[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Szukasz pracy w sieci? Oto 5 rzeczy, o których musisz pamiętać

Dla poszukujących pracy Internet może wydawać się krainą zatrudnieniem płynącą. Wystarczy wejść na dowolną stronę, by przeczytać: „Mamy dla ciebie 10 nowych ofert!”, „25 ofert pracy tylko dzisiaj!”, „praca na ciebie czeka, mamy 50 pasujących ofert!”. Nic, tylko wejść, powysyłać i czekać. Jak długo? Otóż dłużej, niż myślisz! Powiemy ci, dlaczego na wysyłane przez ciebie CV nie ma odzewu i na co powinnaś uważać, by nie paść ofiarą oszustów.

Zeszłoroczne badania firmy Hays Poland wskazują, że Polacy bardzo chętnie zmieniają pracę. Aż 22% z nas planuje zmienić miejsce zatrudnienia w ciągu najbliższego roku, aż 24% - w ciągu dwóch lat. Poza tymi, którzy decydują się na taki krok, są jeszcze inni – nieplanujący zmian, ale zmuszeni do nich utratą pracy. Wszystkich ich czeka to samo – mniej lub bardziej żmudne poszukiwania nowego zajęcia. Jeśli jesteś w tej grupie, to jeszcze kilkanaście lat temu kupiłabyś tradycyjną gazetę i zaczęłabyś zakreślać czarnym markerem interesujące cię stanowiska, trochę niczym w amerykańskich produkcjach. Dzisiaj jednak nikt już tak nie postępuje. Po utracie pracy pierwsze, co robimy, to włączenie komputera. I tu od razu miłe zaskoczenie – pracy jest w bród! Dlaczego więc istnieje spore prawdopodobieństwo, że nikt do ciebie nie zadzwoni, nikt nie umówi się na spotkanie? My już to wiemy! Twój telefon milczy, bo:

1. Beznadziejnie się przedstawiasz

Kamila pracuje w Warszawie, jest specjalistą ds. zatrudnienia, więc jej zadaniem jest wrzucanie ofert pracy na popularne serwisy i wyłapywanie najlepszych kandydatów. Jak się jednak okazuje, tych wcale nie jest specjalnie dużo: - Wiesz, co mnie najbardziej dziwi? Żyjemy w XXI, w dobie Internetu. Każdy może wejść do sieci i przeczytać o ważnych wskazówkach przy poszukiwaniu pracy. To nic nie kosztuje, a zajmuje dosłownie chwilę. Myślisz, że ludzie to robią? Niektórzy tak, oczywiście. Ale nie zliczę, ile dziennie dostaję kandydatur, w których adres mailowy do kontaktu brzmi: „rudamyszka78@coś tam” albo ona45367@coś tam”.

ZOBACZ TEŻ: 8 technik uczenia się [porady z najlepszych uniwersytetów na świecie]

Serio, to „ona ileś tam” natychmiast kojarzy mi się z chatem towarzyskim, ale ludziom chyba nie. Uznają, że to nieistotne. Kolejna rzecz to zdjęcia. Bardzo żal mi czasów, w których byliśmy profesjonalni, trzeba było pójść do tego fotografa i zapłacić 20 złotych. Bo codziennie dostaję CV ze zdjęciami z wesel – facet w białej koszuli siedzi przy soku Hortex, z tyłu pląsa babcia koło 60-tki. Dziewczyny, które do CV wybierają zdjęcia z dziubkiem to też żadna nowość. Nie wspomnę o listach motywacyjnych na jedno kopyto albo mailach bez słowa, zawierających tylko załączniki. Na dzień dobry odrzucam w ten sposób jakieś 60% ofert, bo skoro komuś nie chce się założyć nowego konta e-mail albo zrobić sobie aparatem zdjęcia przy białej ścianie, to raczej takie osobie nie będzie się chciało wysilać i w pracy – dodaje Kamila. Warto pamiętać, że jeśli aplikujemy do pracy przez Internet, to mamy tylko jedną szansę na pierwsze wrażenie – tę, podczas której ktoś przegląda nasze CV. Nie zmniejszymy znaczenia błędów wygadaniem albo pozytywnym nastawieniem i urokiem osobistym. Potencjalny szef widzi tylko dokument – ten musi być zatem perfekcyjny. Wydaj stówkę na pomoc w napisaniu ekstra CV i listu motywacyjnego – to naprawdę może się opłacić.

REKLAMA

REKLAMA

2. Udostępniasz wszystkim swój profil na FB

- O tym mogłabym mówić i mówić –podkreśla Anna, właścicielka agencji reklamowej we Wrocławiu. – To oczywiste, że każę mojej pracownicy od hr sprawdzać profile społecznościowe potencjalnych kandydatów. Proszę mi wierzyć, w ten sposób wszyscy oszczędzamy czas. Kiedyś mieliśmy kandydatkę, która wydawała się naprawdę dobra. Jej profil pokazał jednak coś innego: dziewczyna nie tylko miała wytatuowane na ręce, co myśli o policji, to jeszcze jej galeria pełna była rasistowskich memów. Nie potrzebujemy takich ludzi w swojej firmie – dodaje. Nawet jeżeli nie masz w swojej galerii tak szokujących obrazów, to i tak ogranicz widoczność dla osób niebędącymi twoimi znajomymi. Nigdy nie wiesz, co nie spodoba się potencjalnemu pracodawcy –może na przykład negatywnie zareagować na fakt, że planujesz niedługo ślub (i – jego zdaniem, dzieci). Im mniej wie, tym lepiej dla ciebie.

ZOBACZ TEŻ: Praca marzeń - jak ją znaleźć? [5 kroków]

3. Nie jesteś aktywna

Czy nie przyjemnie byłoby tylko wrzucić do sieci swój własny profil i czekać, aż znajdą nas klienci? Taki schemat funkcjonuje międzyinnymi w Goldenline, z którego korzysta wiele z nas. Problem jednak polega na tym, że poprzestanie na tego typu jednorazowej aktywności nie poskutkuje zatrudnieniem – szanse na to są bliskie zeru. Poszukując pracy, warto wejść w świat potencjalnych pracowników. Zapisać się do grup społecznościowych – zarówno tych regionalnych, jak i związanych z konkretną branżą. Na wielu grupach ludzie szukający pracy regularnie wrzucają posty – np. co tydzień. Oferują swoje usługi, licząc na szczęśliwy traf – może akurat przeczyta ich wiadomość ktoś, kto szuka pracownika. Najbardziej aktywni robią coś jeszcze – zgłaszają się nie tylko do firm, które mają wolne stanowiska, ale do wszystkich tych, w których chcieliby podjąć pracę. Innymi słowy – to nic, że w firmie x nikogo nie szukają. Idź, zostaw CV, różnie bywa. Zaangażuj się w szukanie nowego zajęcia całą sobą.

4. Wpadasz w pułapki

Żaden szanujący się serwis nie zażąda opłat za pośrednictwo w poszukiwaniu pracy. Żadna firma, która wysyła ludzi za granicę na fachowe stanowiska, nie zażąda wcześniej opłat. Jeśli wpadasz w pułapki i płacisz pośrednikom, to nie tylko nie zdobędziesz zatrudnienia, ale też stracisz pieniądze. Ufaj tylko sprawdzonym markom i dużym pośrednikom.

REKLAMA

Szukasz pracy? Chroń swoje dane

Na koniec punkt piąty, który nie odnosi się już do samych poszukiwań, ale który ma cię chronić. Mianowicie – nie podawaj nikomu swoich poufnych danych i nie przesyłaj kopii swojego dowodu osobistego. O tym, dlaczego to ważne, przekonała się 32-letnia Agata z Bydgoszczy: - Pięć lat temu szukałam pracy. Po trzech miesiącach na bezrobociu byłam załamana, kończyła mi się kasa i wisiała nade mną przeprowadzka do matki. Dramat. W końcu jednak pojawiło się światło w tunelu. Facet szukał pracowników do dość dużej firmy, ogłaszał się na FB. Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie, miał firmowy adres mailowy itd. Wysłałam CV, dostałam odpowiedź, że są zainteresowani i dopełniamy formalności. Poprosili mnie „tylko” o skan dowodu w celu weryfikacji danych dla księgowości. Poczułam niepokój, ale uznałam, że nie mam wyjścia. Co było dalej? Wiadomo. Dostałam odpowiedź odmowną, że niby zatrudnili jednak kogoś innego. Po pół roku, kiedy miałam już inną pracę, dostałam wezwanie do zapłaty. Ktoś wziął na mnie kredyt, 5 tysięcy. Przestrzegam teraz przed takim nieodpowiedzialnym krokiem dosłownie wszystkich – dodaje Agata.

ZOBACZ TEŻ: 3 kroki, dzięki którym będziesz bardziej produktywna

Ile czasu zajmuje nam szukanie pracy?

Z najnowszego badania agencji Randstad wynika, że zanim przeciętny Polak znajdzie nowe zatrudnienie, minie około 2,5 miesiąca. Jeśli jednak zadbasz o swój nieskazitelny wizerunek w sieci i będziesz unikała błędów, masz o wiele większe szanse na to, że znajdziesz pracę znacznie szybciej – i będzie to takie stanowisko, jakiego pragniesz.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij