[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.1

Ch**owa Pani Domu: Co się zadziało z tymi facetami?

Co jakiś czas pojawiają się w mediach artykuły sugerujące, że kiedyś to byli prawdziwi mężczyźni. Zapolowali, drewna narąbali, pieniądze do domu przynieśli. Bo ci dzisiejsi to jakieś podróbki w koszulach w kwiaty, japonkach, z kremem pod oczami i łzami w oczach.

„Kobiety już nie chcą faceta, który po pracy zalega na kanapie".

Jeśli za niemęskie bierzemy to, że faceci w domu pomagają, mężnie sprawują opiekę nad spłodzonym potomstwem i sprawiedliwie dzielą się obowiązkami ze swoimi partnerkami czy też partnerami, to ja biorę takiego zniewieściałego faceta w ciemno.

Rebecca West, brytyjska pisarka i krytyczka literacka, pisała: „Feministką nazywają mnie, gdy robię coś, co odróżnia mnie od ścierki do podłogi”. Analogicznie do słów West postrzega się dzisiaj mężczyzn. Nazywa się ich gejami tylko dlatego, że mają czelność ubrać spodnie wystające barwą poza standardowy kanon kolorystyczny; albo pantoflami – bo potrafią zmienić dziecku pieluchę... Wymyśliliśmy sobie kiedyś, że facet musi być twardy. Stanowczy, zdecydowany, bezwzględny, odważny. Że jak ciemną nocą nadejdzie jakieś zagrożenie, to on pierwszy wyskoczy z ciepłej pościeli i rzuci się do walki. Że nie zawaha się ani chwili, by bronić siebie, ale wcześniej swojej rodziny. To wszystko brzmi oczywiście pięknie i walecznie, pod warunkiem że to opis scenariusza bajki. Albo filmu akcji. A im dłużej czytam wymienione na początku – oczekiwane przez społeczeństwo – cechy mężczyzn, tym bardziej przekonuję się, że to raczej opis najnowszego modelu sprzętu rolniczego typu traktor. Albo jakiegokolwiek innego przedmiotu, który nie posiada uczuć...

ZOBACZ TEŻ: Ch**owa Pani Domu: Najpierw kobieta, potem matka

1. Pa, pa, pa patriarchat

Porządek, który jeszcze kilkaset lat temu wydawał się jedynym słusznym systemem rodzinnym, dziś nie ma większej racji bytu. Mężczyźni, przez lata wychowywani na głowy rodziny, od najmłodszych lat uczeni byli dominacji nad kobietami i pojmowania drugiej płci jako tej gorszej i słabszej. Pewne wzorce kulturowe na szczęście uległy zmianie i dziś żywicielem rodziny nierzadko zostaje kobieta, nikomu ani niczemu nie udowadniając, że można, ani nie ujmując tym samym męskości swojemu partnerowi. Psychologowie jednak zgodnie uznają, że indywidualne zmiany ról społecznych między kobietami a mężczyznami bywają powodem kryzysów tożsamościowych tych drugich. Niepotrzebnie, drodzy Panowie – nie chcemy Wam odbierać istoty życia, sensu, sprawczości. Nie chcemy być naszym dzieciom i matką, i ojcem jednocześnie, i podkradać Wam sprzed nosa najlepsze stanowiska w firmie. Ale chcemy stać razem przy zlewozmywaku, wspólnie decydować o przyszłości. I może od czasu do czasu, na równych prawach, pościgać się na skrzyżowaniu na zielonym świetle. Bo możemy.

REKLAMA

REKLAMA

2. „Czy ja jestem mężczyzną, jeśli lubię kolor różowy?” (Nie ma, Mariusz Szczygieł)

Jak dobrze, że dożyliśmy czasów, w których zaciera się podział ról między mężczyznami a kobietami. Ojcowie coraz częściej zostają w domu na urlopach tacierzyńskich (z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w 2017 roku na taki urlop zdecydowało się ok. 10,2 tys. Polaków. Dla porównania – w tym samym okresie w Szwecji na zasiłek tacierzyński wybrało się 80% ojców (choć żeby nie było tak sielankowo, nie w pełnym wymiarze godzin).

Dziś nikogo już nie dziwi mężczyzna z wózkiem w parku czy na placu zabaw. Mniej zaskakują panowie w przedszkolach pełniący funkcję opiekunów i nauczycieli dzieci. Nieobcy jest nam widok sąsiada robiącego zakupy, rozwieszającego pranie, zamiatającego klatkę schodową (no dobra, z tym ostatnim się zagalopowałam, bo jak żyję, takiego faceta nie spotkałam, ale nie ma co tracić nadziei – może za kilka lat...). Zdarza się, że mężczyźni lepiej od swoich partnerek sprawdzają się w kuchni (i zamiast uważać, że facet w fartuchu kuchennym to słaby macho, na Waszym miejscu, dziewczyny, liczyłabym skrycie na poznanie jakiegoś smakosza – u mnie już z tym za późno) – niejednokrotnie byłam świadkiem, jak na zakupach to panowie przejmowali pałeczkę, dobierając szczegółowo składniki na zaplanowany posiłek, wąchając przy stoisku z warzywami pietruszkę czy koper... Facet, który sam z siebie stoi przy garach.... Ja to kupuję!

3. Chłopaki niech płaczą**

O tym, że role społeczne stopniowo ulegają rozmyciu, wiadomo nie od dziś. Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby kobieta zarabiała więcej niż mężczyzna – dziś to scenariusz życia wielu polskich rodzin. Kobiety – może nie wszystkie, ale przynajmniej te, które znam – już nie chcą twardego faceta, co to po pracy zalegnie przed telewizorem. Marzą o partnerze – przyjacielu, który wzruszy się przy wspólnym oglądaniu serialu i z dumą nakarmi na ławce w parku Wasze dziecko. A wracając do pytania zadanego w tytule o to, co się stało z tymi mężczyznami, odpowiadam, że nic. Są wciąż tacy sami, tylko dojrzeli i zrozumieli, że wolno im czuć***.

**, *** - oba teksty to fragmenty piosenki Bedoes „Chłopaki nie płaczą".

ZOBACZ TEŻ: Google świętuje 25-lecie Przyjaciół

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij