[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Asertywna? A może agresywna? Jaka jesteś?

Choć psychologowie od dawna dzielili ludzkie postawy na uległą, agresywną i asertywną, o tej ostatniej głośno zaczęło się robić dopiero w latach 90-tych. Z początku nieśmiało, a potem coraz odważniej na łamach kobiecych czasopism zaczęły pojawiać się nagłówki: „Możesz powiedzieć: nie!”, a tematy powiązane z asertywnością zaczęły stanowić ważny element różnorakich szkoleń.

asertywność

Mogłoby się wydawać, że to właściwie dobrze – nauczone przez babki i matki, że nie należy odmawiać pomocy, zawsze należy być pracowitymi i pokazywać się z jak najlepszej strony („bo inaczej co o nas pomyślą?”), w końcu mogłyśmy odetchnąć z ulgą, zgłaszając sprzeciw wobec kolejnego weekendu z dziećmi siostry czy niedocenianych przez nikogo nadgodzin.

ZOBACZ TEŻ: Agresywna kobieta za kierownicą

Zaczęłyśmy cenić sobie asertywność, o czym świadczą między innymi badania CBOS – w 2011 aż co drugi Polak akceptował odmowę wykonywania zadań nienależących do jego obowiązków, choć możliwych do wykonania.

Gdzie więc leży problem? W wybiórczości. Tak, jak nie zrozumieliśmy założeń Benjamina Spook’a, który propagował bezstresowe wychowanie (ale już nie przyzwalanie dzieciom na wszystko), tak zachłysnęłyśmy się związaną z asertywnością możliwością powiedzenia „nie”, nie zgłębiając tematu.

Tymczasem definicja pojęcia, stworzona przez Marię Król-Fijewską, psychologa i psychoterapeutkę, która wniosła znaczący wkład w propagowanie asertywnych postaw, brzmi tak:

„Zespół zachowań interpersonalnych, wyrażających uczucia, postawy, życzenia, opinie lub prawa danej osoby w sposób bezpośredni, stanowczy, uczciwy, a jednocześnie respektujący uczucia, postawy, życzenia, opinie i prawa innej osoby (osób).”

Jeśli mamy z czymś problem, to zdecydowanie z tym ostatnim, czyli respektowaniem uczuć, postaw, życzeń, opinii i praw innych. Nierzadko się zdarza, że wchodzimy z kimś w dyskusję i prezentujemy agresywną postawę, po czym jesteśmy z siebie zadowolone, że „tak, w końcu się udało, powiedziałam, co myślę!”. Jeśli nawet mamy gdzieś w głębi duszy wątpliwości, jeśli nawet intuicja podpowiada nam, że coś w naszej postawie było nie tak i mogłyśmy przesadzić, to obawy te czy przeczucia szybko likwiduje pomocna przyjaciółka. – „Nie daj sobie wejść na głowę” – powie. – „Dobrze zrobiłaś, ile można to znosić?”.

A ja ci powiem: uważaj. Bo asertywność to nie agresja. Asertywność to nie tak popularne epatowanie komunikatami: „Mów co chcesz, ja mam to gdzieś”, umieszczanymi na torbach wielokrotnego użytku i przyklejanymi do T-shirtów. Źle rozumiana asertywność może sprawić komuś ból, ale przede wszystkim uderza w nas same. Zadufanie, brak empatii i roszczeniowa, pełna pretensji postawa skierowana na „ja”, z pewnością nie pomogą ci zdobyć przyjaciół. A tych potrzebujemy bardziej, niż sądzimy.

SPRAWDŹ: Ch***wa Pani Domu - Najpierw kobieta, potem matka

REKLAMA

REKLAMA

Czy jesteś asertywna?

Granica między asertywnością a agresywnym zachowaniem bywa bardzo delikatna, dlatego możesz mieć problem z oceną swoich zachowań. Oto mała ściąga – powinnaś nadrobić swoją wiedzę o asertywności, jeżeli:

  • Konflikty i inne zdania są dla ciebie polem do walki

Asertywność to szanowanie własnego zdania, ale i szanowanie zdania innych – często, jak wiadomo, zupełnie innego. Jeśli słysząc, że ktoś myśli zupełnie inaczej niż ty, wpadasz w pragnienie udowodnienia za wszelką cenę, że dana osoba nie ma racji, to jesteś agresywna. Przykład? Kwestia nadgodzin w pracy, dyskusja. Osoba agresywna powie: „Naprawdę uważasz, że powinniśmy pracować do 18, o dwie godziny dłużej? Nie, nie będę aż tak angażować się sprawy firmy, mam to kompletnie gdzieś. Jestem w szoku, że dajesz się tak manipulować. Przecież to głupie, nie widzisz tego?” Osoba asertywna powie: „Moim zdaniem to nie jest ok. Jasne, rozumiem twoje zdanie, ale myślę, że rozwój firmy nie powinien opierać się na zwiększeniu wymiaru pracy jednej zmiany. Jeśli ktoś z góry zapyta mnie o zdanie, będę na nie”.

Podobne, prawda? A jednak wydźwięk jest zupełnie inny. W drugiej wersji nie ma agresywnego tonu i oceniania.

  • Mówisz: „bo nie”

Bardzo ważną składową asertywnej postawy jest wytłumaczenie powodu naszej odmowy. Nie chodzi o zwykłe: „Nie, bo nie” czy rzucenie oschłego: „O jezu, bo mi się nie chce”. Tego typu odpowiedzi demonstrują nasze negatywne i olewające podejście do rozmówcy. Jeśli chcesz być asertywna, powiedz prawdę, ale niech nie jest to: „Eeee, nie. Sorry”, tylko: „Przykro mi, dziś nie mam ochoty, jestem zmęczona”.

  • Wkurzasz się, gdy ktoś ci czegoś odmawia

W swoim wybiórczym podejściu do asertywności koncentrujemy się nad uwalniającą możliwości odmawiania, ale zapominamy często, że to także szacunek do odmawiającej postawy innych. Jeżeli zatem twoja przyjaciółka mówi, że nie ma ochoty iść do kina, na co ty mówisz: „No co ty teraz, przestań dziwaczko, zbieraj tyłek i idziemy”, a potem – wciąż spotykając się z odmową, oschle kończysz rozmowę, to jesteś agresywna, nie asertywna. Pamiętaj o definicji: „(…) ,a jednocześnie respektujący uczucia, postawy, życzenia, opinie i prawa innej osoby (osób).”

  • Mówisz „weź to”

Kolejnym błędem w postrzeganiu asertywności jest przekonanie, że wiąże się ona z rozkazującym tonem. Tak jakbyśmy ostrymi słowami czy dyktatorskim tonem próbowali czy próbowały podkreślić swoją pewność siebie. To wszystkie: „weź to pozbieraj”, „daj mi to, zrobię to lepiej”, „wyrzuć, dobra?”.

W asertywnym stanowisku nie ma miejsca na takie komunikaty. Zastępują je pytania oddające szacunek: „Czy mogłabyś…?”, „Czy mogę cię prosić…?” i tym podobne.

  • Sprawiasz przykrość, zasłaniając się szczerością

„Jezu, jak mogłaś to założyć? Widziałaś się w lustrze?” – jeśli tak mówisz i usprawiedliwiasz to asertywnością tudzież „szczerością”, to wiedz, że demonstrujesz zachowania agresywne. Po pierwsze – krytyka jest ok, ale wtedy, kiedy można coś w danej sprawie zrobić. Gdy spotykasz się z kumpelą na imprezie i ona nie ma możliwości przebrania się, to osiągasz tylko tyle, że jest jej przykro. To nie asertywność, tylko bezmyślna złośliwość. Po drugie, jako kobieta asertywna, mająca na uwadze czyjeś uczucia, powinnaś powiedzieć ewentualnie: „Mam wrażenie, że tak sukienka nie leży na tobie dobrze, o wiele ładniej wyglądałaś w tej czerwonej. Nie chciałaś jej założyć?”

  • Proszona o pomoc, mówisz: „No chyba cię pogięło, nie wyrobię się. Znajdź innego jelenia”

Zabawne? Może. Świadczące o pewności siebie? Na pewno. Asertywne? Absolutnie nie. Jeśli więc tak odpowiadasz ludziom, którzy liczą na twoją pomoc, to wiedz, że jesteś zwyczajnie niemiła. A to nie jest synonim asertywności.

Szanuj siebie, ale też innych

Zachłysnęłyśmy się asertywnością. Spodobało nam się, że możemy mówić „nie”, niemal słysząc za plecami oklaski psychologów. Ale pamiętajmy, że asertywność to nie chamstwo. Warto zgłębić temat, poczytać, poćwiczyć. Zanim okaże się, że jakimś cudem nie mamy już przyjaciół, telefon milczy, a na propozycje wspólnego wyjścia dawni znajomi odpowiadają: „Pogięło cię? Nie, dzięki. I mam w d**e, co o tym myślisz”.

ZOBACZ TEŻ: Nadgodziny - bądź asertywna

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij