[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.3

Chu**owa Pani Domu - Co powie mama, co powie tata

Prawdziwe czerpanie przyjemności z dorosłości zaczyna się tam, gdzie przestajemy oglądać się do tyłu i patrzeć na innych.

Żyjesz życiem swoim czy nieświadomie realizujesz oczekiwania innych?

Zastanówcie się przez chwilę. Czy są w Waszej codzienności rzeczy, które robicie tylko i wyłącznie dla siebie? Nie dla wyników, nie po to, by zaimponować innym, nie dlatego, bo tak wypada, i nie dla lajków?

1. Żądaj od życia rzeczy wielkich

W moim przypadku są to książki. Czytam ich niepokojąco dużo i wcale nie po to, by z kimkolwiek się ścigać albo udowadniać światu, jaka to ja nie jestem uczona. Również nie po to, by dopisywać się do wirtualnych list w stylu: „Przeczytam 52 książki w tym roku”, na przemian imponując i denerwując koleżanki i kolegów. Robię to tylko i wyłącznie z potrzeby własnej, wypływającej gdzieś tam ze środka mojej

klatki piersiowej. Nie przejdę obok żadnej księgarni obojętnie – muszę choć na chwilę zatrzymać się przy półce z nowościami, zwęszyć nosem, co tam nowego się u nas wydaje, podotykać jeszcze ciepłe, wypełzłe prosto z drukarni egzemplarze i pozachwycać się co ładniejszymi okładkami. A potem układam w myślach scenariusze, w których zamykam się sam na sam ze stosem jeszcze nieprzeczytanych książek gdzieś w jednej z uroczych dolnośląskich agroturystyk, gdzie świadkami mego czytelniczego odlotu będą tylko ptaki i drzewa. I trwam w tej myśli do końca dnia. Pochodzić tak chwilę z głową w chmurach w brzydki, deszczowy dzień? Polecam bardzo.

Moje przyjemności są najintensywniejsze, jakie zna człowiek: pisanie i polowanie na motyle” (W. Nabokov)

Z pisaniem to już trochę inna historia. Być może są ludzie, którzy piszą dla samych siebie (np. dzienniki czy pamiętniki), ale teksty mniej lub bardziej artystyczne zawsze tworzy się z myślą o innych. O potencjalnej grupie odbiorców, o wymarzonych czytelnikach, mamie, nauczycielce, chłopaku. Tu sprawa ma się już zatem trochę odwrotnie – niby piszę, by w pierwszej kolejności zaspokoić swoje literackie potrzeby, żeby wyrzucić z siebie trochę liter na papier i nadać im nowe życie w głowach innych ludzi, ale głównie tworzę po to, by zachwycać albo wkurzać ludzkość. Po to publikujemy teksty, żeby dać coś od siebie – zainspirować, skłonić do myślenia, zapłodnić umysły świeżym punktem widzenia. Ale też po to, by dostać wiadomość zwrotną, komentarz, pochwałę albo nawet opinię krytyczną, cokolwiek - jakiś znak, który podpowie: byłem/am tu, przeczytałem/am, co masz do powiedzenia, podobało mi się albo nie. A kiedy tak nikt nie da złamanego lajka, pozostaje w człowieku pustka i poczucie, że po co to wszystko…

Mam nadzieję, że na podstawie tych dwóch przykładów czujecie różnicę, kiedy jakąś czynność wykonujemy absolutnie tylko i wyłącznie dla siebie, a kiedy stoi za nią jednak coś więcej. To jest często trudne do wyłapania i coś, co z pozorów wydaje nam się działaniem na własne potrzeby (np. uprawianie sportu), może mieć zupełnie inne dno (gdy np. biegamy nie po to, żeby czuć się ze sobą lepiej, ale po to, by mieć szczuplejsze nogi niż koleżanka z pracy). Wiecie, o co chodzi.

ZOBACZ TEŻ: Filmy, dzięki którym poczujesz się lepiej

REKLAMA

REKLAMA

2. Nie żyj życiem innych

Żyjesz życiem swoim czy wpadłeś w pułapkę i nieświadomie realizujesz oczekiwania innych? Czy to, jak wygląda Twoje dzisiejsze życie, pokrywa się z tym, jak widziałeś je 5 albo 10 lat temu? (Przyznam, że moje wygląda znacznie lepiej). Prawie każdy z nas wcześniej lub później, rzadziej lub częściej poddawany jest pewnej presji: czasowej, sytuacyjnej, nieważne. Dam przykład: dostajesz propozycję napisania książki, to Twoje wielkie marzenie, ale nie czujesz się jeszcze na siłach, by podjąć rękawicę.

Z drugiej strony boisz się, że drugiej szansy możesz już nigdy nie dostać i ostatecznie decydujesz się na wydanie własnej powieści. Albo: planujesz wakacje w Hiszpanii, tymczasem tanie linie lotnicze wrzucają bilety za 1 PLN do Chorwacji. Naturalnie, ulegasz promocji i wyjeżdżasz na urlop nad Adriatyk. I fajnie – zwiedzasz nowe miejsce, którego, dajmy na to, również nie widziałaś. Ale jeśli dodamy do siebie te wszystkie mniejsze i większe decyzje oraz sytuacje, które wcale nie wypływały z naszego wnętrza, może okazać się, że owszem – mamy życie jak ze snów, szkoda tylko, że nie ze swoich. A życie przecież nie po to jest, żeby przeglądać się w oczach innych, zastanawiać, co powie mama, tata albo teściowa. Tylko po to, by oprócz spełniania szeregu działań umożliwiających nam codzienny byt (praca, obowiązki) robić rzeczy, które są tylko nasze, odblokowywane na żądanie jednym jedynym kodem DNA. Żeby – jak pisała Agnieszka Osiecka – nie dusić się „(…) najpierw tylko we wtorki, potem co drugi dzień, a teraz ciągle, nawet w niedzielę”, tylko: „(…) szukać przeciągu, szerokiej skali, czynów ogromnych”.

I ja właśnie tego z całego serca Wam życzę

ZOBACZ TEŻ: Ch**owa Pani Domu: Co się zadziało z tymi facetami?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij