[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Praca po godzinach - dlaczego powinnaś sobie odpuścić?

Liczyłaś kiedyś, ile czasu pochłania Ci praca? Zabieranie jej do domu oznacza, że nigdy tak naprawdę nie możesz odpocząć. A wieczne zmęczenie ma swoje konsekwencje 

Nawet jeśli z rzadka zdarza Ci się wychodzić z pracy o normalnej porze (to znaczy o takiej, jaką masz zapisaną w umowie), to i tak maszerujesz do auta z jakimiś papierami pod pachą, nad którymi zamierzasz posiedzieć w domu. W rezultacie, zamiast odpocząć, spotkać się ze znajomymi, pójść do kina czy na spacer, siedzisz w domu przy laptopie. 

W przeciwnym wypadku zjadłyby Cię wyrzuty sumienia. A może naprawdę nie wyrabiasz się z robotą? Bez względu na to, jaka jest tego przyczyna, przekonamy Cię, że musisz z tym skończyć. Dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego. Zobacz, jak tego dokonać. 

Jak wykazały badania Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), polski pracownik pracuje bardzo dużo. Na 35 badanych krajów Polacy są na siódmym miejscu pod względem ilości godzin spędzonych w pracy – średnio 1928 godzin rocznie. To o 518 godzin więcej niż Duńczycy i o 565 godzin więcej niż Niemcy. Według badań przeprowadzonych przez CBOS Polacy w maju 2018 roku przepracowali średnio 44,4 godziny tygodniowo. Aż jedna trzecia z nas spędza w pracy więcej czasu, niż ma zapisane w umowie. Nie ma dokładnych danych, pokazujących, jak często odbieramy po godzinach służbowe mejle albo telefony, ale przecież z własnego doświadczenia wiecie, że jest to nagminne.

Wiesz, że nikt nie zwolni Cię z pracy, jeżeli poczekasz z tym do jutra, a jednak robisz to. Dlaczego? Jesteś masochistką? Nudzisz się? Nie masz co robić z rękami? Trzeba postawić sprawę jasno. Jeżeli nie nauczysz się oddzielać życia zawodowego od prywatnego, to ucierpi na tym Twoje zdrowie, związki z bliskimi, a także Twoje zdrowie psychiczne. W badaniu przeprowadzonym przez ESCP Europe, w którym wzięło udział 52 000 pracowników z Europy, wykazano, że osoby, które spędzają więcej godzin w pracy, deklarują większy poziom zmęczenia i stresu, a także niższy poziom satysfakcji z pracy. W sumie żadna rewelacja, prawda?

Ale poczekajcie: okazuje się, że te przepracowane osoby są też mniej efektywne, w dłuższym czasie robią mniej. W rezultacie mamy tu same minusy: gorszy stan psychiczny i mniej szans na awans (no chyba że jakiś pracodawca docenia samo wysiadywanie przy biurku). 

ZOBACZ TEŻ: Praca marzeń - jak ją znaleźć? [5 kroków]

Jak się szybko wypalić 

Autorzy badań zwracają uwagę na powszechność tego zjawiska. Po światowym kryzysie, kiedy zmniejszono zatrudnienie w korporacjach, pozostali pracownicy, aby się utrzymać, musieli wykonywać pracę i za siebie, i za zwolnionych kolegów. Koniunktura się poprawiła, ale pracodawcy już się zorientowali, że spokojnie można obciążać pracowników dodatkowymi zadaniami, więc nie widzieli powodu, aby zmieniać ten korzystny dla nich rozwój sytuacji. 

W książce „Lab Rats: Why Modern Work Makes People Miserable” („Dlaczego współczesna praca sprawia, że ludzie są nieszczęśliwi”) amerykański dziennikarz i autor Dan Lyons opisuje, jak biznesowy model przyjęty przez Dolinę Krzemową i szeroko kooptowany przez inne branże jest odpowiedzialny za tę współczesną tendencję do skłaniania pracowników do pracy ponad siły. Filozofia pracodawców z Doliny Krzemowej brzmi mniej więcej tak: „Zatrudnijcie inteligentnych ludzi, zachęćcie ich do pracy w wymiarze 100 godzin tygodniowo przez 12 do 18 miesięcy, a następnie zastąpcie ich świeżymi talentami, kiedy ci pierwsi się wypalą”. Krótko i na temat. 

To nie brzmi jak najbardziej etyczny sposób wykorzystania zasobów ludzkich, prawda? Claire Sanderson, redaktor naczelna brytyjskiego Women's Health, mówi: „Jeśli ktoś regularnie pracuje po 12 godzin, to nie ma siły, aby nie wpłynęło to negatywnie na wyniki pracy. Każdy powinien mieć możliwość wykonania swoich zadań w ustalonych godzinach pracy, a jeśli ktoś ma z tym problem, to powinno się go rozwiązać przez rozmowę ze swoim bezpośrednim przełożonym, zamiast pozwalać, by zachwiała się równowaga między życiem zawodowym a prywatnym. Daję przykład innym, wychodząc codziennie z pracy o normalnej porze, i oczekuję, że mój zespół zrobi to samo. Ale w drugą stronę to też działa - wymagam, aby pracownicy przychodzili do pracy dokładnie o tej godzinie, jaką mają zapisaną w umowie”.

Wiadomo, że są zawody, w których bardzo trudno skończyć zadania wraz z wybiciem godziny 17. Zamknąć laptopa, wstać, powiedzieć „Do jutra” i wyjść. To prawie niemożliwe wtedy, gdy pracujesz np. w służbie zdrowia. Ale nawet w zawodach, w których nie ratuje się ludzkiego życia, zdarzają się sytuacje kryzysowe, kiedy po prostu trzeba trochę dłużej posiedzieć z przyczyn obiektywnych, a nie widzimisię szefa. Jeżeli to jest dla wszystkich zrozumiałe i zdarza się raz na jakiś czas, to nie ma problemu. Gorzej, jeśli ten kryzys jest permanentny i panuje przemożna presja na wysiadywanie godzin, bo inaczej „się podpada” i wiadomo, że kto wychodzi o godzinie 17, ten jest pierwszy do zwolnienia. 

REKLAMA

REKLAMA

Alkohol na odstresowanie 

Z pracą po godzinach łączy się jeszcze kilka innych problemów. Twoja efektywność i rozwój kariery to niejedyne rzeczy, które ucierpią. Ostatnie badania rzuciły światło na sprawy, których nie widać na pierwszy rzut oka. Badania opublikowane w czasopiśmie „Social Science & Medicine” dowodzą, że praca dłuższa niż 39 godzin tygodniowo może mieć negatywny wpływ na Twoje zdrowie psychiczne. Ale Twoje ciało również odczuwa wpływ każdej dodatkowej godziny, którą przepracowujesz w tygodniu.

Badania opublikowane w „European Heart Journal”, szczegółowo opisujące zdrowie pracowników w okresie 10 lat, pokazały, że praca w wymiarze ponad 55 godzin tygodniowo skutkowała zwiększonym ryzykiem arytmii serca w porównaniu do standardowego czasu 35 do 40 godzin tygodniowo.

Wiemy również, że dodatkowe godziny pracy wpływają na ogólny styl życia i dostrzegamy, dlaczego to jest tak toksyczne. Metaanaliza istniejących badań, opublikowana w „British Medical Journal”, wykazała, że nadgodziny mogą prowadzić ludzi do niebezpiecznego picia: osoby pracujące dłużej niż 49 godzin były bardziej podatne na picie ryzykowne (ponad 14 jednostek alkoholu na tydzień dla kobiet lub ponad 21 dla mężczyzn) niż osoby, które pracują 35-40 godzin tygodniowo. Czytając takie dane, mamy skłonność do odsuwania od siebie problemu i myślenia, że to dotyczy innych ludzi. Ale czy możesz szczerze powiedzieć, że nigdy nie zrobiłaś sobie wieczorem dużego drinka po ciężkim dniu, bo wydawało Ci się, że to jedyny sposób, aby się trochę odstresować? Albo zrekompensować sobie stracony wieczór? 

ZOBACZ TEŻ: 7 sygnałów, że możesz mieć problem z alkoholem

Zawsze w pracy 

Nawet jeśli codziennie wychodzisz z pracy o 17, ale nie wyłączasz służbowego telefonu, wcale nie jesteś bezpieczna.Badania przeprowadzone na Virginia Tech University wykazały, że sama świadomość, że jesteś w każdej chwili dostępna dla pracodawcy (telefonicznie czy nawet mejlowo), wystarczy, aby podnieść poziom stresu.

Zbadano pracowników, którzy pracowali (to znaczy musieli być obecni w firmie) około 30 godzin tygodniowo, ale za to przez resztę czasu byli zobowiązani odpowiadać na telefony i wiadomości. Ich poziom stresu był znacznie wyższy niż u pracowników, którzy spędzali w firmie więcej czasu, ale za to po godzinach pracy mogli zająć się bez przeszkód swoimi sprawami. 

REKLAMA

Musisz coś z tym zrobić 

Te badania brzmią na tyle przekonująco, że człowiek ma ochotę wejść na SkyScaner i zabukować bilet w jedną stronę na Goa, gdzie życie jest niedrogie, toczy się powoli, a telefon nie ma zasięgu (albo bateria pada – wiecie, jak to jest...). Jeżeli jednak nie przewidujesz takiej opcji życiowej, musisz coś zrobić, aby przywrócić równowagę między swoim życiem a pracą. I to szybko, zanim nie wyłysiejesz ze stresu (zdarzają się i takie przypadki). No, dobrze. Ale jak tu powiedzieć szefowi, że się nie wyrabiasz z pracą w takich godzinach, jakie masz zapisane w umowie?

Chcesz się przecież pokazać z jak najlepszej strony i nie leży w Twoim interesie sugerowanie szefowi, że jesteś źle zorganizowana, leniwa czy niezaangażowana. Boisz się, że może Cię to kosztować utratę pracy albo przynajmniej zmianę stanowiska na gorsze. Dlatego zanim umówisz się na rozmowę z szefem, uświadom sobie dwie sprawy.

Po pierwsze – rynek pracy w Polsce wyjątkowo Ci sprzyja: mamy niskie bezrobocie, pracodawcy skarżą się na brak rąk do pracy, zwłaszcza specjaliści są wciąż poszukiwani. Twój szef też zapewne ma świadomość, że wcale nie tak łatwo będzie mu Cię zastąpić. Pamiętaj o tym, kiedy dostajesz kolejne zadanie ponad siły: możesz spróbować być bardziej asertywna („Zastanowię się, czy dam radę to zrobić, i dam Panu odpowiedź za godzinę”). I miej to w głowie podczas rozmowy, bo daje Ci to lepszą pozycję negocjacyjną.

Po drugie – pamiętaj, że masz jedno, jedyne, niepowtarzalne życie i chyba nie chcesz go w całości poświęcić korporacji produkującej klimatyzatory (czy co tam produkuje Twoja firma). I pewnie, że jak ma się pasję, to nie liczy się godzin jej poświęconej. Ale to nie jest chyba ten przypadek. 

Obierz dobrą strategię 

Rozmowę z szefem najlepiej zacząć od prośby, aby przyjrzał się ilości pracy, jaką musisz wykonać. W tym celu musisz oczywiście w przejrzysty sposób opisać wszystkie swoje obowiązki oraz czas, jakiego wymaga ich realizacja. Przecież szef może nie mieć o tym pojęcia i stąd problem. Twoja narracja powinna być taka, że Tobie tak samo jak szefowi zależy na tym, żeby wasz dział funkcjonował sprawnie, dlatego właśnie przychodzisz, aby się wspólnie naradzić, co z tym fantem zrobić. To ważne, aby zaakcentować wspólnotę interesów. Nie przychodzisz jako pracownik roszczeniowy, tylko osoba zaangażowana. Chcesz zrobić wszystko jak najlepiej, ale po prostu boisz się, że w sytuacji nawału obowiązków jakość pracy może mocno ucierpieć. 

Bardzo ważne, abyś miała przemyślane co najmniej trzy rozwiązania Twojego problemu. Bo oczywiście szef, zaskoczony rozmową, nie będzie od razu wiedział, jak Ci pomóc. Albo wpadnie na pomysł wybitnie dla Ciebie niekorzystny. Lepiej do tego nie dopuszczać, bo szefowie mają niemiły zwyczaj przywiązywania się do swoich pomysłów. Zaprezentuj kilka rozwiązań, na przykład: zamiast robić raport co tydzień, będziesz robiła go raz w miesiącu. Zbieraniem informacji z rynku może zająć się Kasia (bo i tak wykonuje pokrewną pracę), a Ty za to zrobisz za Kasię mailing (lepiej wygląda, jeżeli nie zwalasz na innych swoich obowiązków, tylko inaczej się nimi dzielisz). Taka rozmowa jest uczciwym postawieniem sprawy i daje szanse na to, że Twoja sytuacja się poprawi.

Alternatywne rozwiązanie, czyli zaciskanie zębów i ambitne branie na siebie coraz większych obciążeń (skoro z tamtym dałaś sobie radę, to pewnie zrobisz i to...), nie przyniesie Ci chwały, bo – po pierwsze – skoro szef nie wie, ile czasu zajmują Ci te zadania, to jakim cudem ma docenić Twój wysiłek, a – po drugie – przepracowana zaczniesz popełniać błędy i dopiero wtedy się okaże, że coś jest nie tak, ale z Tobą. 

ZOBACZ TEŻ: Zadowolenie z pracy - jak pokochać to, co robisz

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij