Jak polubić ćwiczenia? Patenty redaktorek WH

Na fali styczniowych uniesień myślałaś, że to związek na całe życie, ale w lutym okazało się, że ten ogień prawie wygasł. Nie tak prędko! O swój związek z treningiem musisz dbać tak samo, jak o każdą inną relację. Zamień flirt w coś stałego. Podpowiemy Ci jak.

Kettlebell fot. shutterstock.com

Bądź otwarta na wszystko, co nowe

To proste i oczywiste: nie dowiesz się, jakie to jest fajne, jeśli tego nie spróbujesz. „Stosuję tę zasadę od dawna podczas gotowania, a od niedawna również na treningach – mówi redaktorka strony www Women’s Health Daria Serwaczak. – Lubię uczyć się nowych, skomplikowanych ćwiczeń, staram się dopieszczać każdy element i czasami nawet nie wiem, kiedy mija kolejny trening”. Traktując fitness w taki właśnie sposób, na pewno nie zaznasz nudy. Próbuj nowych systemów treningowych, ucz się nowych ćwiczeń, pozostań otwarta!

REKLAMA

Rób sobie dni wolne

Siadła Ci motywacja i akurat dziś kompletnie nie masz ochoty na kolejny trening? „Jeśli czujesz się zmęczona albo wręcz przetrenowana, bo ostatnio trenujesz dużo więcej niż zwykle, zrób sobie dzień wolny, nawet jeśli Twój plan tego nie przewiduje. I nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia! Zmuszając się do ćwiczeń i tak dasz z siebie niewiele, a przy okazji tylko bardziej się zniechęcisz i wpędzisz w jeszcze gorszy nastrój” – radzi Beata Dżugaj, psycholog i redaktorka działu Sztuka życia WH. Następnego dnia po prostu zalicz „pominięty” trening, a wszystko będzie OK!

ZOBACZ TEŻ: Ćwiczenia w domu - trening, który zajmie Ci 7 minut

Po prostu trenuj

Zapomnij na chwilę o modzie na ciągłe kombinowanie w układzie ćwiczeń, zaskakiwa- nie mięśni nowymi bodźcami i skomplikowanymi ruchami z Insta. Trening – zwłaszcza jeśli masz problemy z motywacją – powinien być jak najprostszy i względnie stały przez co najmniej 4 tygodnie. „Przez długi czas mój każdy kolejny dzień ćwiczeń wyglądał zupełnie inaczej niż poprzedni, czego efektem była tylko ciągła bolesność wszystkich mięśni i uderzające poczucie braku postępów – mówi sekretarz redakcji Women’s Health Katarzyna Dwornik. – Prosta zmiana, czyli trzymanie się planu, pozwoliła mi w końcu nie zajeżdżać się na każdej sesji, a po prostu łapać konsekwentnie lepszą formę”. Nie musisz na treningach wydziwiać i udawać zawodową sportsmenkę. Znajdź w tym numerze WH plan, który Ci odpowiada, i trzymaj się go przez wskazany czas. Zobaczysz, że z tygodnia na tydzień będziesz czuła się na treningach coraz lepiej i pewniej – a nic nie motywuje bardziej. Dopiero gdy to uczucie minie, zmień program.

Znajdź swój cel

Zrzucenie paru nadprogramowych kilogramów jest naszym najczęstszym celem (w pakiecie lubimy jeszcze wyrzeźbione mięśnie). Problem polega na tym, że taki proces trwa, a finalny, spektakularny efekt nie zależy tylko od treningów, ale i od diety oraz stylu życia w ogóle. „To oznacza, że szybko się zniechęcamy, gdy wskazówka na wadze i widok w lustrze niespecjalnie chcą reagować” – wyjaśnia Joanna Dudzińska, redaktorka działu Sport  i fitness WH. Jej rada? „Spróbuj znaleźć cel bardziej sportowy, na przykład udział w półmaratonie. Kilogramy podczas przygotowań polecą same. To tak zwane efekty uboczne...”. Wiesz, dlaczego.

Nie rób tego sama

Przed pandemią i lockdownem (pierwszym i drugim) do wstania z kanapy motywowały nas koleżanki, z którymi na początku stycznia kupowałyśmy karnety do klubów fitness; później motywowały nas całe grupy, z którymi podczas zajęć mocno się zgrywałyśmy. A teraz? „Kiedy odkryłam zajęcia online, byłam najpierw bardzo sceptyczna, a później zobaczyłam, jak bardzo to wszystko żyje, jak szybko buduje się wspierająca i zorganizowana grupa, przez co teraz nie wyobrażam sobie po prostu w takich zajęciach nie uczestniczyć. Niby trenuję sama w domu, a tak naprawdę w ogóle nie mam takiego poczucia” – opowiada Anna Wysocka, fotoedytorka Women’s Health. Spróbuj, naprawdę warto.

Ćwicz o stałej porze

Może i słowo „rutyna” nie brzmi ładnie i wcale dobrze nam się nie kojarzy, ale tym razem uprzedzenia powinnyśmy odłożyć na bok. „Dopiero gdy zaczęłam ćwiczyć o regularnej porze, według grafiku, tak jakby były to zajęcia grupowe w klubie fitness, przestałam szukać wymówek i faktycznie co drugi dzień podnosiłam się z kanapy” – mówi Sylwia Foremna, redaktorka działu Uroda WH. Wybierz porę, ustal przypomnienie w smartfonie i ćwicz według swojego harmonogramu. Po kilku tygodniach wejdzie Ci to w nawyk, a Twoje ciało o stałej porze będzie wręcz domagać się treningu.

Rób to dla funu

Nic z tego nie będzie, jeśli ćwiczenia nie będą sprawiały Ci przyjemności (na początku nigdy nie sprawiają, ale ten oczywisty i nieistotny w tym momencie fakt pomińmy – należy po prostu na starcie zagryźć zęby). Brzmi jak oczywista oczywistość, prawda? A jednak to od frajdy, pasji, miłości do danego sportu zależy, czy będzie to tylko chwilowa znajomość, czy też głęboka relacja na całe życie. „W szkole uwielbiałam grać w siatkówkę i biegać krótkie dystanse. Na studiach o piłce zapomniałam, intensywne biegi zamieniłam na przygotowania do maratonu. A po chwili zniechęcona zdałam sobie sprawę z tego, że sportu w moim życiu już nie ma. Kilka kilogramów później zaczęłam próbować chyba wszystkiego. I dopiero gdy zaczęłam eksperymentować z CrossFitem, znów zaczęłam po prostu lubić trening, kolejne wyzwania, odnalazłam w sobie nową pasję” – mówi Anna Polak, autorka tekstów o sporcie w WH. Ty jeszcze nie wiesz, co jest Twoim konikiem? Szukaj!

Rób to z miłości

Z miłości do siebie, swojego ciała, umysłu, z miłości do partnera czy partnerki, przyjaciół, rodziców, dzieci... Pamiętaj, że trening albo aktywność fizyczna w ogóle to gwarancja lepszego zdrowia, samopoczucia, większych dawek energii każdego dnia, lepszego skupienia w pracy czy podczas lektury ulubionej książki, a nawet lepszego seksu. To także najlepsza inwestycja na przyszłość. Ćwicz i bądź aktywna z miłości do siebie, a szybko poczujesz, że to po prostu działa. I kiedy nie masz ochoty na kolejny trening, kiedy leżysz na kanapie, gapiąc się w serial, który tak naprawdę wcale Ci się nie podoba, ale dopiero godzina 19.00 i coś trzeba z tym czasem zrobić, zadaj sobie proste pytanie: czy po ćwiczeniach, nawet piętnastominutowych, będziesz czuła się tak samo zniechęcona do świata, czy jednak tak jak ostatnio zyskasz energię, dzięki której poczujesz, że oto znów zrobiłaś coś fajnego dla siebie (i nie tylko dla siebie)? Mamy nadzieję, że odpowiedź, której za każdym razem udzielisz, będzie dokładnie taka sama, jak reakcja na lekturę tego tekstu. Udanego treningu!

ZOBACZ TEŻ: 3 aplikacje, które pomogą Ci wrócić do formy

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA