[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Agresywna jak... kobieta za kierownicą

Panuje powszechne przekonanie, że problem agresji za kierownicą dotyczy przede wszystkim mężczyzn. Czy to prawda? A gdzie tam! Okazuje się, że to my, kobiety, rzucamy za kierownicą tekstami, przy których „jak jedziesz, debilu?” to pieszczota dla uszu. Skąd bierze się nasza agresja i co można z tym zrobić?

Nie tak dawno opinię publiczną poruszyła sprawa kierowcy z Leszna, który uderzył i próbował rozjechać kobietę. Filmik z tego wydarzenia pojawił się w sieci, a wraz z nim liczne komentarze – wśród nich te o większej agresywności mężczyzn prowadzących auta.

Okazuje się jednak, że komentujący wcale nie mają racji. Jak bowiem dowodzą badania, to właśnie kobiety są o wiele bardziej agresywne za kierownicą niż mężczyźni. Mówi o tym między innymi raport przeprowadzony przed kilkoma laty przez producenta samochodów Hyundai. W samochodach tysiąca chętnych kierowców zamontowano kamerki, dzięki którym uzyskano dostęp do reakcji prowadzących auta na różne wydarzenia na drodze. Co się okazało? Mianowicie, kobiety aż 12% częściej demonstrują na drodze agresywne zachowania.

Do podobnego wniosku doszła Polka, Karolina Konieczna, która pod skrzydłami SWPS przepadała 200 kierowców. Okazało się, że kobiety znacznie częściej wykazują zachowania agresywne.

Co dokładnie robimy? Zwykle jest to agresja werbalna, polegająca na przeklinaniu pod nosem, wyzywaniu innych użytkowników drogi i krzyczeniu na nich czy pokazywaniu obraźliwych gestów. Zazwyczaj nie jesteśmy na tyle odważne, aby wchodzić w pełniejszą interakcję – czyli wychodzić z auta i rozpoczynać atak fizyczny, jednak w agresji słownej przodujemy. Niektóre z nas wykonują jednak pewne ruchy, mające utrudnić innym kierowcom jazdę albo ich „ukarać” – to na przykład włączanie długich świateł na kilkanaście sekund, dodawanie gazu przy próbach wyprzedzania albo nawet gwałtowne hamowanie przed denerwującym nas kierowcą.

ZOBACZ TEŻ: 10 rzeczy, których nie wiesz o Margot Robbie

Dlaczego ponoszą nas emocje?

Specjaliści, którzy zajmowali się opracowywaniem raportu dla Hyundai orzekli, że zachowania tego typu spowodowane są pierwotnymi instynktami, które każą nam chronić swoich bliskich – także przed ryzykownymi manewrami na drodze, których dopuszczają się inni. Nietrudno jednak się domyślić, że taka wersja mogła być jedyną dopuszczalną – kobiety także kupują przecież samochody i raczej nie chciałyby słyszeć np., że nie potrafią nad sobą panować. Zerknijmy więc na inne możliwe powody takiego, a nie innego stanu rzeczy.

Po pierwsze – z licznych badań wynika, że kobiety są bardziej ostrożne jako kierowcy. Weźmy pod lupę choćby raporty policyjne. W 2013 roku kobiety spowodowały 6293 wypadki, w których zginęły 252 osoby. Mężczyźni spowodowali już tych wypadków 21753, przyczyniając się do śmierci prawie dwóch tysięcy osób. Ograniczeń prędkości przestrzega 27% kierujących pań i tylko 17% mężczyzn.

Podsumowując – prowadzimy rozważniej, jesteśmy bardziej świadome konsekwencji brawurowej, agresywnej jazdy i irytuje nas beztroskie podejście mężczyzn w tej kwestii. A to rodzi agresję.

REKLAMA

REKLAMA

Drugi powód ma związek z przeżywanym na co dzień stresem, pośpiechem i ciągłą frustracją. Powołując się znowu na badania (tym razem CBOS) – w 2018 roku aż 81% kobiet zadeklarowało, że tylko one prasują w domu. 82% odpowiada za pranie i nie może liczyć na pomoc partnerów. 65% przygotowuje posiłki jako jedyna osoba w gospodarstwie domowym. Wiele z tych kobiet pracuje też zawodowo. Zazwyczaj to my biegamy do lekarzy z dziećmi, chodzimy na wywiadówki i pomagamy pociechom w lekcjach. Jesteśmy zmęczone i spięte, więc kiedy wsiadamy do samochodu dającego poczucie bezpieczeństwa oraz anonimowości i ktoś nas wkurzy… sypie się niecenzuralne słownictwo. Dajemy upust całej złości i frustracji.

W końcu jest i trzeci możliwy powód naszej wściekłości za kierownicą. Mianowicie psychiatrzy i psychologowie szacują, że aż 2-4% społeczeństwa ma skłonności psychopatyczne, które są po prostu nie do wyleczenia. Może część awanturujących się kobiet to właśnie takie osoby.

ZOBACZ TEŻ: Bierzesz hormony? O tym musisz pamiętać przed podróżą

Naucz się relaksować albo… zostaniesz do tego zmuszona

Załóżmy jednak, że nie o cechy psychopatyczne chodzi zazwyczaj, a zwykły stres. Czy wiesz, że są aż dwa powody, dla których powinnaś nauczyć się opanowania za kółkiem?

Przede wszystkim dlatego, że – o czym pewnie nie wiesz, w Polsce działa akcja „Stop agresji drogowej”. Polega ona na tym, że jeśli ktoś nagra twoje agresywne zachowanie za kółkiem, to może poinformować o tym odpowiednie służby. Ty też możesz tak postąpić, gdy spotkasz się z kierowcą-agresorem. Wejdź TUTAJ i prześlij filmik do odpowiedniej komendy. Istnieje wówczas szansa, że agresywny kierowca zostanie skierowany na przymusowe badania psychologiczne (czyli możesz trafić na nie i ty).

A drugi powód? Cóż, poza tym, że rzucanie „jak jedziesz, debilu?!” świadczy raczej o braku klasy, to pamiętaj, że nigdy nie wiadomo, jak potoczyłaby się znajomość z drugim kierowcą, gdybyś zamiast wyzywać, z zawadiackim uśmiechem pogroziła palcem.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij