[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Czy ćwiczenia pomagają pozbierać się po rozstaniu?

Kaley Cuoco z Teorii Wielkiego Podrywu twierdzi, że na jodze jednocześnie pociła się, płakała i leczyła złamane serce

Choć blond aktorka słynie z pozytywnego usposobienia, ma za sobą kilka trudnych życiowych chwil. W 2016 roku, po rozstaniu (niecałe dwa lata po ślubie) z pierwszym mężem, zawodowym tenisistą Ryanem Sweetingiem, nawet odporna na ludzkie gadanie Kaley wpadła w dołek. „Czułam, że wszyscy śledzą tę historię i oceniają mnie przez jej pryzmat” –powiedziała nam w wywiadzie. Rozwód był tym bardziej bolesny, że para wzięła ślub po niecałych sześciu miesiącach znajomości. „Każdy artykuł na ten temat  kończył się puentą w stylu: przecież mówiliśmy, że tak to się skończy – dodała gorzko Kaley. – Czułam, że to moja życiowa porażka”.

ZOBACZ TEŻ: Masturbacja mindfulness - na czym polega i dlaczego powinnaś jej spróbować

Treningi na poprawę humoru

Choć nikt nie miałby jej za złe, gdyby zaszyła się wtedy na kanapie z kubłem lodów, Kaley  Cuoco postanowiła poszukać pocieszenia na zajęciach fitness i pobiegła na hot jogę – ekstremalne połączenie kardio, ciężarów i flow jogi. Wylewała na siłowni siódme poty. A czasem też łzy. „Medytacja nie jest dla mnie – wyjaśniła zapytana, dlaczego nie postawiła na tradycyjną jogę. – Nie idę na zajęcia, żeby się wyciszyć. Kiedy kilka lat temu odkryłam studio CorePower Yoga, gdzie jest milion stopni [a tak naprawdę od 31 do 40 °C], wreszcie poczułam moc: w swojej głowie chudłam po 5 kilo na każdych zajęciach”. Co więcej, zbędne kilogramy nie były jedyne, czego Kaley pozbywała się w sali fitness. Zrzucała też negatywne emocje i rozwodowy stres:

„Płakałam na jodze tyle razy, że nie jestem w stanie tego policzyć. Na szczęście byłam tak spocona, że nikt nie widział łez”.

Katharsis przeżywała też w SoulCycle, słynnym nowojorskim studio spinningu: „Leci tam nastrojowa muzyka i jest ciemno – świetne miejsce do płaczu”. I tak pięć razy w tygodniu, bo aktorka nie wyobraża sobie dnia bez treningu.

ZOBACZ TEŻ: Trening Maffashion [4 ćwiczenia]

W weekendy ukojenia i samotności szukała na swoim ranczu w Kalifornii. Zabierała na przejażdżkę któregoś ze swoich siedmiu koni i (prócz tego, że płakała) na jego grzbiecie rzeźbiła ABS. „Mięśnie brzucha pracują za każdym razem, kiedy próbujesz utrzymać się w siodle” – tłumaczy. Wreszcie po jakimś miesiącu udało jej się wyjść na przejażdżkę i nie uronić żadnej łzy. „Wtedy pomyślałam, że najgorsze mam już za sobą” – powiedziała Kaley.

Dziś Kaley jest szczęśliwą mężatką, a sport uprawia, żeby rozładować energię i odetchnąć od szalonego światka Hollywood. A sześciopak robi się przy okazji.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij