[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Waga to nie wszystko [metamorfoza Jagody]

Pokochałam ciężary. Na początku na siłowni wyglądałam wśród świetnie zbudowanych mężczyzn jak szczypiorek. Teraz marzę o kolejnych kilogramach.

Jagoda Komasińska

Wzrost: 168 cm

Przed: 65 kg

Po: 53 kg

Początki

Przytyłam, gdy się usamodzielniłam. Znalazłam pracę jako nauczyciel, zarabiałam, więc miałam możliwość zaspokajania zachcianek, również tych gastronomicznych. Jadłam niezdrowo, miałam mało ruchu i wiele kompleksów. Straciłam wiarę w siebie. Kiedy ciuchy zaczęły się kurczyć, postanowiłam zawalczyć o zdrowie.

Metoda

Początkowo korzystałam z dostępnej w sieci diety, ale schudłam za bardzo, mimo stabilizacji waga spadała, straciłam miesiączkę. Postanowiłam, że tak być nie może. Czułam się fizycznie dobrze, ale miałam świadomość, że nie wyglądam dobrze i pewnie to nie było zdrowe. Brakowało mi mięśni. Podczas odchudzania ćwiczyłam 3-4 razy w tygodniu po 10-20 minut, bo już miałam zadyszkę. Korzystałam z płyt trenerów fitness. W styczniu rozpoczęłam współpracę z trenerką Sylwią Szostak i od tego czasu wróciło utracone nadprogramowe 3,5 kg. Mało tego: marzę o kolejnych dodatkowych kilogramach. Trenuję 4 razy w tygodniu, wykonuję treningi siłowe na wszystkie partie ciała. Zaczęłam jeść regularnie i zdrowo. Gotuję sama. Fast food zamieniłam na zdrowe tłuszcze, chipsy ze sklepu na takie przygotowane z warzyw w piekarniku. Nie podjadam, liczę makro i kalorie. Z mojego życia zniknęło kilka osób, bo nie chciałam jeździć na imprezy i pić alkoholu, jeść kebabów, a wolałam warzywa i trening. Teraz czuję się rewelacyjnie. Zyskałam zdrowie. Czuję, że żyję.

Patenty na sukces

1. W chwilach zwątpienia powtarzam sobie: „To, że masz czasem chwilę słabości, nie oznacza, że jesteś słaby! Dopóki walczysz, jesteś zwyciezcą!”.

2. Teraz wiem, że mniej nie zawsze znaczy lepiej. Nie korzystam z wagi ani z centymetra. Patrzę w lustro i widzę pewną siebie, zdrową kobietę.

3. Motywują mnie moje marzenia i cele, które staram się realizować. W tej chwili marzę o wzięciu za kilka lat udziału w zawodach bikini fitness.

ZOBACZ TEŻ: O połowę mniej [metamorfoza Natalii]

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij