[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Problemy początkującej biegaczki: wstyd

Nie odpuszczaj zaraz po tym, jak zaczęłaś! Wiemy, że początki są najtrudniejsze, dlatego postanowiłyśmy pokazać Ci te najczęstsze problemy, z którymi zmaga się większość dziewczyn zaczynających biegać. Tym razem wyjaśnimy, jak sobie poradzić ze wstydem. 

fot. shutterstock

PROBLEM: WSTYD

Jestem za gruba, wszyscy będą się gapić i śmiać z tego jak dyszę i jak wyglądam w tych obcisłych legginsach – okazuje się, że takie myśli przemykają przez głowy początkujących biegaczek bez względu na to czy naprawdę mają problem z wagą czy nie. Jak radzić sobie ze wstydem i obawami o to „co inni powiedzą”, podpowiadają z własnego doświadczenia biegaczka i trenerka biegania.

Czego się wstydzimy?

„Bałam się jak ludzie zareagują na to, że gruba dziewczyna biega. Wychodziłam tylko wieczorami, żeby nikt mnie nie widział – przyznaje Barbara Korach, 27-letnia biegaczka z Wrocławia - Myślałam, że zobaczą, że jestem spocona, ciężko oddycham i będą oceniać, wyśmiewać – wspomina. Basia biega już 5 lat, ale na początku nie sądziła nawet, że wyjdzie na drugi trening : „Głupio było mi ubrać coś obcisłego, ukrywałam się w szerokich bawełnianych dresach. Teraz wiem, że to absurdalne, bo bieg to nie chodzenie po wybiegu tylko wysiłek fizyczny i nikt nie wygląda jak z żurnala” – mówi. Chowanie swoich kompleksów związanych z figurą nie ma sensu, a wręcz może utrudnić biegowe początku, uważa trenerka Ewa Samborska-Wcisło i dodaje: „Nic bardziej mylnego niż przeświadczenie o tym, że efekt pocenia przyspiesza redukcję masy ciała. Pocenie to tylko efekt termiczny, który nie jest powiązany z efektem spalania tłuszczu, na którym nam zależy. To naprawdę pozbawione sensu działanie, bo ubrana lekko i swobodnie będziesz w stanie pobiec dłużej i ekonomiczniej. Poza tym pamiętaj, że zasłonięte kompleksy nie znikają. Powinnaś niedługo zrozumieć, ze jeżeli biegasz bez względu na wszystko, czy jesteś gruba czy chuda – to nie Ty musisz zakrywać się ze wstydu. Niech wstydzą się ci, co nie ruszają się w ogóle i potrafią być tylko biernymi obserwatorami. Przełam swoje kompleksy, a w wyniku determinacji, systematyczności, konsekwencji uda ci się je pokonać, z czasem poczujesz się lepiej w swoim ciele, a oczekiwane efekty nadejdą”. „ Z każdym treningiem to przechodzi - mówi Barbara Korach - Wstyd mija i pojawia się pewność siebie” - zapewnia. Na co dzień normalnie chodzimy po tych samych ulicach, po których potem mamy problem, żeby się przebiec. Czego tak naprawdę się wstydzimy? „Na początku mojej przygody z bieganiem przede wszystkim bałam się reakcji ludzi. Jak zareagują na to, że gruba dziewczyna biega – mówi Barbara Korach - Dlatego wychodziłam poszurać tylko wieczorami, jak już ściemniało się, żeby nikt mnie nie widział mnie i żebym nie rzucała się w oczy. Myślałam, że ludzie będą się patrzeć i oceniać, a nawet mnie wyśmiewać. Ważyłam ponad 70 kg przy wzroście 160 cm. Starałam się ukrywać w szerszych dresach, żeby nie było widać brzucha ani dużych ud. Na początku biegałam w zwykłych bawełnianych rzeczach. Głupio było mi wtedy ubrać coś obcisłego. Ku mojemu zaskoczeniu jakoś za wiele osób nie interesowało się tym, że ktoś biegnie – przyznaje Basia - Było nawet odwrotnie, ponieważ mieszkałam blisko parku, w którym dużo ludzi uprawia sport. Wiele osób uśmiechało się, kibicowało. Z każdym treningiem ten wstyd mijał”. Jakie metody pozwalają przemknąć niezauważoną? „Na pierwszy bieg zabrałam ze sobą brata dla towarzystwa, żeby było mi raźniej. Po pierwszym trening, który nie trwał zbyt długo nie byłam pewna czy dalej chcę biegać, ale trzy razy w tygodniu starałam się wychodzić. Koniecznie wieczorami, żeby nikt absolutnie nie zwracał na mnie uwagi – opowiada biegaczka z Wrocławia - Z czasem ubywało mi kilogramów, a przybywało pewności siebie. Nie miałam obsesji, żeby wychodzić koniecznie wieczorami. A ludzie się śmiali, owszem, ale nie ze mnie tylko do mnie. Pamiętam jakie to było miłe uczucie, jak słyszałam doping spacerujących ludzi w parku. Nawet zaprzyjaźniłam się z wieloma osobami, które trenują w tym samym parku. Im więcej biegałam tym lepiej czułam się lepiej, endorfiny szalały. Biegam ok. 5 lat z przerwami. Kiedy trochę schudłam to przestałam się przejmować. Z czasem, z każdym treningiem to samo przechodzi (wstyd i stres przed opinią innych) po prostu pasja jest ważniejsza. Wstyd mija i pojawia się pewność siebie. Mam teraz na koncie kilka półmaratonów, wbiegłam na Śnieżkę”.

Obawa przed byciem ostatnią

„Długo bałam się wystartować w zawodach, bo wstydziłam się, że się skompromituję, że będę ostatnia, że nie dobiegnę na czas albo że będą startować sami profesjonaliści i będą zastanawiać się co ja tam robię”- przyznaje Barbara Korach. „Pierwszy start w zawodach niesie za sobą wiele pozytywnych emocji i wrażeń – zapewnia Ewa Samborska-Wcisło, trener biegania, trenerka Wyzwania Runner’s World, która przygotowała wielu amatorów do startów w pierwszych półmaratonach i maratonach - Nie obawiaj się, że będziesz na końcu - najczęściej to właśnie takie osoby są najmocniej oklaskiwane. Najważniejsze, by się przełamać. Z czasem starty celebrujemy jak wielkie święto. Na początek wybierz sobie krótki dystans do pokonania, spróbuj się w biegu na 3 lub 5km – zobaczysz, że dasz radę i przy okazji przekonasz ja różni ludzie startują w takich imprezach z powodzeniem. Start w zawodach niesie duże korzyści dla początkujących biegaczek. Jest najlepszym źródłem motywacji do treningu – masz wówczas ochotę biegać szybciej i dłużej. Podczas zawodów, pod wpływem adrenaliny można osiągnąć dużo więcej, niż sądzimy, że jesteśmy w stanie. Pokonywanie barier, które są w naszej głowie pomaga budować wiarę w siebie i swoje możliwości”.

Czytaj też: Problemy początkującej biegaczki: kolka

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij