[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.8

10 rzeczy, których nie wiesz o Margot Robbie

29-letnia Australijka, znana z ról w „Wilku z Wall Street”, „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” czy, ostatnio, „Pewnego razu... w Hollywood” wydaje się typową wyluzowaną ślicznotką. A kryje się w niej twarda bizneswoman, tropicielka borsuków i wybuchowa kibicka hokeja na lodzie. Sprawdź, czego o niej nie wiesz.

Margot Robbie

1. Sama upomniała się u Tarantino o jakąś rolę.

via GIPHY

Margot Robbie od zawsze uwielbiała filmy Tarantino. I postanowiła, że gdy będzie wystarczająco dobrą aktorką, napisze mu o tym w liście. Poczuła, że nadszedł odpowiedni moment, kiedy zobaczyła się w „Jestem najlepsza. Ja Tonya” – filmie własnej produkcji, w którym zagrała tytułową rolę kontrowersyjnej łyżwiarki figurowej. Wiedziała, że odwaliła kawał dobrej roboty (co potwierdziła późniejsza nominacja do Oscara), więc po prostu naskrobała na kartce kilka słów w stylu: „Kocham Twoje filmy i bardzo chciałabym kiedyś z Tobą pracować.” Reżyser akurat kończył pisać scenariusz „Pewnego razu... w Hollywood” – już obwołanego hitem tego roku filmu o złotej erze Fabryki Snów. Chwilę wcześniej słyszał już od kilku pomagających mu przyjaciół, że rolę Sharon Tate – aktorki i ówczesnej żony Romana Polańskiego powinna zagrać Margot Robbie. Kiedy otworzył jej list, pomyślał, że to nie może być zbieg okoliczności, więc od razu do niej zadzwonił.

2. Odwołała podróż poślubną, żeby nakręcić „Jestem najlepsza. Ja, Tonya.”

Margot nie odrzucała i nie odrzuca ról piękności, nie chciała jednak wciąż grać tylko swoją urodą. Jak zwykle więc, wzięła sprawy we własne ręce i… sama wyprodukowała film, w którym mogła nosić pogrubiający kostium, natapirowane włosy i nietwarzowy makijaż. Wierzyła w ten obraz tak bardzo, że odłożyła podróż poślubną (niedługo wcześniej wyszła za Toma Ackerly’ego, z którym wspólnie założyła firmę producencką), żeby tylko mógł powstać na czas.

3. Na potrzeby filmu przez cztery miesiące bez przerwy trenowała łyżwiarstwo.

Miała zagrać łyżwiarkę figurową, więc przez cztery miesiące nie wychodziła z lodowiska, trenując elementy choreografii. „Było trudniej, niż się spodziewałam. – mówi Margot - Nie wiedziałam, jakim fizycznym wyzwaniem jest sprawienie, żeby łyżwiarstwo wyglądało tak lekko. Jest w tym bardzo podobne do baletu, który wymaga niesamowitej siły, mając przy tym wyglądać zwiewnie i artystycznie.” W dodatku, jako producentka, Margot wciąż obawiała się, żeby nie ulec kontuzji, która pociągałaby za sobą opóźnienia liczone w setkach tysięcy dolarów. „Oczywiście cały czas doznawałam urazów szyi i karku, na szczęście nie tak poważnych, żeby uniemożliwiły mi pracę. Chociaż muszę przyznać, że na tyle bólu się nie pisałam!” – dodaje dziś ze śmiechem aktorka. W każdym razie opłaciło się. Film „Jestem najlepsza. Ja, Tonya.” okazał się jej ogromnym sukcesem – jako producentki i jako aktorki.

4. Wychowała się na farmie dziadków.

Po rozwodzie rodziców Margot wychowywała się z trójką rodzeństwa na farmie dziadków w Queensland. „To było idealne dzieciństwo. Razem z braćmi i siostrą polowałam na borsuki, surfowałam i pomagałam przy hodowli zwierząt.” – wspomina. Jej mama pracowała na kilka etatów jako fizjoterapeutka i mimo masy obowiązków starała się dać dzieciom wszystko, czego potrzebowały. „Jest dla mnie najlepszym przykładem. Wychowała nas całkiem sama, a uwierz, nie ułatwialiśmy jej życia. Ciągle się biliśmy, a ja na dodatek zamęczałam ją swoimi występami. – opisuje aktorka – W nieskończoność odtwarzałam przed rodziną ulubione sceny z filmów i programów telewizyjnych. Mama zawsze była świetnym widzem, doceniała, że potrafię zapamiętać tyle tekstu naraz. Po zakończeniu show kazałam wszystkim płacić dolara za obejrzenie. Zawsze wiedziałam, że aktorstwo to biznes” – kończy ze śmiechem opowieść.

5. Jest feministką.

Blondwłosa Australijka o zawadiackim uśmiechu jest świadomą reguł gry bizneswoman. Oprócz tego, że świetnie kieruje własną karierą aktorską, dzięki swojej firmie LuckyChap Entertainment, pomaga rozwijać się innym zdolnym ludziom, szczególnie własnej płci. Osobiście angażowała się w ruch #metoo, głośno wspierając przyjaciółkę Carę Delavigne (jedną z ofiar Weinsteina) i mówiąc o współodpowiedzialności milczących świadków molestowania. Często wspomina też w wywiadach, że czas postawić na kobiety w branży. Dlatego firma jej i jej męża jest raczej sfeminizowana i kręci się wokół produkcji z damskimi bohaterkami w głównych rolach – „Jestem najlepsza. Ja Tonya.”, „Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)”, a niedługo także… „Barbie”.

SPRAWDŹ: 10 zdrowotnych patentów Kardashianek, które rzeczywiście działają

REKLAMA

REKLAMA

6. Brzydzi się dietami.

via GIPHY

Czy Margot będzie się specjalnie odchudzać do roli Barbie? Mało prawdopodobne. „Nie potrafię utrzymać żadnej diety. Za bardzo lubię frytki, burgery i piwo, żeby się tak katować. – mówi aktorka. – Wolę spalać zjedzone kalorie na treningu. Tym bardziej, że przy okazji sprawia mi to przyjemność. Uwielbiam biegać, wykorzystuję na jogging tyle czasu, ile tylko mam. Poza dobrym treningiem kardio funduję sobie w ten sposób także relaks – ciało się męczy, mózg odpoczywa”.

7. Do makijażu używa… szczoteczki do zębów.

„Najlepszy urodowy trik, jaki znam, zdradziła mi przyjaciółka (mój mąż uważa go za co najmniej dziwaczny). Kiedy smaruję twarz podkładem, nakładam odrobinę na szczoteczkę do zębów albo pędzelek do brwi i wcieram kosmetyk również w linię włosów. Mam bardzo jasne włosy, ale opaloną skórę, więc jeśli nie rozetrę w ten sposób makijażu, kontrast wokół twarzy wygląda okropnie.” – zdradza Margot ze śmiertelnie poważną miną.

8. Zasypia przy „Harrym Potterze”.

via GIPHY

„Nie jestem kawoszką, ale uwielbiam herbatę. Wypijam około 10 filiżanek dziennie – mówi Margot. – Może moja niechęć do kawy wynika z trudności z zasypianiem. Za radą przyjaciela walczę z bezsennością, czytając dobrze mi znaną i lubianą książkę. To dlatego już tyle razy przeczytałam »Harry’ego Pottera« – jest moim wieczornym uspokajaczem”.

9. Jest wielką fanką hokeja na lodzie.

W Australii, gdzie nie ma wielu lodowisk, grała w jego wersję na trawie, zaś po przeprowadzce do Stanów zaczęła trenować na lodzie. Jest też najbardziej oddaną fanką drużyny hokejowej New York Rangers. W Internecie można znaleźć zdjęcia, na których, ubrana w ich koszulkę, dopinguje zawodników, machając szaleńczo zaciśniętą pięścią.

10.Nienawidzi pytań o macierzyństwo.

via GIPHY

Margot jest bardzo zajęta i w tej chwili jej z tym dobrze. Zżyma się tylko, kiedy dwa lata po ślubie dziennikarze wypytują ją, kiedy urodzi dziecko. Za punkt honoru postawiła sobie wytłumaczenie każdemu z nich z osobna, że to nie ich zakichany interes, a kobiety powinny być w tej kwestii szanowane na równi z mężczyznami, których nikt nie ankietuje z planów rozrodczych.
„Tutaj i teraz jest mi dobrze – nigdzie się nie spieszę. – podsumowuje Margot Robbie. - Jestem dość sentymentalna i lubię wspominać przeszłość. Kiedy to robię, myślę, że wszystko, co się dotąd zdarzyło, miało doprowadzić mnie właśnie tutaj, gdzie teraz jestem.”

ZOBACZ TEŻ: 12 celebrytek, które nie ukrywają problemów z tarczycą


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij