubomirsky, poinstruowała ich, by w jednym tygodniu byli „rozmowni”, „asertywni” i „spontaniczni”, a w następnym „rozważni”, „cisi” i „powściągliwi”. Wskazówki okazały się skuteczne w wywoływaniu zmian, ale bardziej interesujący jest wpływ na samopoczucie badanych. Podczas gdy działania ekstrawertyczne prowadziły do wzrostu pozytywnych emocji, działania introwertyczne sprawiły, że ich nastrój się pogorszył.

Jak wprowadzić więcej kontaktów społecznych?

Postanawiam rozpocząć własne, zupełnie nienaukowe badanie, wykorzystując techniki psychologów. Po pierwszym spojrzeniu na zadania, dotyczące ekstrawersji, opracowane przez zespół Robertsa na potrzeby badania z 2021 roku, z ulgą stwierdzam, że wiele z nich to rzeczy, które już robię (sporadycznie). Wśród zachowań, które pod względem trudności mieszczą się w przedziale od jednego do trzech, są: „Zaproś przyjaciela na kawę” i „Uaktualnij swój status na Facebooku”. Zabieram mojego kumpla na kawę, która przeradza się w lunch i spacer; cztery godziny później zastanawiam się, dlaczego nie mamy w kalendarzu zaplanowanych regularnych spotkań na lunchu. Jeśli chodzi o zadania związane z mediami społecznościowymi, zamieniam Facebooka na Instagram i publikuję zdjęcie z opisem. Mniej więcej na szóstym poziomie trudności zaczynam odczuwać mdłości. „Dołącz do wydarzenia w twojej okolicy i idź na nie”. Trudno mi się do tego zmusić, ale idę na kompromis i dołączam do grupy nieznajomych na wernisażu wrocławskiej artystki, zabierając ze sobą moją skrajnie ekstrawertyczną siostrę, aby mnie wspierała. Kiedy spóźnia się 20 minut, w końcu zaczynam rozmawiać z innymi ludźmi i jest to mniej męczące, niż się spodziewałam. Zadania nie mają na celu wywołania zmiany przez szokowe doświadczenia, ale stworzenie większej liczby okazji do kontaktów społecznych. Przechodzimy do drugiego tygodnia, ćwiczenie dr Lyubomirsky: „spontaniczność”, „rozmowność” i „asertywność”. Łączę je z konkretnymi zachowaniami, które zamierzam wykonać. Asertywnie odmawiam w pracy wykonania zadania, na które nie mam czasu; ucieleśniam spontaniczność, rezerwując bilety na spektakl w teatrze i traktując liczbę słów równie poważnie, jak liczbę kroków, rozmawiam przez telefon co wieczór z inną osobą. Dzięki temu tydzień jest mniej monotonny niż zwykle, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że próbując być kimś, kim nie jestem, wyrządzam sobie niedźwiedzią przysługę. Dr Lyubomirsky dobrze zna ten argument. „Trzeba znaleźć równowagę między rozwijaniem nowych cech a byciem sobą. Nie chodzi o to, aby popaść w jakąś skrajność i z odludka stać się duszą towarzystwa. To się nie uda” – mówi. Niezależnie od tego, jaką metodę zastosujesz, cel końcowy jest ten sam: wprowadzić więcej kontaktów społecznych do swojego życia i realizować swój plan krok po kroku.

Jak być elastycznym introwertykiem?

To, czego domaga się nasza natura, nie zawsze jest tym, co jest dla nas najlepsze. Gdyby tak było, nigdy nie leczylibyśmy stresów wielkim kieliszkiem wina. Nawykowe odrzucanie zaproszeń na rzecz kanapy może nie jest zdrowotnym odpowiednikiem picia na umór, ale może być równie szkodliwe. Wmawiałam sobie, że moja introwersja to jak rozłożenie się w fotelu mojego najbardziej autentycznego „ja”, ale nie jestem pewna, czy to prawda. Jeśli mam być szczera, moja introwersja w czasie pandemii pogłębiła się i przyczyniła do powolnej erozji pewności siebie. Zadania, które wykonywałam, nie zmieniły mnie w ekstrawertyczkę, ale dały mi dostęp do mojego dawnego „ja”: introwertyczki, która potrafiła zachowywać się swobodnie podczas kontaktów z ludźmi i umiała się bawić, kiedy inni dookoła się bawili.

Życie wróciło do normalności i choć trudno powiedzieć, gdzie kończą się okoliczności, a zaczyna moja interwencja, czuję się bardziej świadoma swoich społecznych przyzwyczajeń. Na przykład wiem, że takie osoby, jak ja, powinny z wyprzedzeniem planować sobie spotkania czy imprezy, bo spontaniczność pod tym względem jest dla mnie trudna. Dlatego planuję, a to faktycznie zwiększa liczbę moich kontaktów z ludźmi. Jest jeszcze za wcześnie, żeby wyciągać ogólne wnioski, ale te kroki – jak na razie niewielkie – przesuwają mnie nie tylko w górę skali ekstrawersji, ale także w górę skali szczęścia. Myśl, że nie musisz być tą samą osobą aż do śmierci, jest bardzo uwalniająca. Podoba mi się idea, że można trzymać się cech, które się ceni, a jednocześnie odłączać się od tych części osobowości, które już nam nie służą. Nigdy nie będę ekstrawertyczką ani nie mam ambicji, by nią zostać, ale z pewnością jestem bardziej elastyczna.

Jak zwiększyć swoją ekstrawersję?

Otoczenie

Nie musisz zmieniać swojej osobowości, aby czerpać korzyści zdrowotne z ekstrawersji. Posiadanie wokół siebie ludzi, którzy mają cechy, których nam brakuje, może być naprawdę przydatne. Jeśli brakuje Ci odwagi, aby nawiązywać nowe kontakty, zabieraj ze sobą na spotkania bardziej ekstrawertyczną koleżankę, która przełamie pierwsze lody, a Ty też na tym skorzystasz.

Dużo ćwicz

Jeśli chcesz poprawić swoją sprawność fizyczną, musisz zacząć chodzić na siłownię. To samo dotyczy zachowań społecznych. Zaplanowuj swoje kontakty towarzyskie na cały tydzień w taki sam sposób, w jaki planujesz swoje treningi lub posiłki. Najważniejsze jest, aby trzymać się tego tak długo, aż stanie się naszym nawykiem.

Powolutku

Gwałtowne działania nie służą zmianie. Z literatury dotyczącej nawyków wiemy, że gdy ludzie po raz pierwszy zaczynają robić coś nowego, mogą czuć się nieautentyczni, ale z czasem może się to stać częścią ich nowego ja. Wprowadzaj małe zmiany powoli, aż poczujesz się bardziej sobą.

ZOBACZ TEŻ: Ministerstwo samotności: czy można być pewnym siebie introwertykiem?

REKLAMA