Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Okiem faceta: dlaczego mężczyźni się popisują?

Zastanawiałyśmy się ostatnio, dlaczego popisywanie się to typowo męska cecha? Jak to jest, że faceci muszą na każdym kroku udowadniać, że są w stanie zrobić największą głupotę? Tajniki męskiej natury odkrywa przed nami nasz redakcyjny kolega z MH.

WH 2016-05-10
mężczyzna, motocykl fot. shutterstock.com

Dziewczyny z WH:

Przeglądając laureatów nagrody Darwina – wiecie, od tych kretynizmów, które zazwyczaj kończą się gwałtownym zgonem – zwróciłyśmy uwagę, że 99,9% zwycięzców to faceci.

Zaczęłyśmy wspominać naszych byłych i w ogóle męskich znajomych, i faktycznie coś może być na rzeczy. Ta ilość idiotyzmów, których byłyśmy świadkami lub o nich słyszałyśmy w opowieściach, jest niewyobrażalna, choć na szczęście nie kończyły się tragicznie, a naprawdę mogły.

Skąd w was się bierze ta potrzeba popisywania się przed całym światem, ta konieczność pokazania się, zaistnienia, udowodnienia (i właśnie komu: sobie, światu?), że jesteście debeściakami, a cała reszta to leszcze?

Kumpel z MH:

Z testosteronu, drogie panie, z testosteronu, ale też z wywieranej na nas presji, w której wy także, chcąc nie chcąc, macie swój udział. To właśnie ona każe nam mówić: „Co? Ja nie dam rady?” i wkładać rękę do klatki, by pociągnąć tygrysa za ogon lub robić selfie z pytonem na szyi.

Fakt, że faceci częściej niż kobiety dostają małpiego rozumu, wynika z tego, że od naszej pozycji w męskim stadzie zależy w zasadzie wszystko, o co walczą mężczyźni: pieniądze, władza i – to najważniejsze – wasze zainteresowanie.

Marty McFly w niezapomnianym „Powrocie do przyszłości” mówi: „Nobody calls me chicken” i to mają wypisane na sztandarach wszyscy faceci świata. Oczywiście, zdarza się czasem, że jest to ostatnie zdanie, jakie wypowiadają przed nominacją do nagrody Darwina, ale z drugiej strony lepsze to niż: „Potrzymaj mi piwo i patrz, jak to się robi”, prawda?

Zresztą potrzeba udowadniania wszystkim dookoła, że się jest debeściakiem, niekoniecznie musi być zła i prowadzić do śmieszności. Bez niej Mount Everest byłby do dziś niezdobyty, a kto wie też, co naprawdę motywowało Einsteina przy jego teorii względności: może też miał wszystkich innych fizyków za cieniasów?

Nie ma się więc co naśmiewać z laureatów Darwina, bo w istocie są to ofiary, nieznani żołnierze, którzy padli w bitwie o wasze serca i waszą przychylność. A te, jak wiemy, zawsze trafiają do zwycięzców. Niestety.

PS. Ech Ci faceci...Ciekawie czasem spojrzeć na świat z ich punktu widzenia. Zobacz też, co nasz kolega powiedział nam o depilacji bikini i wspólnych zakupach.

WH 03/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij