Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Okiem faceta: męska depilacja

Entuzjazm facetów do wygolonych miejsc intymnych jest taki bardziej jednostronny - u nas lubią, ale sami tego nie robią. Czy powodem jest strach przed utratą męskości? A może jeszcze coś innego? Pytamy naszego redakcyjnego kolegę o męską depilację. 

WH 2016-09-28
facet fot. shutterstock.com

Dziewczyny z WH:

Kiedyś już pytałyśmy o wasz stosunek do depilacji, ale naszej. Gadałyśmy później z dziewczynami i okazało się, że wasz entuzjazm do wygolonych miejsc intymnych jest taki bardziej jednostronny. Oznacza to, że u nas lubicie, ale sami tego nie robicie. Nie chodzi nawet o golenie się „tam”, ale o depilację  w ogóle, pach, klatki, a nawet pleców, brrr...

Sądzicie może, że takie zabiegi pielęgnacyjne (i higieniczne, tak!) prawdziwym facetom nie przystoją i że stracicie coś z męskości? Czy może waszym niedościgłym ideałem jest gość z rozpiętą do pępka koszulą, zarośniętą klatą i łańcuchem na szyi? Chyba już pora nadążyć za XXI wiekiem, nie sądzisz?

Kumpel z MH:

Masz babo placek! Pamiętam tamtą rozmowę i przypominam sobie, że tym entuzjazmem specjalnie nie szafowałem. Mówiłem po prostu, że nie ma co generalizować, bo wszędzie znajdziemy amatorów obu rozwiązań. Podobnie zresztą jak w tym przypadku – na pewno są kobiety, które uważają, że włosy na klacie i „tam” są męskie i seksowne. Wystarczy przejrzeć fora na kobiecych portalach, więc proszę nas nie szczuć XXI wiekiem.

W fakcie, że faceci nie depilują się masowo, jak wy, nie ma niczego zaskakującego. Jeszcze kilku innych rzeczy też nie robimy, mimo że wy robicie je namiętnie. Nie robimy makijażu, nie malujemy ust, nie prostujemy włosów, nie robimy manicure itp., a przecież też można uznać je wszystkie za zabiegi pielęgnacyjno-urodowe.

Naprawdę, dziewczyny, wystarczającą karą, która spadła na męski ród, jest konieczność codziennego golenia twarzy (a są nieszczęśnicy, którzy muszą to robić dwa razy dziennie, tak!) i nie ma co dokładać kolejnej. Nie ma też specjalnego sensu argumentowania higieną. Moda wśród białych Amerykanów (wcale nie żydowskiego pochodzenia) na obrzezanie też tłumaczona była łatwością utrzymania higieny, co nie znaczy, że ci nieobrzezani mają z nią problemy.

Nikt normalny nie ma problemów z higieną – wystarczy po prostu się myć. Reasumując – depilacja jest modą, nie obowiązkiem, i jak to z modą bywa, zapewne przeminie.

Sprawdź także, co nasz kupel opowiedział nam o męskiej fascynacji grami komputerowymi i podejściu facetów do przyjaźni damsko-męskiej.

WH 05/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij