REKLAMA

Ch**owa Pani Domu: Wszystkie kobiety, którymi nie jestem

Jest takie powiedzenie: „Another woman’s beauty is not the absence of your own”, co tłumaczyć można mniej więcej tak: piękno innej kobiety nie oznacza, że Twój urok wewnętrzny automatycznie się zeruje, kasuje, ulega wypaleniu. Wiecie, o co chodzi.

Kamil Majdański

My, dziewczyny, miewamy nieznośną tendencję do porównywania się, uporczywego stawiania się w szeregu z innymi i automatycznego zestawiania w głowie własnego wyglądu i cech zewnętrznych z tymi cudzymi, które widzimy akurat w damskiej toalecie, w przymierzalni obok, na spacerze czy w tramwaju.

Naprawdę jest ze mną tak źle?

Nagle okazuje się, że te włosy, które jeszcze niedawno uważałyśmy za całkiem niezłe, słabo prezentują się w starciu z blond lokami, które stoją przed nami w sklepowej kolejce. Dziwnym trafem chodzą po tym świecie szczuplejsze nogi, węższe talie i dorodniejsze biusty, które stworzyła nie ręka chirurga plastyka, a natura. W obliczu atrakcyjności innych – zarówno tej fizycznej, jak i mentalnej (a bo to tak trudno znaleźć kogoś, kto będzie od nas bardziej przebojowy, mocniej wygadany, weselszy albo w znacznym stopniu przewyższy nasz poziom asertywności?) – łatwo zapomnieć o swoich zaletach. A przecież to tak nie działa.

Atuty innych nie usuwają momentalnie naszych własnych, nie sprawiają, że na pstryknięcie palca stajemy się mniej inteligentne, gorsze, brzydsze. Choć owszem, głowa często podpowiada, że tak właśnie jest. Porównywanie się do innych to normalna sprawa. Robię to ja, robisz Ty, robią one. Warto jednak czynić to z głową i umiarem, by nie umniejszać sobie zasług, nie popadać w smutne nastroje i melancholię. Bo na co to komu?

ZOBACZ TEŻ: Jak rozpoznać psychopatę w związku?

Nierówne kryteria

Zanim zdołujesz się porównywaniem do innych, zastanów się, czy logicznie masz w ogóle prawo się złościć. Bo jeśli jesteś zazdrosna, że młodsza o niemal dekadę koleżanka z pracy wykonuje zadania lepiej i szybciej od Ciebie, a nie ma na swoich barkach całego gospodarstwa domowego i dwójki małych dzieci, to może jednak znak, że jesteście w zbyt odmiennych miejscach w życiu i zestawianie się ze sobą nie ma najmniejszego sensu. Ja wychodzę z założenia, że fajnymi kobietami trzeba się inspirować. Zamiast nie lubić ich, zazdrościć im, trzeba wziąć to, co mają w sobie najlepsze, i wykorzystać jako źródło motywacji.

Sąsiadka

Perfekcyjna sąsiadka – taka, co to od siódmej rano ma na sobie garsonkę i wypucowany makijaż – może wpędzać w kompleksy i zakłopotanie, szczególnie kiedy Ty mijasz się z nią na parkingu, będąc ciągle w piżamie (zakamuflowanej swetrem i długą kurtką, ale jednak), bez oznak wypoczęcia i bez grama makijażu. Zakoleguj się z nią. Zamiast jej zazdrościć i myśleć, jak to beznadziejnie wypadasz na jej tle, zaproś ją do siebie na kawę. Może się okazać, że ona od wielu miesięcy zazdrości Ci nonszalancji i tego, że możesz pracować w dresie z domu, bo sama nie znosi sztywnych koszul i niewygodnych butów na obcasach. A może wręcz odwrotnie – kocha swoje życie i swoim optymizmem pomoże Ci pokochać Twoje własne?

REKLAMA

REKLAMA

Koleżanka po fachu

Znajomej, która trudni się tym samym zajęciem, co Ty, trudno wybaczyć sukcesy. No bo umówmy się – zupełnie szczera i bezinteresowna radość z cudzych osiągnięć to trudna, ale bardzo cenna umiejętność. Bo to zawsze trochę boli, kiedy ktoś z podobnym stażem co Ty zachodzi dalej i wyżej. I trochę smuci. A już zupełnie trudno świętować sukcesy innych, gdy u Ciebie zupełna fatalność i niesława. A wystarczy zwykła, szczera rozmowa, podczas której przyznasz, że z trudem przełykasz jej kolejne nagrody i awanse, bo czujesz, że te należą się także Tobie. Może zamiast rywalizacji przy kolejnym projekcie połączycie siły, rozwalając tym samym kosmos? Bo kto Wam zabroni?

Dziewczyny z Instagrama

Tak. Niektóre dziewczyny mają życie jak z bajki: dostają prezenty od reklamodawców, darmowe ubrania i wyjazdy. Mogą pracować z domu albo z dowolnego miejsca na świecie. Dołuje Cię, że niemal zawsze wyglądają ładniej niż Ty: mają piękne cery i wystylizowane włosy. Nijak ma się to do obrazu, który widzisz w swoim lustrze: podkrążone oczy, przebarwienia, włosy związane byle jak w koński ogon, albo raczej ogonek.

To jest okrutna prawda: istnieją na tym świecie dziewczyny z natury tak piękne, że choćbyś próbowała obrzydzić je sobie w głowie, nadal będą cudne, lśniące i będą zawsze tym, kim Ty nie jesteś. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi: Ty nie jesteś nimi, one nigdy nie będą Tobą.

Zazdrościmy innym kobietom urody, pieniędzy, sławy, tak jakby wraz z dobrobytem u innych nam analogicznie czegoś ubywało. To, że Twoim przyjaciółkom coś się udało, nie jest równoznaczne z tym, że Ty od teraz będziesz miała gorzej. Jeśli Twoja koleżanka jest nieprzyzwoicie piękna, nie znaczy to, że Ty z automatu tracisz na swojej urodzie. Może być też przecież tak, że zazdrościsz innej blogerce tego, jak pisze. A okazuje się, że ona zazdrości Ci tego samego. I niby jesteście kwita. Tylko po co?

ZOBACZ TEŻ: Ch**owa Pani Domu: Co się zadziało z tymi facetami?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA