REKLAMA

Auta elektryczne - klimat do zmian

Sprzedaż aut elektrycznych i hybrydowych powoli rośnie, rozwija się też infrastruktura do ich obsługi. Czy uda się osiągnąć liczbę miliona „elektryków” na drogach w 2025? Na razie wzrasta – nasza świadomość troski o planetę.

Powrót do przyszłości
Przenosimy się do 2025 roku, gdy na ulicach królują samochody zero- oraz niskoemisyjne. Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych zakłada, że do tego czasu na polskie drogi wyjedzie właśnie 160 000 aut z napędem hybrydowym typu plug-in. To realistyczny scenariusz, przy założeniu wprowadzenia dopłat i zachęt natury podatkowej.

48 V, czyli Mild Hybrid
Wkrótce większość nowych aut będzie wyposażana w intalację elektryczną o napięciu 48 woltów. Dzięki niej samochody mają zużywać mniej paliwa i emitować mniej CO2. Jak to działa? W samochodzie montuje się niewielki silnik elektryczny pełniący funkcję „dopalacza”. Przez kilka sekund wspomaga silnik spalinowy w aucie, np. przy ruszaniu czy wyprzedzaniu. Taki „zastrzyk energii” to wsparcie o mocy 3-22 KM. Działanie takiego silniczka pozwala obniżyć zużycie paliwa nawet o 5-20%. Firmy, które opracowały tę technikę, twierdzą, że pozwala ona osiągnąć 70% oszczędności, jakie dają auta hybrydowe, za tylko 20% ich ceny.

1131– to liczba działających stacji ładowania, z których można korzystać w Polsce.
Najwięcej jest ich w Warszawie, Katowicach, Gdańsku, Krakowie i Wrocławiu, najmniej – w Rzeszowie i Lublinie. 32% z nich stanowią szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 68% to wolne ładowarki prądu przemiennego (AC). Jeżeli chcesz zaoszczędzić nie czas, a pieniądze, wybierz zwykłe ładowanie – ładowanie szybką ładowarką jest nawet trzy razy droższe. Wzrost liczby ładowarek, względem zeszłego roku (licząc na koniec maja) to 69%.

12%– taki procent aut w Europie powinien mieć napęd elektryczny, żeby spełnić obowiązującą normę emisji dwutlenku węgla. Auta są coraz wygodniejsze i bezpieczniejsze, a mimo to potrzebują coraz mniej paliwa. Tyle że dzisiaj jeździmy znacznie więcej niż kiedyś, a panująca moda na SUV-y, które z założenia są większe i cięższe, sprawia, że potrzebują nieco więcej paliwa.
Na rynku jest kilka modeli w pełni elektrycznych SUV-ów – może to złoty środek?

789 KM - taką moc osiąga najmocniejsze drogowe auto elektryczne. Wielu z nas mogłoby się wydawać, że samochody elektryczne osiągają niewielką moc i jeżdżąc takim autem, będziesz zawalidrogą. Nic bardziej mylnego! W porównaniu do auta spalinowego, „elektrykiem” ruszysz zdecydowanie szybciej spod świateł. Mina zdziwionego mężczyzny w lusterku wstecznym – bezcenna.

11 132 – dokładnie tyle samochodów elektrycznych jeździ aktualnie po polskich drogach.
Ku naszemu zaskoczeniu aż 56% z nich stanowiły pojazdy w pełni elektryczne – poznasz je na drodze po zielonych tablicach rejestracyjnych. To dokładnie 6267 sztuk. Pozostałą część stanowią samochody z napędem hybrydowym typu plug-in (PHEV) – to 4865 egzemplarzy. Co ciekawe, śmiemy twierdzić, że z roku na rok wzrasta świadomość społeczeństwa w tematyce dbania o środowisko i elektromobilności. Przez pierwsze cztery miesiące tego roku liczba rejstracji samochodów całkowicie elektrycznych oraz hybryd typu plug-in wyniosła 2136 – to aż o 45% więcej niż w analogicznym okresie 2019 roku.


2,8 s
- w takim tempie przyspiesza do 100 km/h najszybszy drogowy samochód elektryczny. Kto powiedział, że „elektryk” musi być nudny? Najszybszy zmierzony
wynik to niecałe 3 s do setki. Za wolno? Niektóre marki obiecują setkę
w niecałe 2 s. W takim tempie zasięg znika w oczach, ale uwaga – są w Europie ładowarki ładujące baterię do 80% w 20 minut!

Renault Zoe - nowoczesny samochód elektryczny

Renault ZOE to samochód, który rozpoczął zieloną rewolucję i dziś jest najchętniej kupowanym autem elektrycznym w Europie. Nic dziwnego – model najnowszej, trzeciej generacji czerpie garściami z kilkuletnich doświadczeń marki z obszaru elektromobilności, również tych związanych z Formułą 1.

Oczywiście ZOE to nie sportowy bolid, tylko kompaktowe, miejskie auto, ale jego dynamika z pewnością zaskoczy niejednego kierowcę. Dzięki elektrycznemu napędowi i mocniejszemu niż dotąd silnikowi (o mocy 135 KM) ZOE potrafi, kiedy trzeba, pokazać rogi i błyskawicznie wystartować spod świateł. Wtedy spalinowe "dinozaury" nie mają szans, bo zanim ich silniki wkręcą się na obroty ZOE, dzięki natychmiastowej reakcji jednostki elektrycznej, już dawno wyrywa do przodu. Dynamika auta elektrycznego może być dla kogoś, kto nigdy nie jeździł takim autem sporym, pozytywnym zaskoczeniem. W ZOE po prostu wciskasz pedał przyspieszenia i w kompletnej ciszy nabiera prędkości. Właśnie cisza w czasie jazdy to kolejna zaleta nowego Renault ZOE, dzięki niej komfort podróży w czasie jazdy znacząco wzrasta. Również pod tym względem auta z konwencjonalnymi silnikami spalinowym zostają w tyle.

Jeszcze niedawno w autach elektrycznych dość problematyczna była kwestia ich zasięgu. Ale nowe Renault ZOE eliminuje ten problem, bo można nim przejechać między ładowaniem do 395 km! To zasługa większych niż dotąd akumulatorów, czyli mówiąc starym językiem, większego "zbiornika paliwa", w którym magazynowana jest energia elektryczna. A jak wygląda samo ładowanie? To nic skomplikowanego. ZOE ma pokładowy układ ładowania o mocy 22 kW, dzięki niemu, podłączając się do publicznego gniazda, można w ciągu godziny zyskać 120 km zasięgu. Można go też ładować z wallboxa, czyli ładowarki ściennej zamontowanej np. we własnym garażu. Wtedy ZOE w ciągu 8 godzin "zyskuje" ponad 300 km zasięgu, a więc zostawiając auto na nocne "tankowanie" auto jest gotowe do jazdy w trasę o poranku. A nie można zapominać o opcjonalnym układzie ładowania prądem stałym o mocy 50 kW – dokupując tę opcję akumulatory ładują się do ponad 80% w nieco ponad godzinę a 150 km zasięgu można odzyskać w 30 minut. Ładowanie prądem stałym jest droższe, ale koszt ładowania i tak nie może równać się z ceną paliwa.


ZOE jest "eko" nie tylko ze względu na bezemisyjny napęd. Francuskie auto ma również ekologiczne wnętrze, wykonane z materiałów pozyskanych dzięki procesowi recyklingu. Jakość deski rozdzielczej poprawiła się w stosunku do poprzednika, elementy wykończenia są przyjemne w dotyku, a centralny ekran dotykowy systemu EASY LINK o wielkości do 9,3 cala pozwala w prosty sposób zarządzać funkcjami samochodu. Możliwe jest nawet wyświetlanie na nim aplikacji z własnego smartfonu, dzięki interfejsom Apple CarPlay i Android Auto.

Auta elektryczne, w tym nowe Renault ZOE, są dziś rejestrowane w Polsce z nowymi, zielonymi tablicami rejestracyjnymi. Oznacza to dla kierowcy korzyści, np. legalną jazdę po bus pasach, a więc często omijanie korków i szybsze dotarcie do celu. "Elektryki" łapią się też na inne przywileje, np. darmowe parkowanie w centrum miasta. W dodatku można je dziś kupić taniej, ubiegając się o dopłatę od państwa w wysokości maksymalnie 15% ceny, nie więcej niż 18 750 zł i tylko w przypadku aut kosztujących do 125 000 zł.

Standardowy cennik nowego Renault Zoe startuje od 135900 zł. Aktualnie obowiązuje na niego promocja i auto kosztuje 124 900 zł, a na niektóre egzemplarze jest dodatkowy rabat i ich ceny po nim to 118 900 zł. W sumie zysk dla klienta wynosi 30 000 zł, a samochody są dostępne od ręki u dealerów.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA