[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Agnieszka Więdłocha: "Dbanie o siebie to nie fanaberia" [kobieta WH]

Dziś ma teatr, jutro film, potem sesja... Choć niczego nie odpuszcza, wie, że w takim zabieganiu łatwo można się wypalić. Dlatego trzeba się zatrzymywać: poczytać, zrobić paznokcie, pobiegać, po prostu zatroszczyć się o siebie. To żadna egocentryczna fanaberia, ale sposób na to, by ładować baterie. Jak to robi Agnieszka Więdłocha?

agnieszka więdłocha Agnieszka Więdłocha

Właśnie przygotowuje się do nowej roli w filmie o rapie, więc słucha tej muzyki na okrągło, czyta o wykonawcach, szpera w internecie.I nie wynika to jedynie z profesjonalizmu, tego, że rola wymaga zrozumienia niuansów. Agnieszka Więdłocha od zawsze czuje w sobie wewnętrzny imperatyw, by rozwijać się, nie stać w miejscu, uczyć się nowych rzeczy, podejmować kolejne wyzwania. Wciąż więc ich przybywa. "Takich dziewczyn jest dziś mnóstwo. Mają 5 etatów, małe dzieci, fuchy, kogoś chorego w rodzinie i do tego działają gdzieś charytatywnie. Muszą się zatrzymać bo inaczej oszaleją!” – mówi aktorka. Masaż, kino, książka, fryzjer, kolacja z przyjaciółką to nie są atrakcje dla skupionych na sobie singielek, relaks nie jest przejawem snobizmu czy luksusu, lecz koniecznym elementem codziennej układanki i jedynym sposobem, by dać radę.

Troska o duszę

Po całym dniu pracy najczęściej zaparza ulubione ziółka, siada w fotelu i bierze do ręki książkę, czyta kilkanaście stron. To ją wycisza. Ale przed premierą jest zupełnie inaczej. „Wtedy rzucam się w wir załatwiania wszystkiego. Działanie mnie napędza, podnosi poziom adrenaliny, a to jest potrzebne, by na najwyższych obrotach zagrać spektakl”. Najtrudniej jest, gdy stres wynika nie z pracy, lecz z relacji z drugim człowiekiem. „Kiedy pokłócę się z reżyserem, raczej nie płaczę, częściej przeklinam. Jeśli jestem sama, zaczynam się »kołczować«: dobra, przeczekam; teraz ochłonę i pogadam potem; wszystko jest po coś; każdy medal ma dwie strony”. W ten sposób Agnieszka stara się być dla siebie wsparciem. Wie jednak, że bez przyjaciół nie dałaby rady. „Gdy jest naprawdę źle, dzwonię do przyjaciółki i mówię: »Magda, jest mi ch…owo«, a ona mówi: »Wiesz, że mnie też«. I od razu robi mi się lepiej, bo wiem, że jesteśmy w tej samej dupie. Zaczynamy gadać, trajkotać i gdzieś powoli ten ciężar znika”. Wygadać się to – jak mówi Agnieszka – cudowna, wspaniała rzecz. Relacje z innymi ludźmi, przyjaźń, miłość to jest dla niej coś, co nazywa duchowością, a duszę karmimy lepiej, gdy jesteśmy szczęśliwi.

Troska o konto

Szczęście to nie jest jednak tylko – jak zaznacza Agnieszka – emocjonalny haj, medytacja, kąpiel przy świecach i rozmowy z przyjaciółmi do rana. Szczęście to poczucie bezpieczeństwa, a to dają nam również pieniądze. „Nie czarujmy się: medytacją nie zapłacę rachunków i nie pojadę na wymarzone wakacje. Zwłaszcza w tym zawodzie – podkreśla. – Aktorstwo to taki fach, że w jednym miesiącu zarobisz, a w innym nie. To jest kapryśny, niepewny i trudny zawód”. Dlatego musi pracować na kilka etatów i planować. Ale nie znosi zadręczać się pieniędzmi. „Nie chcę myśleć, że muszę zarobić tyle i tyle, bo zwariuję. Takie podejście uzależnia od stanu konta. Ja wolę myśleć: »Jakoś to będzie« i wierzyć w to, że będzie mnie stać na fajne wakacje i spokojne życie z dnia na dzień”.

Troska o ciało

Ktoś kiedyś powiedział jej, że dobra fryzura to 50% dobrego wyglądu. I rzeczywiście zauważyła, że u innych najpierw zwraca uwagę na włosy. Gdy są wypielęgnowane, dobrze ostrzyżone i pasują do całości, to zwykle myśli wtedy: „Fajna, zadbana babka”. „Ale nie jestem codzienną klientką salonów fryzjerskich” – śmieje się. Nie za bardzo ma na to czas i nie jest tak systematyczna, jakby sobie życzyła. Ale wizyta u Bartka, zaufanego i zaprzyjaźnionego fryzjera, to zawsze małe święto. Chciałaby też częściej chodzić do kosmetyczki, oddawać się tym pielęgnacyjnym rytuałom. Ale górę znów często biorą sprawy niecierpiące zwłoki. Dopiero gdy stanie przed lustrem i dostrzega na twarzy wszystkie nieszczęścia świata, wygrzebuje maseczki, które przywiozła z Korei, te, które kupuje przez internet u Polki mieszkającej w Paryżu, albo robi sama owsiankę i nakłada („obrzydliwą!”) miksturę na twarz. I zaczyna się wygładzać, ujędrniać i młodnieć. Jak mówi, w mgnieniu oka. „Gdyby tak robić to regularnie, jak Koreanki, byłoby idealnie”. Uwierzyła w moc naturalnych kosmetyków, będąc właśnie w Korei. „Na każdym kroku mają tam ekosklepy z naturalnymi kosmetykami, a dziewczyny wychodzą stamtąd z ogromnymi paczkami”. Patrzyła na twarze Koreanek i zazdrościła im pięknych cer oraz naturalności, z jaką celebrują chwile dla siebie: makijaż, demakijaż, oczyszczanie, pilingi, maski, kremy. „One to kochają i tę miłość widać na ich twarzach” – zauważa.

Troska o siłę

Bez sportu nie wyobraża sobie życia, ale daleko jej do tego, żeby wpisywać ćwiczenia w tygodniowy kalendarz, a jeszcze dalej, by ten plan później realizować. Ćwiczy zrywami, np. gdy przygotowuje się do biegu „Wings for life”, którego jest ambasadorką. Uwielbia też pływać, a ostatnio odkryła skitour – sport, który szybko stał się jej hobby. Poważny uraz lata temu sprawił, że musiała zapomnieć o jeździe na nartach. „Skitour sprawia, że w czasie wypadów nie jestem tą, która odprowadza znajomych pod wyciąg, tylko bawię się jak wszyscy. Wprawdzie więcej chodzę, niż jeżdżę, ale ja przecież uwielbiam chodzić!”. Trenuje od niedawna, ale nie ma wątpliwości, że trafi ła na swoją dyscyplinę. „Podchodzisz, męczysz się, mięśnie ostro pracują, a głowa odpoczywa. Przewietrzam myśli i wyrzucam złe emocje” – mówi. Sport – podkreśla Agnieszka Więdłocha – nie jest jej potrzebny do tego, by dobrze wyglądać. Sport jest pewnego rodzaju fi lozofi ą i medytacją, co przy okazji pozwala rzeźbić nogi, ramiona i brzuch. „Robię to dla głowy, a ciało zyskuje przy okazji. Troska o siebie, bycie zadbaną kobietą to bardzo szerokie pojęcie” – mówi WH aktorka. Dla niej osadzone przede wszystkim na rozwoju intelektualnym i duchowym. Ale to też eliminowanie z naszego życia toksycznych ludzi, nie tylko toksycznego jedzenia. Przede wszystkim jednak troska o siebie wymaga czasu. Czasem wystarczy kilka minut na książkę, manikiur lub jogę. Ważne, by nie zapominać, że taki czas, czas dla siebie, po prostu trzeba mieć, by ciało i umysł wystarczyły na jak najdłużej.

Jej przepis na...

Domową maskę

2 łyżki stołowe płatków owsianych zalewam wodą, tak by je przykryła, i gotuję kilka minut, sprawdzając, by płatki się nie przypaliły. Czasem trzeba uzupełnić wodę. Potem studzę i delikatnie ciepłą nakładam na twarz.

Szybki lunch

Kaszę jaglaną podprażam, a potem gotuję do miękkości około 20 min. Dodaję do niej podprażone ziarna słonecznika, kilka pokrojonych pomidorów, odrobinę ugotowanej soczewicy i pokrojonego w kostkę świeżego pora. Doprawiam do smaku i dodaję odrobinę oliwy.

Pokochaj jogę tak jak Agnieszka

Poznaj ulubione asany aktorki i zaczynaj każdy dzień pełna energii. Część z nich pochodzi z sekwencji powitania słońca, ale możesz je też wykonywać oddzielnie – zawsze, kiedy tego potrzebujesz.

1. Pozycja kija

Pozycja kija.

W pozycji deski ustaw ciało w jednej prostej linii, napnij mięśnie czworogłowe i brzucha. Barki oddal od uszu, wyciągaj czubek głowy, a pięty kieruj za siebie. Przenieś ciężar ciała do przodu i zginaj łokcie aż znajdą się na poziomie barków, nad nadgarstkami.

2. Pies z głową w górę

Pies z głową w górę.

Ułóż dłonie tak, by przedramiona były prostopadle do podłogi. Opuść biodra, ale nie kładź kolan na macie. Otwórz klatkę piersiową. Patrz przed siebie lub do góry, ale wydłużając szyję i kręgosłup. Opuść barki (nie przyciągaj ich do uszu) i rotuj je na zewnątrz.

3. Pies z głową w dół

Pies z głową w dole.

Dłonie ułóż pod barkami, a kolana rozstaw na szerokość bioder. Z wydechem unieś biodra. Zaangażuj mięśnie ud. Staraj się „wessać” łopatki, rozluźnij szyję i odsuń barki od uszu. Nasadą dłoni naciskaj podłogę, skręcaj barki na zewnątrz. Pupę wyciągaj ku górze, a pięty w dół.

4. Wojownik II

Wojownik II.

Stopę z przodu ustaw palcami na zewnątrz, a drugą nieco do środka. Ręce wyprostuj na wysokości barków: dłonie nad stopami, wnętrzami do maty, palce wyciągnięte. Zegnij kolano z przodu do kąta prostego. Podwiń kość ogonową, napinając brzuch. „Wydłużaj” boki tułowia.

5. Pozycja dziecka

Pozycja dziecka.

Brzuch ułóż między udami (kolana na szerokość bioder), a paluchy złącz ze sobą. Jeżeli położenie czoła na podłodze sprawia Ci trudność, podłóż pod nie zwinięty koc. Kieruj pośladki w stronę pięt, wydłużając przy tym kręgosłup. Ręce wyciągnij w linii z kolanami. Rozluźnij szyję i szczękę.

Przeczytaj także inspirujące historie innych gwiazd WH: Katie Holmes, Katie Piper oraz Gwyneth Paltrow.


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij