[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
  • Women's Health

  • Fitness

  • #jestemfit: dieta i trening z Hashimoto - historia naszej Czytelniczki Katarzyny

REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

#jestemfit: dieta i trening z Hashimoto - historia naszej Czytelniczki Katarzyny

Choroba Hashimoto nauczyła ją zauważać co jej służy, a co nie. Zobaczcie jak ćwiczy, co je i jak się motywuje kobieta po pięćdziesiątce, która formą i energią pokonuje 20-latki. Poznajcie historię Katarzyny Januszewskiej – niezwykłej bohaterki naszej akcji #jestemfit.

pilates Ty też możesz zgłosić się do naszej akcji #jestemfit!

Wiem, że jestem dla siebie ważna. Często bardziej dbamy o stan swojego samochodu niż własne zdrowie i siedzimy w domu z kubełkiem lodów użalając się nad swoją wagą zamiast wyjść na spacer, przewietrzyć głowę i poglądy. Wszystko w życiu zaczyna się od pierwszego kroku, trzeba go tylko zrobić we właściwą stronę. Ponieważ mam Hashimoto muszę bardzo pilnie wsłuchiwać się w swój organizm. Jeść to co mnie odżywia i regeneruje, a do tego dbać o formę. Jeśli rano chce mi się wstać i po pracy poćwiczyć to znaczy, że dobrze dobrałam parametry.

Początki

Dzisiaj o takich dzieciach mówi się, że mają ADHD o mnie mówiono, że jestem żywa. Wszędzie mnie była pełno i tak zostało. Nigdy nie uprawiałam sportu wyczynowo, ale każdy dzień bez aktywności jest dla mnie stracony. Dorastałam w latach 70-tych w miejscowości, która nie oferowała dzieciakom zbyt wiele zajęć sportowych. Ośrodkiem mojego życia „sportowego” był więc trzepak i ewolucje jakie można na nim wykonać. Dużo później, kiedy miałam około 20 lat zaczęłam jeździć na nartach, uprawiać trekking, do tego dochodziła samoobrona i basen. W wieku 45 lat zaczęłam biegać i zaangażowałam się w biegi tak bardzo, że uczestniczyłam w zawodach z dobrym rezultatem. Moje rekordy życiowe to: maraton w 3:20:50, półmaraton 1:32:36 i 10 km w 41:47. Kolejnym etapem biegania były biegi górskie, gdzie też osiągałam rezultaty plasujące mnie w czołówce zawodniczek.

Aktywność 

Aktualnie biegam, jeżdżę na rowerze, uprawiam trekking, a czasami również wspinaczkę np. Gerlach, Mnich. Od roku zafascynowały mnie narty turowe. Zrezygnowałam z samoobrony, sporadycznie bywam na basenie. Pozostałe aktywności nadal uprawiam, a pierwszeństwo przypada biegom i sportom uzupełniającym, w tym pilatesowi. Mam opracowany plan zakładający bieganie 4 x w tygodniu i 3 x w tygodniu inną aktywność . Zawsze jest to pilates lub rozciąganie, żeby uniknąć kontuzji związanych z przykurczem mięśni po intensywnym bieganiu. Do tego trening wzmacniający, zwłaszcza mięśnie brzucha i grzbietu.

Zmiany

Przez prawie całe życie byłam bardzo szczupła, około 10 lat temu zaczęłam tyć, było to związane ze zmianami hormonalnymi spowodowanymi chorobą, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Nie czuję się komfortowo kiedy mam nadprogramowe kilogramy, więc zwiększyłam ilość treningu i zaczęłam wprowadzać zmiany w żywieniu. Dzięki temu, że zareagowałam szybko, udało mi się zatrzymać nagły wzrost wagi ale nie umiałam pozbyć się kilku nabytych kilogramów. Dopiero bieganie pozwoliło mi na powrót do wcześniejszej formy. Mój styl życia zawsze był podobny, jedynie wzrastała świadomość tego co mi służy, a co nie.

Hashimoto

Chorobę rozpoznano w 2011 r. po długich i uciążliwych poszukiwaniach. To był dla mnie ciężki czas - ciągła anemia pozbawiała mnie siły i chęci do czegokolwiek, a dodatkowo budziła podejrzenia innej, poważnej choroby. Nagle z aktywnej, pełnej energii osoby stałam się wiecznie zmęczoną, marudną kobietą, której nie lubiłam. Ta niechęć motywowała mnie do poszukiwania przyczyny, a później do wprowadzania zmian w diecie.

Dieta

Moja dieta polega na wykluczaniu produktów prozapalnych i wprowadzaniu tych, które ograniczają stan zapalny. Przy chorobach autoimmunologicznych ważna jest dieta eliminująca gluten, węglowodany proste i produkty mleczne. Ja dodatkowo wykluczyłam mięso, chociaż nadal jem ryby. Można powiedzieć, że jestem semiwegetarianką, może nawet pescowegetarianką. Ponieważ uprawiam sport muszę dostarczyć sobie odpowiednią porcję białka i tu jest pewien problem, ponieważ mięso zastępuję roślinami strączkowymi, które również powinnam ograniczać przy mojej chorobie. jednak nie czuję po nich dyskomfortu, więc pozostawiłam je w diecie, zwłaszcza soczewicę i cieciorkę. Gotuję w domu, a do tego piekę chleb. Inspirują mnie porady w gazetach i w internecie.

Motywacja

Odkąd mam uregulowane hormony wróciła mi chęć do aktywnego stylu życia. Czasami, kiedy mam wyjątkowo ciężki dzień w pracy zmieniam tylko rodzaj aktywności na mniej wymagający. Motywują mnie efekty mojej pracy nad ciałem, to że mimo choroby, która ma niejako zaprogramowane nadwagę i brak energii, udaje mi się uniknąć obu. Aktywność fizyczna jest tak mocno związana z moim życiem, że bardzo źle się czuję (fizycznie i psychicznie) jeśli z jakiegoś powodu nie mogę poćwiczyć. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli mi na być „fit” do późnej starości. Dzięki „byciu fit” czuję się młodo i zdrowo. Jestem pewna swojej wartości. Postrzegam siebie jako osobę pozytywną, jestem zrównoważona i nie narzekam, bo wszystkie negatywne emocje gubię na treningu.

Jeżeli Ty też prowadzisz zdrowy i aktywny styl życia i chcesz na swoim przykładzie pokazać innym Czytelniczkom WH, że w codziennym życiu można znaleźć czas na różne aktywne pasje, a rozmiar nie ma znaczenia, bo liczy się zdrowie - zgłoś się, pisząc do nas: jestemfit@mpp.pl i opowiedz nam trochę o sobie. Najciekawsze historie naszych Czytelniczek przedstawimy na łamach Women's Health w rubryce #jestemfit.

Zobacz też pozostałe metamorfozy naszych czytelniczek: Moniki, Agnieszki i Liny.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij