Co może być przyczyną skurczów podczas treningu? [Zapytaj WH]

Oto najnowsza seria pytań, na które odpowiedzieli nasi eksperci. 

Fitness - Zapytaj WH fot.shutterstock.com

Często podczas męczących treningów łapią mnie skurcze. Co może być tego przyczyną?

Skurcze mięśni mogą mieć wiele przyczyn i wynikać m.in. z niedoborów elektrolitów, magnezu, wapnia, ale także sodu i potasu. „Dużo dwóch ostatnich pierwiastków tracimy z potem, a magnez i wapń z moczem – ich straty przyspieszają napoje energetyczne z kofeiną. Spore znaczenie ma też odwodnienie organizmu i zużycie glikogenu mięśniowego oraz wykorzystywanie przez mięsień własnych białek do produkcji energii, co w połączeniu z mikrouszkodzeniami mięśniowymi może znacznie nasilać dolegliwości” – wyjaśnia Paweł Posłuszny, doktor AWF we Wrocławiu, adiunkt Zakładu Biostruktury, instruktor pięciu dyscyplin sportu i autor licznych publikacji o anatomii człowieka. Podpowiada, że aby uniknąć skurczów podczas treningu, trzeba dbać o odpowiednie nawodnienie organizmu, uzupełnianie witamin i minerałów oraz przygotowanie motoryczne mięśni – tak by ich siła, mobilność i wytrzymałość były na optymalnym poziomie. Tylko wtedy wysiłek nie będzie tak obciążającym stresorem. Przed i w trakcie długiego wysiłku warto spożywać też węglowodany i żele z aminokwasami.

Czy można jeść produkty po terminie? Jeśli tak, to które i jak długo?

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych co roku na świecie marnuje się 1,3 mld ton żywności nadającej się do spożycia. Polska również nie ma czym się chwalić. Według danych Programu Racjonalizacji i Ograniczenia Marnotrawstwa Żywności w całym łańcuchu żywnościowym marnujemy niemalże 5 mln ton żywności. To ogromna strata i dla środowiska, i dla naszych portfeli. Dlatego też, robiąc zakupy na święta, warto zrobić to z głową i z listą zakupową, a wcześniej sprawdzić, jakie produkty mamy w szafkach i lodówce oraz jakie są ich daty ważności.

Jeśli są przeterminowane, nie wyrzucaj od razu: najpierw sprawdź, co jest napisane na opakowaniu. Jeśli widnieje napis „należy spożyć przed”, to po upływie tego terminu nie wolno ich już jeść. „Mogą rozwijać się w nich groźne mikroorganizmy chorobotwórcze, a termin ten najczęściej pojawia się na nabiale, mięsie oraz produktach zawierających jaja” – wyjaśnia dietetyk Paweł Szewczyk. I dodaje, że w przypadku terminu „najlepiej spożyć do” nie ma konieczności wyrzucania jedzenia po upływie przekroczonej daty. Napis ten z reguły mają produkty suche oraz puszkowane. „Jeśli były przechowywane w odpowiednich warunkach i temperaturze, to szansa, że się zepsuły i mogą nam zaszkodzić kilka dni po terminie, jest niewielka. Oczywiście przed wykorzystaniem ich do zrobienia obiadu czy kolacji należy sprawdzić, czy nie mają pleśni oraz dziwnego zapachu” – zaznacza ekspert.

Nie wyrzucaj też warzyw, które lekko straciły świeżość i jędrność. Zrób z nich sos do obiadu czy pesto. A z czerstwego chleba (sprawdź, czy nie spleśniał) – grzanki. Co zrobić ze świątecznymi potrawami? Śmiało możesz zamrozić: mięso, pierogi, bigos, a nawet torty i ciasta. Mogą być przechowywane w zamrażalniku nawet do 12 miesięcy, ale według badań smak dań najlepiej zachowuje się około miesiąca i właśnie ten termin zaleca się na spożycie poświątecznych mrożonek.

SPRAWDŹ: 10 produktów, których nie powinnaś przechowywać w lodówce

Kiedy wchodzę do domu, włączam telewizor lub jakiś serial i go nie oglądam. Po prostu „leci” w tle. Czy to normalne?

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na co dzień, cały czas, otaczają nas różne dźwięki i hałasy. I nic w tym złego, że po powrocie z pracy włączamy telewizor, którego nie oglądamy. Robimy to prawdopodobnie dlatego, że brakuje nam czegoś, co jest stałym elementem naszego otoczenia. Ponadto niektórzy ludzie mają fizjologicznie wyższą potrzebę stymulacji bodźcami. „Cisza i brak nadmiaru bodźców zewnętrznych sprawia, że jesteśmy bardziej świadomi własnej obecności. Dlatego też niektórzy unikają ciszy celowo (choć często nieświadomie). Robią to po to, aby uniknąć kontaktu z samym sobą, swoimi myślami, potrzebami czy uczuciami. Dzieje się tak, gdyż z różnych powodów nie chcą dopuścić do siebie, że źle się czują, coś ich frustruje czy wymaga zmiany. I tutaj można się już doszukiwać problemu” – wyjaśnia specjalista psychiatra, lek. med. Paweł Brudkiewicz z Centrum Dobrej Terapii w Krakowie.

Dlaczego nie chcemy usłyszeć swoich potrzeb i problemów? Może to wynikać z tego, że nie umiemy realizować własnych pragnień i nie potrafimy radzić sobie z kłopotami. Nie powinniśmy lekceważyć takiego zachowania. „Na początek warto spróbować nauczyć się przebywać w ciszy i porozmawiać ze sobą, przemyśleć różne sprawy czy działania. Popatrzeć na siebie i problemy z innej perspektywy” – podpowiada ekspert. Cisza jest też bardzo ważna dla prawidłowego funkcjonowania mózgu, który jest przeciążony od nadmiaru bodźców nas otaczających. Jeśli nie jesteśmy w stanie pobyć w ciszy sami ze sobą i czujemy, że jest to dla nas problem, warto umówić się na wizytę do specjalisty i wspólnie znaleźć rozwiązanie.

W co warto zainwestować na wyprzedażach?

Niskie ceny na wyprzedażach zachęcają nas do dużych zakupów i często kończy się to tak, że wracamy obładowane torbami wypełnionymi po brzegi ubraniami, które, jak się później okazuje, do niczego nam nie pasują albo po kilku praniach straciły na jakości i nie nadają się do noszenia. Dlatego też, wybierając się na wyprzedaże, trzeba się do nich przygotować, zajrzeć do szafy i zobaczyć, czego w niej brakuje. Lista potrzeb pozwoli nam zrobić zakupy w duchu slow i będzie trzymała w ryzach nasz portfel. „Zainwestuj też w ponadczasowe klasyki. Warto je kupić na wyprzedażach, bo są dużo tańsze, a rzeczy, wykonane z dobrej jakości materiałów, będą tworzyć bazę naszej szafy i służyć nam przez długie lata. Pamiętaj, że klasyka zawsze będzie w modzie, a naturalne materiały ładniej się starzeją” – zapewnia Agnieszka Olszewska-Czuma, dyplomowana specjalistka ds. kreacji wizerunku, stylistka Women's Health.

Oto jej wyprzedażowy dekalog:

  1. 1. Kurtka z naturalnej skóry (najlepiej ramoneska lub w stylu motocyklowym).
  2. Torba ze skóry (typu shopper).
  3. Płaszcz z wełny (najlepiej z dodatkiem kaszmiru; powinien zawierać minimum 60-80% wełny).
  4. Puchowa kurtka (koniecznie sprawdź rodzaj jej wypełnienia).
  5. Jeansy w ulubionym fasonie, dopasowane do sylwetki (w klasycznym kolorze denimu).
  6. Buty ze skóry (oficerki/sztyblety/muszkieterki).
  7. Bawełniany T-shirt (najlepiej biały, z dodatkiem elastanu).
  8. Sweter z wełny merynos.
  9. Bielizna dobrej jakości.
  10. Odzież sportowa/outdoorowa (renomowanych marek).

Kiedy wypada wręczać wizytówki?

Wizytówki dzielą się na prywatne i służbowe, choć tych pierwszych jest coraz mniej. Trochę szkoda, bo już nie zobaczymy takich cudnych, jak wizytówka Tadeusza Boya-Żeleńskiego, wielkiego tłumacza i publicysty, na której było po prostu napisane: Mędrzec. Dawniej wizytówki wręczano wyłącznie na zakończenie spotkania, ale teraz spotkania zaczynają się od ich wymiany. Ma to swoje dobre strony, bo od razu wiemy, z kim rozmawiamy – wizytówkę należy obowiązkowo przeczytać, zanim odłożymy ją na stół lub wsadzimy do torebki. Nie ma nic niestosownego w poproszeniu kogoś o wizytówkę, ale w przypadku osób z górnej półki lepiej zaczekać na ich ruch.

Mój chłopak lubi ostry seks, a ja nie bardzo. Godzić się?

Jakiś czas temu robiliśmy w Women's Health ankietę. Jedno z pytań dotyczyło właśnie ostrego seksu. I cóż się okazało? 25% czytelniczek ma i używa kajdanek, 44% czytelniczek pozwala się wiązać, a 33% również wiąże partnera (to się nazywa partnerski związek!), 85% kobiet nie ma nic przeciwko temu, żeby partner wymierzył im kilka klapsów w pupę, a 28% nawet mu oddaje. A seks analny? 42% czytelniczek było za. Ale wiecie – to, że sporo osób coś lubi, wcale nie znaczy, że powinno się to stać normą dla absolutnie wszystkich. Zwłaszcza że, jak już wspominaliśmy wielokrotnie, w dzisiejszych czasach trudno wyznaczyć jakąś nieprzekraczalną normę. Jedyne, co ma dla nas znaczenie, to zgoda partnera i partnerki. Jeśli chodzi o ostry seks, to ma on tyle samo zwolenniczek, co przeciwniczek. Przeciwniczki twierdzą, że ostry seks jest „ostry” i bolesny tylko dla kobiet, a dla facetów to sama frajda. Zwolenniczki uważają, że ból leży blisko rozkoszy i ją wzmaga. Uważam, że nie ma nic złego w próbowaniu, ale zmuszanie się do czegoś, czego się nie lubi, już nie jest OK.

ZOBACZ TEŻ: Czy to prawda, że świeca wpływa na regulację gospodarki hormonalnej? [Zapytaj WH]

Zobacz również:
REKLAMA