Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
2.9

Udany związek: 10 zasad do poprawki

Zasady się zmieniają. Również te dotyczące udanego związku i seksu. Sprawdzamy, czy stara mądrość naszych babć "przez żołądek do serca" i obowiązujące dawniej reguły dalej działają, czy trzeba je już wyrzucić do lamusa.

Joanna Górecka 2016-03-30
związek fot. shutterstock.com

Jedno jest pewne: za dwadzieścia lat będziesz pękać ze śmiechu, oglądając swoje stare zdjęcia, chociaż dzisiaj wydaje Ci się, że wyglądasz na nich superstylowo. Pewnie też dowiesz się, że np. brokuły, spirulina czy inne niegdysiejsze gwiazdy zdrowej kuchni to najbardziej szkodliwe rzeczy na świecie (no chyba że zapalisz po nich papierosa).

Trudno – musimy się pogodzić z tym, że zasady się zmieniają. Również i te dotyczące związków z facetami oraz seksu. To, co kiedyś działało doskonale, dzisiaj może być nieaktualne. Ale nie wszystko jest do zmiany. Dzisiaj robimy remanent zasad: jedne wyrzucamy, a inne odkurzamy.

Należy często mówić sobie ”kocham”?

Bez przesady. W amerykańskich filmach ludzie mówią sobie to co chwila. A przecież każdy ekonomista wam to powie, że im towar rzadszy, tym jego cena wyższa. Co nie znaczy, że nie mamy mówić sobie miłych rzeczy. Ale pewne słowa lepiej zostawić sobie na szczególne okazje, w przeciwnym razie nam się zdewaluują.  

Sprawdź także, na czym polega udany związek według facetów oraz co mężczyźni myślą widząc nas nago.

kłamstwo fot. shutterstock.com

W związku najważniejsza jest szczerość?

No, nie do końca. Jeszcze całkiem niedawno każdy szanujący się psycholog zapewniałby Cię, że na tym polega zdrowy związek, bo dwoje kochających się ludzi nie powinno mieć przed sobą żadnych tajemnic. Ale, jak wiadomo, w teorii wszystko wygląda lepiej niż w praktyce. Okazuje się, że przesadna szczerość może być niebezpieczna dla związku.

Jasne, że fundamentalne kwestie powinny być dogadane. Powinnaś raczej wiedzieć co nieco o jego żonach, dzieciach, kredytach, wyrokach sądowych, zanim zwiążesz się z nim na poważnie. Ale już opowiadanie sobie z detalami o poprzednich partnerach seksualnych jest zupełnie niepotrzebne.

Coś, co dla jednej strony jest pieśnią przeszłości, historią zupełnie nieistotną, może nabrać nieoczekiwanego znaczenia dla drugiej strony. I wzbudzać zazdrość, dręczyć wyobrażonymi wizjami. Po co nam to? Niekoniecznie też musimy na bieżąco informować partnera o naszych chwilowych emocjach z nim związanych.

Spójrz na to z drugiej strony. Każda z nas chce mieć pewność, że nasz facet kocha nas bezwarunkowo, widzi w nas same zalety i uważa za superatrakcyjne, nawet zaraz po przebudzeniu. I on też raczej tego chciałby. A przecież wiadomo, jak jest. Raz nam się wydaje, że umieramy z miłości, a następnego dnia wstydzimy się za naszego faceta, kiedy coś idiotycznego palnie przy ludziach, i już go jakby mniej kochamy.

Raz wygląda świetnie, a innym razem słabiej. I doskonale to widzimy. I nie łudźmy się: nasz partner też ma różne odczucia w związku z nami. I teraz jeszcze raz się zastanówmy: chcemy to wszystko wiedzieć? Niektórzy specjaliści twierdzą, że ludzie w depresji widzą świat takim, jaki jest naprawdę.

A do dobrego funkcjonowania niezbędne jest lekkie „skrzywienie optymistyczne” – czyli przecenianie prawdopodobieństwa wydarzeń pozytywnych i niedocenianie prawdopodobieństwa wydarzeń niekorzystnych. Tak samo jest z dobrym związkiem - lepiej zakładać, że jest dobrze, będzie jeszcze lepiej i nie czepiać się drobiazgów.

A zdrada? No cóż, jeżeli to była historia jednorazowa i nieistotna, to raczej też lepiej samej się z tym męczyć. Natomiast długotrwały romans poza stałym związkiem to życie w permanentnym kłamstwie, co wpływa destrukcyjnie na wszystkie osoby dramatu.  

zasady związku fot. shutterstock.com

Nowoczesne pary stawiają na samorealizację?

I co to niby znaczy? Że dwóch egoistów zajmuje się sobą? No nie, to nieaktualne. Teraz jest nowy trend: zwolnij. Slow life, slow food, slow relationship.

Smakuj związek tak, jak smakujesz jedzenie: przyglądaj się uważnie swojemu partnerowi, słuchaj go, patrz na niego, zachwycaj się nim. Podsycaj w sobie wciąż zainteresowanie swoim facetem. To mu doda skrzydeł i będzie się starał być dla Ciebie coraz bardziej fascynujący.  

związek fot. shutterstock.com

Aby utrzymać temperaturę związku, trzeba się nieustannie zaskakiwać?

Dziewczyno, a kto by to wytrzymał? Nic na to nie poradzę, że gdy myślę o zaskakiwaniu partnera, zaraz przypomina mi się scena z „Seksu w wielkim mieście”, kiedy to Samantha czekała na swojego kochanka, leżąc nago na stole ubrana tylko w sushi. Miało być zaskoczenie, a wyszło tak sobie.

Otóż Samantha padła ofiarą obowiązującego w tamtych czasach (ubiegły wiek, było nie było) przekonania, że związek polega na tym, żeby przez cały czas wszystko było ekstra. I że w tym celu trzeba się strasznie starać. Dr Madeleine Castellanos, psychiatra i terapeutka seksualna z Nowego Jorku, twierdzi, że może to przynosić więcej szkody niż pożytku.

Gdy przyjrzymy się szczęśliwym parom, widzimy, że budują swoją relację na drobnych, codziennych gestach. To może być zwykły telefon w ciągu dnia i słowa: „Po prostu chciałem usłyszeć Twój głos”, przytulenie ot tak, bez okazji, czy wspólne spacery z psem, podczas których trzymamy się za ręce. Drobne rzeczy, które sprawiają, że czujemy się po prostu szczęśliwe. I nie musi nas partner porywać w romantyczną podroż na koniec świata (no chyba że się bardzo upiera).

Podobnie w seksie. Jasne, wspaniale by było, gdyby za każdym razem ziemia się trzęsła, ale w prawdziwym życiu raz jest lepiej, a raz tak sobie. Seks nie musi być spektakularny za każdym razem. To nie jest sport wyczynowy. Jeżeli chcemy żyć w szczęśliwym związku, lepiej porzućmy nierealistyczne oczekiwania.

kobieta, mężczyzna, seks fot. Photographee.eu 2015/shutterstock.com

Seks na trzeciej randce?

To jest taka zasada, która przywędrowała do nas wraz z amerykańskimi komediami romantycznymi. Nie do końca wiadomo, dlaczego właśnie na trzeciej, a nie np. na piątej. I co na to naukowcy z Harvardu?

Mamy w nosie takie zasady. Znamy pary, które piętnaście lat temu zaczęły związek od seksu na pierwszej randce i do dzisiaj są razem. I takie, które czekały z tym do ślubu i dzisiaj nie są już małżeństwem.  

 

udany seks fot. shutterstock.com

Nie można zmuszać się do seksu, musisz najpierw być w nastroju?

To już nieaktualne, siostro. „Nie wiem, skąd się wzięła idea, że musisz być najpierw w nastroju, żeby uprawiać seks” - zastanawia się dr Sandra Leiblum, autorka wydanej u nas książki „Terapia zaburzeń seksualnych”. – Kobiety często myślą, że aby mieć fajny seks, najpierw musi się coś zadziać, musi nastąpić właściwy moment, musi być odpowiednia aura, klimat, a one same muszą być niesamowicie podniecone”.

W rzeczywistości u kobiet podniecenie „wyjściowe” rzadko bywa bardzo wysokie. Na ogół rośnie powoli w trakcie pieszczot, podczas których wydzielają się oksytocyna i testosteron – hormony, które uruchamiają inne fizjologiczne reakcje charakterystyczne dla podniecenia.

Zamiast więc zarzekać się, że nie masz ochoty na seks, poprzytulaj się ze swoim facetem, nie napinaj się, tylko pozwól naturze i fizjologii zrobić swoje. Ponadto badania wskazują, że poziom testosteronu u kobiet utrzymuje się po orgazmie na wysokim poziomie, więc zamiast od razu po seksie biec pod prysznic, rozważ powtórkę.

A jeżeli naprawdę, naprawdę nie masz ochoty? Dr Jane Greer, autorka książki „What about me? Stop selfishness from ruining your relationship” („A ja? Nie pozwól, aby egoizm zniszczył wasz związek”), pisze, że w szczęśliwych związkach partnerzy starają się, aby druga strona nie czuła się odrzucona. W końcu jest kilka innych sposobów zrobienia partnerowi przyjemności.

Korona Ci z głowy nie spadnie. Ludzie obecnie bywają przesadnie skoncentrowani na realizacji własnych potrzeb, traktując to niemal jak religijny nakaz. A dobry związek wymaga czasem, aby zrobić coś, na co niespecjalnie mamy ochotę, tylko dlatego, że zależy nam na partnerze.  

związek fot. shutterstock.com

Przez żołądek do serca?

I tu Cię zaskoczymy! Tak. Ta stara mądrość naszych babć jest wciąż aktualna. I wcale nie mówię o afrodyzjakach, bo uczeni wciąż się spierają, czy takowe w ogóle istnieją. A te produkty, które są niby „dobre na seks”, są w ogóle zdrowe, natomiast nie ma mowy o natychmiastowym magicznym działaniu (próbowałaś kiedyś ostryg?).

Chodzi o to, że dobre jedzenie wprawia w błogostan i na zasadzie bardzo pierwotnych, zmysłowych skojarzeń sprawia, że wzrasta nasze pozytywne nastawienie do osób, które towarzyszą nam przy posiłku (już starożytni Chińczycy odkryli to zjawisko i starali się zawsze ubijać interesy przy jedzeniu). Ale to, co w mądrości babć się na pewno zdezaktualizowało, to ilości jedzenia, jakimi według nich powinno się paść swojego mężczyznę.

Że już nie wspomnę o tym, że równie dobrze to on może gotować dla Ciebie. To, co z całą pewnością udowodniono, to rola wspólnego jedzenia. Pary, które jedzą razem (i bez pośpiechu) śniadania i kolacje, lepiej oceniają swój związek, bo czerpanie zmysłowej przyjemności z jedzenia przekłada się na rozbudzenie innych zmysłów.

związek fot. shutterstock.com

Nigdy nie chodźcie spać pokłóceni

Ale właściwie dlaczego? Wkurzyliście się na siebie wieczorem? Lepiej to prześpijcie. Gdy jesteście wściekli na siebie, to nie ma szansy na rozwiązanie konfliktu. Do tego potrzebna jest odrobina dystansu i mniej hormonów walki we krwi.

Być może niektórzy potrafią godzić się w łóżku, ale większość kobiet ma problem z fizycznym zbliżeniem do kogoś, komu chce się wydrapać oczy. Lepiej wziąć gorącą kąpiel i pójść spać. Rano wiele rzeczy widzi się w innym świetle i na spokojnie, przy śniadaniu, można wyjaśnić sobie sporne kwestie.  

znajomi fot. shutterstock.com

Nie ma znaczenia, co Twoi bliscy o nim myślą?

Że niby najważniejsze jest to, co Ty czujesz? To oczywiście jest ważne, ale niestety mózg zakochanej osoby funkcjonuje w specyficzny sposób, daleki od obiektywnej oceny rzeczywistości.

Dlaczego masz nie zaufać bliskim ludziom? Przecież chcą dla Ciebie dobrze. I każdy prędzej czy później przekona się, że naprawdę trudno żyć w związku, którego nie akceptują nasi przyjaciele.  

seks, orgazm fot. shutterstock.com

Nigdy nie udawaj orgazmu

Oj, zaraz – nigdy. Dr Yvonne Fulbright, seksuolog i wieloletnia ekspert Women's Health, twierdzi, że nie ma co być tak ortodoksyjną. Oscarowy popis raz na jakiś czas to naprawdę nie koniec świata. Nie masz orgazmu, a nie chcesz robić przykrości swojemu chłopakowi? Jeżeli nie zdarza się to regularnie, to dajemy Ci rozgrzeszenie.

WH 12/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij