[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

WH bez balastu: metamorfoza Angeliny

Wystarczyła racjonalna dieta i w 1,5 roku z rozmiaru 44 doszłam do 36-38. Teraz – tańcząc – tracę kalorie, spalam tłuszcz, a w zamian tryskam energią i zdrowiem.

balastowiczka angelina fot. Tomasz Woźny

Balastowiczka: Angelina Pawul

Wzrost:172 cm

Waga przed: 103 kg

Aktualna waga: 75 kg

Początki

Miałam niedoczynność tarczycy i zawsze wydawało mi się, że z tą chorobą trudno jest schudnąć. Jednocześnie w ogóle nie interesowałam się zdrowym odżywianiem – jadłam fast foody, słodycze i inne bomby kaloryczne. Brak aktywności też przyczynił się do mojej wagi. Powoli zaczynały się problemy z żołądkiem, nadciśnienie. W końcu zrozumiałam, że jestem za młoda na takie kłopoty.

Metoda

Postanowiłam pojść do dietetyka. Okazało się, że przy niedoczynności, aby spaść z wagi, wystarczą dobrze dobrane hormony i zdrowa dieta. Dietetycy nauczyli mnie, że nie z takimi chorobami wyciągali ludzi z otyłości. Zaczęłam jeść 4 pełnowartościowe posiłki co 3-5 h (pierwszy do godziny po wstaniu, a ostatni min. 2 h przed snem) i 2 przekąski (nabiał i owoce). Cukier zastąpiłam owocami, masło olejem i oliwą, śmietanę jogurtem, a słodkie napoje wodą mineralną i świeżymi sokami.

Po schudnięciu 20 kg (samym tylko racjonalnym odżywianiem) zaczęłam przygodę z zumbą. Najpierw jako kursantka; teraz jestem licencjonowaną instruktorką prowadzącą zajęcia. Ćwiczę około 4 razy w tygodniu. Wciąż dążę do mniejszej wagi i ilości tłuszczu, a większej masy mięśniowej. Jedyne, czego dziś żałuję, to tego, że wcześniej nie trafiłam do dietetyka, i tych wszystkich niepotrzebnych zwolnień z wuefu. Teraz wiem, że ruch to samo zdrowie.

Jej sposoby na zdrowie

Żelazna zasada przyjęta przeze mnie: 100% sukcesu to 70% racjonalnego odżywiania i 30% aktywności fizycznej. Tego się trzymam. Mam sprawdzoną, typowo babską motywację – ubrania. W mniejszych rozmiarach jest po prostu większy wybór fajnych ciuszków. Znalazłam aktywność, w której się zakochałam. Na zumbie spalam mnóstwo kalorii, za to ładuję się pozytywnym nastrojem.

Wstąp do klubu bez balastu! Jeśli udało Ci się schudnąć i masz zdjęcia przed zrzuceniem kilogramów i po, wyślij swoją historię na klubbezbalastu@womens-health.pl

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij