REKLAMA

Mam trudności z robieniem pompek. To wina słabych rąk? [Zapytaj WH]

Po raz kolejny odpowiedzieliśmy na pytania naszych czytelniczek.

GettyImages

Jeżeli masz trudności z ich wykonaniem, pomyśl o wzmocnieniu całego ciała. Pompka to tzw. ćwiczenie pchające. Zaangażowane są w nie nie tylko ręce (tricepsy i przedramiona), ale także mięśnie klatki piersiowej i mięśnie naramienne. Równie mocno pracuje tułów: mięśnie brzucha i prostowniki grzbietu. Pozycja oraz wykonywany ruch angażuje również mięśnie głębokie tułowia. To wszystko sprawia, że pompka jest ćwiczeniem angażującym całe ciało i świetnie, że wprowadzasz ją do swojego planu. Warto natomiast odpowiedni dobrać wariant.

„Zacznij od łatwiejszej wersji: na kolanach, ale zachowaj poprawną technikę. Ciało od kolan do głowy powinno tworzyć linię prostą. Zaangażujesz wtedy mięśnie tułowia, co przyda się do progresu w stronę trudniejszej wersji. Dłonie powinny być nieco szerzej niż barki, ale nie za szeroko. Łopatki ściągnięte do kręgosłupa, stabilne. Próbuj wykonywać ćwiczenie w pełnym zakresie ruchu, czyli schodząc klatką piersiową do podłoża. To spowoduje, że będziesz wzmacniać mięśnie klatki piersiowej również w momencie, gdy będą rozciągane”- tłumaczy Katarzyna Wysocka, trenerka fitness WH. Podpowiada, by skupić się na oddechu, który pomoże Ci wykonać ruch. Weź wdech przed rozpoczęciem zejścia w dół, i wykonaj wydech, odpychając się dłońmi od podłoża. Rób stopniowo coraz więcej powtórzeń, a za jakiś czas będziesz w stanie wykonać pełną pompkę. Stąd krótka droga do kilku świetnych powtórzeń.

ZOBACZ TEŻ: Błyskawiczny trening na jędrne pośladki

Podejrzewam, że moja przyjaciółka ma bulimię. Jak mam ją namówić, by poszła do specjalisty?

Pamiętaj, że zmuszanie osoby, która rzeczywiście ma problem z podjęciem leczenia, może okazać się bezskuteczne i nie przynieść żadnych efektów. Ważne jest odpowiednie przygotowanie do takiej rozmowy, zdobycie wiedzy na temat zaburzeń odżywiania. Rozmowę przeprowadź w bezpiecznym miejscu i bez presji czasu. „Podczas rozmowy opieraj się na faktach, mów szczerze o tym, co zauważyłaś, że się martwisz i chciałabyś pomóc. Pomimo odmowy zapewnij, że jesteś. Niech Twoja przyjaciółka wie, że zawsze może przyjść do Ciebie, gdy będzie gotowa. Daj jej ulotki, numer telefonu, link do strony internetowej poradni.

Pamiętaj: nie strasz jej wizją długoletniego leczenia, farmakoterapią, szpitalem psychiatrycznym – to nie zawsze jest konieczne.

Zacznij od małych kroków. Zaproponuj konsultację wstępną ze specjalistą w dziedzinie zaburzeń odżywiania” – podpowiada Monika Piotrowska – psycholog, terapeuta, specjalista leczenia zaburzeń odżywiania z Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania.

SPRAWDŹ: Bulimia – brzydsza siostra anoreksji

REKLAMA

REKLAMA

Czy to prawda, że niektóre produkty chłodzą, a niektóre rozgrzewają?

„Teoria obejmująca podział na produkty rozgrzewające i chłodzące wywodzi się z filozofii chińskiej, według której organizm ludzki jest wypełniony energią życiową Czi, a dla jej zachowania istotne jest to, co spożywamy. Chiński podział jest dość mocno rozbudowany i obejmuje produkty wyziębiające (Han), wychładzające (Liang), obojętne (Ping), ogrzewające (Wen) i gorące (Re). W naszych realiach podział ten został uproszczony do dwóch grup: rozgrzewającej i wychładzającej” - wyjaśnia dietetyk, dr Marek Szołtysik. Jednym z elementów regulowania uczucia głodu jest temperatura otoczenia. Dlatego latem sięgamy po produkty lekkie, niskokaloryczne, ze sporą zawartością wody – często określane jako wychładzające, natomiast zimą po znacznie bardzie treściwe – zawierające tłuszcze i węglowodany dostarczające energii, doprawione pikantnymi przyprawami.

„O podziale nie decyduje tylko sam skład i kaloryczność. Niektóre produkty zawierają składniki rozkurczające, zwiększające ukrwienie, co skutecznie rozgrzewa organizm. Ważnym elementem jest również czas trawienia. Produkty dłużej zalegające w przewodzie pokarmowym stopniowo dostarczają energii, co znaczenie spowalnia proces wychładzania” - tłumaczy Marek Szołtysik.

Jednak żeby nie zakończyć zimy z niepotrzebnym balastem, warto sięgnąć po produkty rozgrzewające, ale takie, które nie będą odkładane jako tkanka tłuszczowa. Idealnym rozwiązaniem są różnego rodzaju kasze. Zawierają niewiele cukru, za to sporo węglowodanów złożonych, których powolne trawienie stopniowo i skutecznie będzie rozgrzewało organizm w chłodne dni. Do tego spora dawka błonnika, również tego rozpuszczalnego, a także witamin i minerałów.

ZOBACZ: Dieta dla zmarzluchów - co jeść, gdy ciągle jest Ci zimno?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA