Kobiety dla kobiet – historie o sporcie, zdrowiu i codziennych motywacjach

Dlaczego nie wyobrażają sobie życia bez sportu? Czy każdy trening daje im satysfakcję, siłę i energię? A może czasami po prostu odpuszczają? Trenerka personalna, florecistka i wioślarka – trzy zupełnie różne kobiety, które połączyła miłość do treningów, opowiedziały o tym, jak ogromną rolę w ich życiu odgrywa aktywność fizyczna. Ambasadorki marki Maczfit – Agata Dąbrowska, Sylwia Gruchała i Agnieszka Kobus-Zawojska o pasji, zdrowiu i codziennych motywacjach.

maczfit ambasadorki fot. Materiały prasowe Maczfit

Choć na co dzień wszystkie prowadzicie zupełnie inny tryb życia, łączy Was miłość do sportu, który stał się nieodzownym elementem Waszego funkcjonowania. Jak to się stało, że aktywność fizyczna zaczęła odgrywać dla Was tak istotną rolę? Jak rozpoczęła się ta przygoda?

Agnieszka Kobus-Zawojska: Zamiłowanie do sportu wyniosłam z domu. Moi rodzice byli wioślarzami, więc bardzo dbali, abyśmy wspólnie z siostrą rozwijały się fizycznie. Mam zatem zaszczepioną od najmłodszych lat potrzebę wysiłku. Na pewno jakieś predyspozycje przeniosły się także w genach. Przygoda z wioślarstwem zaczęła się wcześnie, bo już w szkole podstawowej. Na szkolnych biegach przełajowych zauważył mnie trener i… zaproponował miejsce w klasie wioślarskiej lub żeglarskiej. Po krótkim namyśle wybraliśmy z rodzicami tę pierwszą. I tak żyję dyscypliną do dzisiaj, nigdy nie żałując tej decyzji, nawet pomimo chwilowych załamań.

Sylwia Gruchała: Kiedy zawodowo przez 25 lat trenowałam szermierkę-floret, nie lubiłam biegać. Rozgrzewka należała do najmniej przyjemnej części treningu. Z myślą o zmianie życia i zakończeniu kariery sportowej postanowiłam płynnie wejść w coś innego – coś, czego zawsze chciałam spróbować, ale nigdy nie było na to czasu. W godzinach, kiedy miałam zwykle trening specjalistyczny, zapisałam się na jazdę konną. Czemu konie? Bo zawsze miałam do nich respekt i chciałam się spotkać bliżej z tym zwierzęciem, poznać jego psychikę i może też trochę siebie w nowej sytuacji. Wkręciłam się i zaangażowałam. Było ciekawie, ale drogo. Spróbowałam, odhaczone. Idę dalej. Przyzwyczajona do ruchu, mieszkająca w pobliżu plaży, włączyłam szybkie spacery, a potem trucht i w końcu bieg. Pokochałam bieganie, bo choć ciężko jest zacząć i za każdym razem wyjść z domu to to, co dzieje się z organizmem po aktywności fizycznej, mobilizowało mnie za każdym razem. Wiedziałam, że warto. To darmowe lekarstwo na dobre samopoczucie, zastrzyk pozytywnych emocji.

Agata Dąbrowska: Moja sportowa przygoda rozpoczęła się podczas studiów. Studiowałam chemię na Uniwersytecie Warszawskim. Nie czułam się tam spełniona. Wiedziałam, że jeśli czegoś nie zmienię, spędzę większość życia w laboratorium na przelewaniu probówek i nie będę szczęśliwa, a wierzyłam, że wszystko leży w moich rękach. I zaczęłam działać! Od zawsze lubiłam sport i interesowałam się tematem zdrowego odżywiania. Zapisałam się na siłownię, żeby oczyścić głowę po stresujących zajęciach i wykorzystać działanie endorfin. Wyrzeźbione ciało również było motywacją, by zacząć. I zmotywowało! Bardzo szybko się wkręciłam! Widziałam, że zmieniam się na lepsze. Kształtuję charakter, buduję pewność siebie, zapominam o zmartwieniach. Trenowałam czasami nawet po 3 godziny dziennie. Obserwowałam z boku pracę trenerów, instruktorów fitness, których mijałam nie tylko na sali treningowej, ale widziałam również na billboardach znanych marek i w Internecie, gdzie na swoich blogach dzielili się swoją wiedzą. Wtedy pojawiła się wizja, że może ja też spróbuję! Chociaż jeszcze wtedy nie do końca wierzyłam, że może mi się udać. Początkowo rodzice i bliscy nie wierzyli, że moja pasja do sportu i zdrowego trybu życia może przynieść stabilizację. Musiałam trochę z nimi powalczyć. Na szczęście od zawsze moi rodzice bardzo wspierali swoje dzieci w rozwoju i kształceniu. Zostałam trenerką personalną, instruktorką fitness i dietetyczką. Spędzałam wiele godzin na treningach, testowałam nowe ćwiczenia, uczyłam się anatomii, cały czas byłam głodna wiedzy o treningu, diecie i motywacji. Bardzo wcześnie zaczęłam pracę w tej branży. Poznałam też mojego narzeczonego – Bartka, który również jest trenerem i fizjoterapeutą. Z pewnością mogę powiedzieć, że połączyła nas pasja do sportu. On również bardzo mnie motywował do działania. Pomógł mi rozwinąć skrzydła i wierzył w moje możliwości czasem bardziej, niż ja sama. Wsparcie 2 osoby jest niezwykle ważne.

REKLAMA

W sporcie i treningach nie chodzi jedynie o to, by z uśmiechem na twarzy spoglądać w lustro. Zdrowe ciało jest atrakcyjne, ale przede wszystkim chodzi o zdrowy umysł… o kształtowanie charakteru.

Agnieszka Kobus-Zawojska: Myślę, że dla zdecydowanej większości trenującej amatorsko ważna jest radość, jaką daje wysiłek fizyczny i ładny wygląd. I to bardzo słusznie, bo bez niej trudno o systematyczność. Zaangażowanie młodzieży w sport na wyższym poziomie niewątpliwie kształtuje ich podejście do pracy, sukcesu, pokory i uodparnia na porażki życiowe na innych płaszczyznach. U dorosłych sportowców nawyk ciężkiej pracy i poczucie odpowiedzialności za swój sukces lub porażkę już jest wbity w schemat codziennego działania. I pomimo tego, że rozwój lub utrzymywanie ciała w jak najlepszej formie jest ciągle kluczowy, pracujemy także nad umysłem. W pewnym sensie można powiedzieć, że w wielu przypadkach starć sportowych wygrywał ten, który miał bardziej spokojną głowę. To niewątpliwie klucz do mistrzostwa.

Sylwia Gruchała: Już dawno mówiono, że ruch jest w stanie zastąpić leki, ale leki wszystkie razem wzięte nie są w stanie zastąpić ruchu. Do tego jeszcze dobre paliwo. To, co jemy, wpływa na jakość naszego funkcjonowania. Osobiście trzymam się dwóch zasad – po pierwsze staram się łączyć ruch z jakością jedzenia, a po drugie uważam, że nie ma złej pogody na ruch w otwartej przestrzeni. Istnieje tylko dobre nastawienie i odpowiednie ubranie. Szczególnie lubię biegać, gdy prószy śnieg przy ujemnej temperaturze. Powietrze jest wtedy rześkie. Po takim rozruchu czuje się silniejsza psychicznie – mimo tego, iż jestem zmarzlakiem, dałam radę wynurzyć się z domu, choć początkowo wcale mi się nie chciało. To takie szlifowanie charakteru.

Agata Dąbrowska: Zgadza się! Pomimo tego, że w większości przypadków zaczynamy swoją sportową przygodę ze względu na chęć posiadania pięknego ciała, później okazuje się, że ładna sylwetka to tylko bardzo miły efekt uboczny. Który oczywiście również cieszy, bo akceptacja siebie jest bardzo ważna! Kiedy lubimy siebie, wysyłamy też pozytywną energię do innych, a dobro wraca ze zdwojoną siłą. Zawsze! Benefitów płynących z treningu i zdrowej diety jest zresztą znacznie więcej! Nabieramy pewności siebie, mamy więcej energii każdego dnia, z uśmiechem na ustach wstajemy o poranku, nasza głowa lepiej pracuje, mamy więcej pomysłów. Jesteśmy szczęśliwsi, lepiej zorganizowani i bardziej zdeterminowani do działania.

Jak wygląda Wasz dzień?

Agnieszka Kobus-Zawojska: Zasadniczo jest skoncentrowany na rozwoju fizycznym, szlifowaniu techniki wioślarskiej, a tym samym na celu, jaki mamy przed sobą. W zależności jednak od pory roku i momentu w sezonie treningi wyglądają inaczej. W miesiącach zimowych, kiedy pogoda nie sprzyja schodzeniu na łódkę, jeżdżę na nartach biegowych, a w pozostałych porach roku biegam, jeżdżę na rowerze. Często korzystamy też z ergometru, ponieważ jest to bardzo ważny punkt w naszych treningach. Wioślarstwo to taki sport, że aby dobrze wiosłować, trzeba robić różne rzeczy, a nie skupiać się tylko i wyłącznie na treningu specjalistycznym. Każdego dnia jednak dbam o siebie w sposób dosłowny. Prawidłowo się odżywiam, bo to klucz do pozyskania energii. Trudno jednak zadbać mi o zbilansowaną dietę, więc korzystam z firmy cateringowej, która robi to za mnie wyśmienicie. Śpię tyle, ile potrzebuje mój organizm. Chwilą dla mnie jest mój codzienny rytuał parzenia kawy, to mnie uspokaja. W ramach „swojej odnowy” po treningu lubię iść na spacer, czy na paznokcie. Lubię zrobić coś dla siebie, nie jestem zwolennikiem biernego odpoczywania.

Sylwia Gruchała: Każdego dnia staram się poświęcić czas na aktywność fizyczną. Jak nie bieg to rower. Jak nie rower to spacer. Jak nie uda się w ciągu dnia, wybieram się na spacer wieczorny. Po nim się dobrze śpi. Sen dla mnie jest bardzo ważny. Wpływa na moje funkcjonowanie, lepsze samopoczucie. Widzę też, że kiedy się wyśpię, jestem bardziej cierpliwa i mniej nerwowa.

Agata Dąbrowska: Wstaję rano, piję wodę i jeśli tylko mam czas, zaczynam dzień od lekkiej aktywności – treningu albo biegania. Często towarzyszy mi Bartek. Rozmawiamy, planujemy nowe rzeczy, ustalamy realizację trwających projektów. To daje powera na cały dzień! Później biorę prysznic i zaczynam dzień od śniadania. Maczfit dba o moją dietę, co bardzo ułatwia mi funkcjonowanie na wysokich obrotach! Dieta jest dla mnie tak samo ważna, jak trening. Później zaczynam pracę – prowadzę treningi indywidualne. Bardzo to lubię, chociaż z uwagi na nadmiar obowiązków mam na to znacznie mniej czasu, niż wcześniej. Następnie robię swój trening – trenuję ok. 5–6 razy tygodniu. To czas dla mnie i ważny element mojego dnia. Później zaczynam pracę twórczą – tworzę treści na naszą platformę treningową, nagrywam filmy treningowe, tworzę materiały na kanały społecznościowe, planuję FIT CAMPY i inne projekty, które realizuję u siebie, jak też tworzę je dla marek, z którymi współpracuję. Uwielbiam to robić! Czuję, że tutaj jedynie moja wyobraźnia może mnie ograniczać. I kocham to w mojej pracy. Chociaż bardzo często zaczynam dzień pracy o 07:30, a kończę po północy.

REKLAMA

Wyobrażacie sobie swoje życie bez sportu?

Agnieszka Kobus-Zawojska: Bardzo trudne byłoby teraz nie móc trenować. Sport nauczył i dał mi wszystko. Lubię się sprawdzać na innych polach. Sport mnie uodpornił na porażki oraz pokazał, że warto walczyć o swoje. Udowodnił mi, że jestem silna i to nie jest jedynie fizyczna siła. Pokazał mi, że uczciwa praca się zawsze obroni. Mimo że w sporcie jestem już wiele lat, mam wrażenie, że codziennie się czegoś uczę. Bez niego nie byłabym takim człowiekiem. Liczę, że ta nauka przyda mi się w późniejszym życiu.

Sylwia Gruchała: Sport zawsze ratował mi tyłek w bardzo trudnych, życiowych sytuacjach. Jak wszystko się waliło, zaczynałam biegać jak opętana. Wyrzuciłam wszystkie destrukcyjne emocje jak np. złość i się uspakajałam. Wychodziłam z chaosu i wracałam do równowagi.

Agata Dąbrowska: Absolutnie nie! Trening to nieodzowny element mojego życia. Nie trenuję dla sylwetki, chociaż wysportowane ciało oczywiście cieszy oko i jest też wizytówką mojej pracy. Trenuję, bo kocham to robić, dodaje mi to energii, chcę mieć dobrą kondycję, jak najdłużej cieszyć się zdrowiem. Kocham swoje ciało i chcę, żeby było sprawne i służyło mi jak najlepiej przez wiele lat. Wyładowuję w ten sposób wszystkie złości i stresy oraz nastrajam się pozytywnie. Dzięki treningom uświadomiłam sobie i pomogłam uświadomić to wielu moim podopiecznym – zarówno tym w realu, jak i online, że niemożliwe nie istnieje – nie tylko na treningu!

Co chciałybyście powiedzieć kobietom, które wciąż nie odnajdują motywacji do regularnych treningów? Jak zacząć, by szybko się nie znudzić?

Agnieszka Kobus-Zawojska: Po pierwsze, wcale ich nie muszą robić. Znam wiele osób, które żyją z dala od sportu i świetnie sobie radzą zdrowotnie i sylwetkowo. Wywieranie presji sprawia, że zadanie jest cięższe do wykonania niż w rzeczywistości. Natomiast bardzo ważne jest zdrowe odżywianie. Bez niego, nie będziemy w stanie ani znaleźć motywacji, ani w pełni czerpać korzyści z treningów. Po drugie, jeśli marzymy o regularnych treningach, proponuje zacząć małymi krokami i absolutnie nie przyspieszać za szybko, aby nie zamęczyć organizmu, który po morderczym treningu zrobi wszystko, aby tylko nie iść na kolejny. Po prostu KROK PO KROKU. Najważniejsza jest radość z wykonanego zadania i docenienie swojego wysiłku. Ponadto, dobrze jest znaleźć grupę ludzi lub chociażby jedną osobę, z którą można się umawiać na aktywności fizyczne. Zobowiązanie do pojawienia się na umówionym spotkaniu zawsze bardziej mobilizuje. Ludzie mogą mieć przeróżne motywacje do tego, aby się ruszać, ale zawsze wynikają one z naszej kondycji psychicznej i przekonań. Dlatego tak ważne jest, aby nie gloryfikować konieczności podejmowania codziennie wysiłku fizycznego, bo to może wywoływać napięcie, poczucie winy i zaniżone poczucie własnej wartości. Osoba z takim przeświadczeniem będzie miała ciężej zacząć. Trzeba zdać sobie sprawę, że to, co istotne, to po prostu ruch, a niekoniecznie wizyta na siłowni czy jogging. Najważniejsze to słuchać swojego wewnętrznego głosu. Piękny jest sport amatorski, ta radość i satysfakcja ze swoich codziennych, małych dokonań. Nie wszyscy muszą być mistrzami i nie wszyscy nimi będą, ale wszyscy powinniśmy bawić się aktywnością i tak, jak wcześniej wspomniałam, przemycać ją do codziennych czynności.

Sylwia Gruchała: Warto jest znaleźć coś, co się lubi. Nie robić nic na siłę i nie ulegać wpływowi społecznemu. Nie to, co modne, a to, co dla mnie, co mi służy i co lubię ja. Powodzenia w znalezieniu czegoś „swojego” – czegoś, co będzie pozytywnie na Was działać.

Agata Dąbrowska: Przede wszystkim trzeba wykonać ten pierwszy krok – wyznaczyć sobie cel i starać się go zrealizować. Nie planujemy od razu 6 treningów w tygodniu, wstawania na bieganie o 5:30 i bardzo restrykcyjnych i skomplikowanych diet, bo szybko możemy się zniechęcić i poddać. Step by step – stopniowo, krok po kroku wprowadzaj zmiany. Pij dużo wody, ogranicz spożywanie słodyczy, napojów gazowanych i przetworzonego jedzenia. Wprowadź warzywa i owoce do swojego menu. Dieta to ponad połowa sukcesu. Ja będę powtarzać do znudzenia, bo przekonałam się na sobie i setkach innych kobiet, że trening zmienia nie tylko ciało, ale również głowę na lepsze!

I pamiętaj, że jak zwykle droga po sukces nie biegnie po linii prostej, ale jeżeli się nie podasz i pokonasz wszystkie przeszkody, to na mecie czeka na Ciebie ogromna radość i satysfakcja!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA