[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.2

Problemy początkującej biegaczki: rumieniec na twarzy

Dość odpuszczania na samym starcie! Postanowiłyśmy rozprawić się z największymi demonami początkujących biegaczek. Kolka, burak na twarzy zadyszka czy wstyd przed spojrzeniami innych już więcej nie odbiorą Ci przyjemności z biegania.

fot. shutterstock

Stawiającym pierwsze kroki biegaczkom zawsze wydaje się, że mają pod górkę, z wiatrem w oczy i to na biegu z przeszkodami. Postanowiłyśmy sprawdzić co tak naprawdę już na starcie zniechęca kobiety do treningów. Okazuje się, że z pomocą patentów naszych ekspertów i poradach biegaczek, które same przez to przeszły, można szybko zakochać się w bieganiu.

PROBLEM: BURAK NA TWARZY

Jasne, że bieganie to wysiłek i to spory, więc można się spocić i zarumienić, ale dlaczego niektóre z nas oblewają się czerwienią od czoła po biust? Dlaczego policzki jak rozżarzone węgle są trwalsze niż najtrwalszy make-up? Czy da się „buraka na twarzy” uniknąć? Czy da się go zatuszować na treningu? Jak najszybciej pozbyć się go po wysiłku? Zapytaliśmy o to ekspertów.

Dlaczego niektóre kobiety mają tendencję do silnego i dość długotrwałego zaczerwieniania się na twarzy po bieganiu?

„Niestety do tej pory nie rozpoznano jednostkowego i głównego czynnika powodującego skłonność do zaczerwienień skóry - nie ma więc genetycznego lub biologicznego testu, który może zidentyfikować potencjalnych chorych – mówi Magdalena Szymańska-Bueno, specjalista dermatolog, ekspert medycyny estetycznej Centrum Medycyny Estetycznej i Dermatologii WellDerm www.wellderm.pl - Rumień po wysiłku czy w pod wpływem stresu jest jak najbardziej fizjologicznym stanem, jednak u niektórych zaczerwienie twarzy utrzymuje się przez dłuższy czas i jest bardzo intensywne. Na pewno możemy powiedzieć, że większą skłonność do powstawania zaczerwienienia mają osoby o jasnej cerze, jasnych oczach i jasnych włosach, głównie kobiety pomiędzy 25 - 30 rokiem życia (ale natężenie symptomów występuje pomiędzy 40. a 50. rokiem życia, jeśli nie wprowadza się odpowiednich działań)” – wyjaśnia Magdalena Szymańska-Bueno.

Jakie czynniki mają na wpływ na pojawienie się takiego powysiłkowego rumienia na twarzy?

„Rumień na twarzy to najczęściej problem osób z cerą naczynkową. Te poszerzone małe naczynia krwionośne, które odpowiadają za zaczerwienienia na twarzy, to teleangiektazje, potocznie zwane pajączkami – tłumaczy ekspertka z WellDerm - Najczęściej pojawiają się pod wpływem takich czynników jak zimne powietrze, wysoka temperatura, stres, ostre przyprawy. Dochodzi do rozszerzania się małych tętniczek, żyłek i naczyń włosowatych oraz do zwiększenia ich przepuszczalności. Naczynka na twarzy najczęściej występują na policzkach i wokół nosa. Zazwyczaj skóra w tych miejscach jest długotrwale zaczerwieniona, widoczne są małe tętniczki i żyłki. U niektórych pacjentów napadowy rumień może przejść w utrwalony, pojawia się uczucie pieczenia, świąd, wrażenie stale napiętej skóry. Wtedy należy zdecydowanie zgłosić się do dermatologa. Osoby ze skórą naczyniową mają większe ryzyko wystąpienia trądziku różowatego, który jest wręcz wynikiem nieleczonego rumienia” – dodaje dermatolog.

Czy możemy jakoś temu zapobiegać? Czego powinniśmy unikać jeśli mamy ten problem?

„Warto pamiętać, że jedną sprawą jest naturalne unaczynienie twarzy, a drugą brak zabezpieczenia przed słońcem, kiedy czerwień jest wynikiem działania promieni UV – mówi Sergiusz Osmański - wizażysta i dyrektor kreatywny sieci perfumerii Sephora w Polsce - Dlatego zawsze przed rozpoczęciem treningu na zewnątrz należy nakładać krem z wysokim filtrem. W tej chwili zarówno filtry mineralne, jak i chemiczne, zwłaszcza z wysokim SPF (30 wzwyż) są tak skonstruowane, że mają wysoką przyczepność i nie spłyną ze spoconej twarzy”.
„Bardzo ważne jest, aby unikać ekspozycji na słońce oraz gwałtownych zmian temperatury i ekstremalnych warunków pogodowych (mróz, deszcz, upał, etc.) - mówi Magdalena Szymańska-Bueno, ekspert medycyny estetycznej Centrum Medycyny Estetycznej i Dermatologii WellDerm - Jeśli biegamy, warto zabezpieczać skórę filtrem SPF 50+, stosować specjalne kremy ochronne i barierowe jesienią i zimą oraz gdy wieje wiatr. Można zaopatrywać się w specjalne produkty do skór naczyniowych, które mają działanie termoregulujące, czyli chłodzą skórę, mają działanie kojące i zapobiegają rumieniowi. Takie kremy testuje się dziś nawet za pomocą kamer termowizyjnych, aby sprawdzić, czy rzeczywiście zmniejszają ciepłotę skóry i w ten sposób uspokajają grę naczyniową. Osoby ze skłonnością do zaczerwienienia powinny sobie darować spożywanie pikantnych potraw, unikać gorących napojów oraz nie przesadzać z alkoholem. Szerokim łukiem omijać saunę i solarium, nie suszyć włosów gorącym strumieniem powietrza, a nawet nie pochylać się nad garnkami z wrzącą wodą czy nie wyciągać potraw z gorącego piekarnika – po prostu chwilę odczekać. Wszelkie gwałtowne uderzenia gorąca są szkodliwe. Rumień potęgują niektóre leki np. kortykosteroidy (stosowane doustnie lub miejscowo) oraz zaburzenia hormonalne – tłumaczy dermatolog”.

Czy da się „buraka na twarzy” ukryć na treningu?

„Ukrycie efektu czerwonej twarzy podczas samego treningu niestety jest niemożliwe – mówi Sergiusz Osmański - wizażysta i dyrektor kreatywny sieci perfumerii Sephora w Polsce - Mamy związane ręce, bo żaden kosmetyk nie jest na tyle wodoodporny, żeby nie spływał i nie odkrywał zaczerwienień”.

Jak problem ukryć, kiedy po treningu musimy się jakoś pokazać ludziom? Czy da się „buraka” zakryć makijażem? Jaki będzie najlepszy, a jaki może problem pogłębić?

„Po treningu warto podejść do problemu nie tylko od strony kosmetyków tuszujących – radzi wizażysta Sergiusz Osmański - Pierwszym zabiegiem, który warto zrobić po wzięciu prysznica jest masaż twarzy kostkami lodu owiniętymi w gazik. Zadziała to obkurczająco na naczynia, przywracając naturalny koloryt skóry. Później w pielęgnacji twarzy mogą pomóc dwa rodzaje kosmetyków. Pierwszym są bazy z pigmentem seledynowo-zielonym, neutralizującym czerwień w skórze. Na taką bazę możemy nałożyć podkład BB, CC czy puder mineralny. To uspokoi kolor skóry. Drugą grupą są podkłady z dużymi właściwościami kryjącymi z dominacją żółtego pigmentu. Jeżeli boisz się, że podkład spłynie i „zważy się” na rozgrzanej treningiem i letnim upałem twarzy, możesz nałożyć bazę silikonową, która przyklei go do skóry i da dodatkowy odbijający światło efekt. Po treningu najczęściej robimy basicowy makijaż i dobrze wtedy unikać kosmetyków z pigmentem różowym i czerwonym, które będą podbijały kolor, który chcemy tuszować. Odpadają więc cienie do powiek w odcieniach oberżyny, rudawych i ceglanych, róże do modelowania twarzy czy koralowe, pomidorowe, malinowe szminki. Można wtedy użyć jedynie klasycznej zimnej czerwieni Chanel. Osoby, które mają problem z unaczynieniem i mają zaróżowione kości policzkowe z czerwienią spływającą na żuchwę, nie powinny podkreślać dolnej linii rzęs. Ten trik sprawia, że oczodół ma większą powierzchnię światła i wizualnie kurczy się zaróżowiona plama pod kośćmi policzkowymi – mówi ekspert Sephora.

Czy problem można jedynie ukrywać czy da się go skutecznie zlikwidować?

„Ważne jest, aby zapobiegać powstawaniu nowych trwale rozszerzonych naczynek, a te które już się pojawią najlepiej usunąć przy pomocy zabiegów laserowych” – mówi dermatolog Magdalena Szymańska-Bueno - Dedykowane problemom naczyniowym lasery są tak wyspecjalizowane, że potrafią nie tylko skutecznie usuwać pajączki, lecz także są w stanie wyciszać nadmierną grę naczyniową. Sam zabieg jest szybki (trwa od kilku do kilkunastu minut). Urządzenie działa na hemoglobinę i zasklepia ściany naczyń krwionośnych, przywracając skórze naturalny odcień bez rumienia i pajączków. Wśród urządzeń laserowych zmianom naczyniowym dedykowany jest np. laser CUTERA EXCEL V, jego działanie wspierają inne urządzenia: Quadro Star+ czy Gem-IPL. Dobór metody zależy często od indywidualnej reakcji skóry na dany rodzaj światła. Choć laseroterapia jest podstawą walki ze skłonnością do rumienia, to jednak w przypadku twarzy stosuje się także odpowiednio dobrane zabiegi pielęgnacyjne, np. peelingi wyciszające grę naczyniową” – mówi ekspert WellDerm.

Czy da się tego problemu pozbyć raz na zawsze?

”Średnio zabiegi naczyniowe wymagają 2-4 zabiegów w odstępie 2-6 tygodni. Zła informacja jest też taka, że nie ma na świecie takiej cudownej technologii, która pokona problemy naczyniowe raz na zawsze – przyznaje Magdalena Szymańska-Bueno ekspert medycyny estetycznej - Wielu pacjentów ma po prostu taką skłonność. Najlepsze efekty daje regularne wykonywanie kuracji naczyniowych, chociaż raz w roku. Wtedy zmiany nie będą miały szans się rozwijać. Terapie na rumień wykonujemy jesienią, ponieważ sprzyjają im umiarkowane temperatury i niezbyt silne nasłonecznienie. Przez 2-3 tygodnie po zabiegach naczyniowych należy unikać intensywnej pracy naczyń włosowatych (rozszerzają się one m.in. pod wpływem słońca, wysokich temperatur, ale także na mrozie). Przez 2-3 tygodnie unikamy też wysiłki fizycznego, a więc rezygnujemy z uprawiania sportu”.

Mając taką przypadłość, jakiego rodzaju produktów pielęgnacyjnych używać, a jakich unikać?

„Posiadaczki skór rumieniowych nie powinny korzystać z peelingów gruboziarnistych, a nawet drobnoziarnistych, dla nich polecane są najłagodniejsze peelingi enzymatyczne, najlepiej dobrane przez lekarza – radzi dermatolog Magdalena Szymańska-Bueno z WellDerm - Skóry naczyniowe często źle reagują na kontakt z wodą, dlatego do demakijażu używaj łagodnych płynów micelarnych. Demakijaż powinien być wykonywany produktami, które mogą być aplikowane przy pomocy palców, aby zminimalizować ryzyko dodatkowych podrażnień. Kosmetyki nie powinny zawierać substancji zapachowych oraz barwników i alkoholu. W składzie powinny znajdować się witaminy B2, K, PP, C, a także wyciągi z kasztanowca, ruszczyka bądź innych roślin wzmacniających naczynka krwionośne. Kojące działanie wykazują okłady z zielonej herbaty, kosmetyki z algami oraz z kwasem azelainowym. W przypadku trwałych zaczerwienień zamiast kremu, należy stosować preparaty w formie koncentratów. Jako uzupełnienie pielęgnacji ( 2 x w tygodniu lub w sytuacjach uczucia pieczenia i rozgrzania), należy stosować kojące maski. Podstawą są dermokosmetyki, dostosowane do potrzeb skóry naczyniowej. Podobnie jak wieczorem, tak i rano, przed aplikacją kremu należy zastosować wodę termalną w sprayu. Koniecznością jest stosowanie ochrony przeciwsłonecznej – najlepiej filtrów mineralnych SPF 50+. Ważne jest także wiązanie i zatrzymywanie wody w naskórku na przykład za sprawą kremów i mezoterapii na bazie kwasu hialuronowego oraz wzmocnienie płaszcza lipidowego, tak by wierzchnia warstwa skóry była elastyczna i dobrze chroniła skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Sama – najlepsza nawet pielęgnacja nie spowoduje jednak, że trwale rozszerzone naczynia krwionośne wrócą do pierwotnego kształtu. Czyli wracamy do opisanych wyżej zabiegów laserowych”.

Czytaj też: Problemy początkującej biegaczki: szybko się męczysz

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij