[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.7

10 sposobów, by nie opuścić żadnego treningu

Są dni, gdy nie chce Ci się ruszyć palcem, a co dopiero mówić o treningu. Ale są sposoby, by mimo wszystko nie wymiękać.

1. Odfajkuj listę obecności

W dni, w które wystarcza Ci energii jedynie na wymieszanie łyżeczką kawy, wybierz się jednak do fitness klubu, tyle że z postanowieniem, że najwyżej wyjdziesz zaraz po rozgrzewce. Jak już krew trochę przyspieszy w Twoich żyłach (po rozgrzewce dynamicznej, rozciąganie się nie liczy), szanse na to, że zostaniesz jednak do końca treningu, mocno wzrastają. Praktyka pokazuje, że 90 procent osób, które przetrwają rozgrzewkę, robi trening do końca.

2. Pograj procentami

Przed rozpoczęciem programu zmierz sobie poziom tkanki tłuszczowej w organizmie, a potem sprawdzaj go co jakiś czas, by monitorować swoje postępy. Efekty w postaci cyferek są często lepszym wyznacznikiem zmian niż Twoja (bardzo subiektywna) ocena w lustrze. Według American College of Sports Medicine poziom tkanki tłuszczowej na poziomie od kilkunastu do 25% jest uznawany za prawidłowy i zdrowy dla większości kobiet (oczywiście w zależności m.in. od wieku). Większość fitness klubów ma już urządzenia, które mierzą poziom tkanki tłuszczowej. Poproś kogoś z obsługi o krótki instruktaż, tak by wszystkie Twoje pomiary odbywały się w podobny sposób. Jeżeli Twoja siłownia nie dysponuje odpowiednim urządzeniem, wybierz się do dietetyka. A gdy nie masz ochoty iść na trening, pójdź chociaż na kolejny sprawdzian składu Twojego ciała – jest spora szansa, że wyniki (i te dobre, i te złe) wyzwolą w Tobie energię do natychmiastowego treningu.

3. Miej wielkie plany

Nigdy nie znajdziesz czasu, jeśli sama go nie zorganizujesz. Za krótka doba nie może być ciągłą wymówką od treningów. Okazuje się, że brak planowania jest najczęstszym powodem, dla którego ludzie rezygnują z ćwiczeń. Skoro masz dużo obowiązków, na pewno masz też kalendarz. Jeśli nie, pora się w niego zaopatrzyć. Wpisuj do grafika treningi z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem. Nie planuj za daleko do przodu, bo w tym czasie wiele może się zmienić. Jak sama doskonale wiesz, plany planami, ale nie ma to jak niezastąpiony plan awaryjny. Badania naukowców z University of Georgia pokazują, że mając strategię na obejście niespodziewanych przeszkód, zwiększasz swoje szanse na trening o 40%.

4. Umawiaj się jak najczęściej

Jeżeli umówisz się z koleżanką w fitness klubie albo wspomnisz trenerowi, kiedy znów planujesz wpaść na siłownię, masz gwarancję dotarcia na trening. Przecież nie lubisz zawodzić przyjaciół, a tym bardziej przystojnych instruktorów. Tylko nie zakładaj, że osoba, której powierzasz swoje sekrety, będzie też najwłaściwszą osobą do towarzyszenia Ci w treningach. Jeżeli chcesz wyjść z siłowni z lepszym ciałem, a nie tylko z porcją świeżych plotek, dobierz sobie partnera, który ma ten sam cel.

5. Bądź nieśmiertelna

Poprawa wyglądu to dla Ciebie za słaby argument, by regularnie odwiedzać siłownię? Najczęstszym zabójcą kobiet są choroby układu krążenia. Wg raportu „Polki 2013 – zdrowie i jego zagrożenia” choroby układu sercowo-naczyniowego są powodem 55% zgonów kobiet. Wystarczająco przerażające statystyki? Zrób badania i sprawdź swój poziom cholesterolu. Jeżeli odbiega od normy, regularne treningi pomogą Ci go wyregulować.

REKLAMA

REKLAMA

6. Zostań swoim bodyguardem

Słowo, że to już będzie koniec straszenia, ale jeżeli boskie ciało i zdrowie nie wystarczą, żeby zmobilizować Cię do ruchu, może poskutkuje argument dotyczący bezpieczeństwa. W ramach treningu zastępczego możesz zapisać się na lekcje samoobrony, które poprawią też Twoją formę i pewność siebie. Takie zajęcia wzmacniają kontrolę i świadomość swojego ciała. Poza tym będziesz zaskoczona, ile masz w sobie mocy i z jakim osiłkiem jesteś w stanie sobie poradzić. Takie ćwiczenia na pewno sprawią, że będziesz chciała więcej i zadbasz o swoją sprawność, trenując regularnie.

7. Zainwestuj w siebie

Jeżeli ze wszystkich urządzeń na siłowni umiesz korzystać tylko z prysznica i suszarki w szatni, opłaci Ci się zatrudnienie trenera. Taki profesjonalista oprócz tego, że pomoże Ci zaplanować treningi, będzie też doglądał ich realizacji. Instruktor dopilnuje, żeby technika Twoich ruchów była wzorowa, a dzięki temu efekty większe i szybsze. Dodatkowy bonus pracy z trenerem to mniejsze ryzyko kontuzji. Zatrudniając człowieka, który odpowiada za Twoją formę, zyskujesz też olbrzymią motywację. Ta inwestycja Ci się opłaci.

8. Znajdź coś dla siebie

Gdy dzieci nie lubią warzyw lub ryb, rodzice starają się im przemycić je w formie, którą zaakceptują. Bo wiedzą, że to jest dla nich dobre. Podobnie jest z aktywnością. Nie lubisz sportu? A może tak tylko Ci się wydaje. Jeżeli w szkole byłaś raz do roku zmuszana do obiegnięcia stadionu z maksymalną prędkością, mogłaś się do tej dyscypliny zniechęcić. Teraz, na spokojnie i w swoim tempie, możesz na nowo pokochać bieganie. Ale jeżeli naprawdę nienawidzisz np. grupowych zajęć w klubach fitness, nie zmuszaj się, żeby tam chodzić. Jeżeli nie lubisz czegoś robić, po prostu będziesz tego unikać. Chyba że znajdziesz formę ruchu, która przypadnie Ci do gustu i za którą po prostu będziesz tęsknić.

9. Nie bądź rutyniarą

Kochasz swój program treningowy? To naprawdę świetnie, ale czy nie dlatego, że już wszedł Ci w krew jak szczotkowanie zębów? To znak, że pora na zmiany. To, co nudzi Twój umysł, rozleniwia też ciało. Mięśnie potrzebują nowych bodźców, żeby dawać z siebie coraz więcej. Zwróć uwagę, że program treningowy „Bądź piękna nago” jest każdego dnia inny i dodatkowo zmienia się co 3 tygodnie. Jeżeli robiłabyś wciąż te same ruchy w 3 seriach po 8 powtórzeń tydzień po tygodniu, Twój organizm przywyknąłby do tego po jakimś miesiącu i przestałabyś widzieć postępy. Stawiaj sobie nowe wyzwania i nie bój się podnosić poprzeczkę, a unikniesz nudy. 

10. Zostań didżejem

Wolne kawałki zostaw na romantyczne wieczory z ukochanym, a na trening skomponuj listę muzyczną, która porwie Twoje nogi do ruchu. Udowodniono naukowo, że żwawa muzyka sprawia, iż wysiłek wydaje nam się lżejszy i mija szybciej. Rytmiczne kawałki odwracają Twoją uwagę od zmęczenia i łagodzą odczuwanie jego objawów.

ZOBACZ TEŻ: Michelle Obama udostępniła swoją treningową playlistę

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij