Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
3.7

Jak się nie kłócić? Sposoby na udany związek

Konflikty, zarówno te błahe, jak i poważne, rodzą się codziennie. Jednym ze sposobów ich rozwiązywania może być kłótnia, która - odpowiednio poprowadzona - może stosunkowo szybko zakończyć się zawarciem porozumienia. Zobacz, jak postępować w konfliktowej sytuacji.

WH 2014-10-01
fot. LuckyImages 2014/shutterstock.com fot. LuckyImages 2014/shutterstock.com

Badaczom wyszło czarno na białym, że statystyczna rodzina kłóci się 2455 razy w roku, czyli prawie 7 razy dziennie. Gdzie oni, na Boga, robią te swoje badania? W piekle? Badania były wprawdzie brytyjskie, ale nawet gdybyśmy mieli ściągnąć z tego wyniku powiedzmy połowę, żeby dopasować do polskich warunków (choć to przecież Brytole biją nas podobno na głowę w opanowaniu i flegmatyczności), to i tak wychodzą nam ponad 3 kłótnie dziennie. Jak mówił pułkownik Kurtz w „Czasie Apokalipsy” F. Coppoli: „Groza... Groza...”. Gdybym miał się kłócić choć raz dziennie, już dawno wstąpiłbym do Zakonu Trapistów Ściślejszej Obserwancji z surową regułą całodziennego milczenia i pracy fizycznej.

Popatrzmy więc, co w naszych związkach doprowadza nas wzajemnie do szału. Najczęściej jest to przeświadczenie, że druga strona nie słucha tego, co się do niej mówi. To faktycznie może być wkurzające. Potem idą kłótnie o pieniądze – zwłaszcza ich niewystarczająca ilość i rozrzutne wydawanie – dalej prawdziwa lub wyimaginowana zdrada, dzieci i ich niewłaściwe wychowanie, niesprawiedliwy podział domowych obowiązków, flejowatość i bałaganiarstwo, nieokazywanie uczuć i niekonsultowanie decyzji życiowych. Na końcu listy (ale jednak!) znajdziemy złe parkowanie samochodu, chrapanie, opróżnianie pralki, zostawianie naczyń w zlewie, nieodbieranie dzwoniącego telefonu i kłótnie o to, co oglądać w telewizji.

Inaczej mówiąc – im dalej w las, tym więcej szaleństwa, a mniej miłości i uśmiechu. Wstrząśnięci tym faktem postanowiliśmy ustawić kilka kamieni milowych, które – skoro już, w co zresztą wątpimy, musimy się kłócić – być może pomogą obu stronom ocalić swoją miłość w czasach cholery. Jasnej.

związek, para, kłótnia fot. shutterstock.com

1. Nie chodzi o to, by zawsze mieć rację

Brzmi dziwnie, bo przecież nikt nie wszczyna kłótni, dopuszczając, że może się mylić, prawda? Nie o to jednak do końca chodzi, tylko o strasznego domowego osobnika (lub osobniczkę), który tak długo będzie ciągnął kłótnię, tak długo piłował, mendził, przekonywał, wiercił, dociskał, aż druga osoba, bliska wyskoczenia przez balkon, wycofa się i przyzna mu rację. Zazwyczaj dla świętego spokoju.

Prowadzenie kłótni w ten sposób nie prowadzi do rozwiązania konfliktu ani porozumienia i szkoda na nią czasu. To ten sam potwór, który zawsze wtrąci swoje ulubione: „A nie mówiłem/ am, że tak będzie...” albo: „A ja uprzedzałem/am...”, nawet gdy komuś przytrafiło się coś przykrego i lepiej byłoby przynajmniej milczeć. Jedyne, co może skłaniać do utrzymywania związku z takim typem, to radująca serce perspektywa wyrycia mu kiedyś na nagrobku napisu: „Tak, jak zawsze miałeś rację, to nie było zwykłe rozwolnienie. Żona”.

kłótnia, związek, para fot. shutterstock.com

2. Raz nie zawsze, dwa nie często, trzy nie reguła

To zdanie powinno być wyhaftowane na makatkach we wszystkich domach i wisieć w centralnym miejscu pokoju. W każdym razie w miejscu, gdzie najczęściej się kłócicie, bo niezauważanie tej złotej zasady zaogni dyskusję, a nie załagodzi. On, wyposażony (we własnym najczęściej mniemaniu) w żelazną logikę, gdy usłyszy „zawsze” lub „regularnie”, zażąda dowodów, dat, godzin, minut i sekund zdarzenia. Nie dostanie ich – z przyczyn oczywistych – i obśmieje problem.

To jeden z najczęściej stosowanych chwytów erystycznych opisanych przez Schopenhauera: kiedy przeciwnik ma rację, ale używa błędnej argumentacji, należy obalić argumentację, udając, że obalamy całą tezę. Ona w tym czasie na pewno dostanie białej gorączki, gdy po raz setny usłyszy o zasadach elementarnej logiki, której trzeba pilnować nawet podczas kłótni, i diabli porwą możliwość pogodzenia się. Dla obu stron byłoby lepiej unikać argumentów ocierających się o nieskończoność w rodzaju „ty nigdy” i „ty zawsze”.

kłótnia, związek, para fot. shutterstock.com

3. Foch rzucany zbyt często – nie działa

To niby ma być kobieca specjalizacja, ale en masse wcale tak nie jest. Sami znamy takich obrażalskich facetów, księciuniów godnościowo napiętych, którzy boleśnie dotknięci potrafią całymi dniami obnosić się z miną kota cierpiącego na dezynterię (Sprawdź, czy on ma zaburzenia osobowości).

Bez względu jednak na płeć focha jest on na dłuższą metę przeciwskuteczny, bo śmieszny. Dotyczy on zazwyczaj jakiejś kompletnej błahostki, a jego rozpoznawalnym hasłem jest chłodna odpowiedź: „Nie, nic się nie stało, wszystko w porządku”. Nie szkoda życia na takie głupoty?

samoobrona, niebezpieczeństwo fot. shutterstock.com

4. Musimy dzisiaj porozmawiać

Taka kwestia mrozi krew w żyłach każdemu. Gdy to on z nią wychodzi, wizja ciężarnego babsztyla z jego pracy nieuchronnie trafia przed oczy; gdy ona, pewność, że spokojny wieczór na kanapie przed telewizorem bezpowrotnie trafia szlag. Ponieważ związek na boku z babsztylem rzeczywiście wymaga przynajmniej rozmowy, przejdźmy do drugiego scenariusza.

Nigdy nie mogłem się nadziwić tej potrzebie celebracji rozmowy i wspólnej wiwisekcji problemów – jak zapewne większość facetów. Nieporozumienie polega być może na tym, że niektóre kobiety traktują swoich mężczyzn jak swoje przyjaciółki, tylko że z penisami. Wszystko trzeba wspólnie przegadać i wyjaśnić, dlaczego jest właśnie tak, a nie inaczej.

Faceci myślą bardziej zadaniowo, bez zbędnego teoretyzowania: jest problem – jest rozwiązanie (zobacz, jak rozmawiać z mężczyzną, żeby dotarło). Ot, i wszystko, i nie ma o czym specjalnie gadać. Zwłaszcza że mieszkamy razem, widzimy się codziennie i każdy problem (no, powiedzmy, prawie każdy) możemy rozwiązać z marszu, bez tej poważnej miny, butelki wina, świec i wyłączonego telewizora. Naprawdę, dziewczyny. Chyba że, chcąc rozmawiać o problemach, szukacie bliskości, a nie rozwiązań, ale to też przecież można powiedzieć, nie strasząc nas i nie czekając, aż któryś się łaskawie domyśli.

kłótnia, związek, para fot. shutterstock.com

5. Dlaczego się przede mną nie otworzysz?

To już bardziej wasza, dziewczyny, domena, i pozwólcie sobie powiedzieć, mimo naszej całej miłości, prowadząca na manowce. My w ogóle nie wiemy, o czym wy do nas mówicie. Kto nie jest otwarty, my? My jesteśmy otwarci jak polska bramka na Euro 2012 – już bardziej nie można być otwartym.

Nie ma oczywiście nic złego w takim pytaniu; problem w tym, że zazwyczaj jest to kamień poruszający lawinę. Słowo po słowie, nieuchronnie dojdziemy do naszej nieumiejętności okazywania uczuć, a stąd już prosta droga do wątpliwości, czy my w ogóle te uczucia posiadamy. Zwłaszcza miłosne i zwłaszcza do niej. A potem już poooszło! „Skoro mnie nie kochasz, to może najlepiej będzie, jak się rozstaniemy?”. „Ale ja cię kocham”. „Jak byś mnie kochał, to byś mi to mówił”. „Przecież mówię”. „Akurat”. A zaczęło się od niewinnego pytania, prawda?

fot. LuckyImages 2014/shutterstock.com fot. LuckyImages 2014/shutterstock.com

6. Dlaczego ty jesteś taki?

To ontologiczne pytanie byłoby całkiem zasadne, gdyby domykało się precyzyjnym określeniem. Taki, czyli głupi, prostacki, nic nierozumiejący, oschły, nieczuły, samolubny itp. Nie ma co robić jaj z pogrzebu – są tacy faceci, a zdesperowane kobiety w czasie kłótni (a nawet bez niej) mają pełne prawo takie pytanie postawić. Kłopot polega jednak na tym, że nie ma na nie dobrej odpowiedzi, ale, być może, nie o nią wcale chodzi, tylko samo pytanie jest ważniejsze.

Tak czy owak, to droga donikąd. Może mamy zbyt idealistyczne podejście do związków, ale, naszym zdaniem, większość kłótni jest kompletnie bez sensu. O drobiazgi nie ma co się kłócić, bo to drobiazgi i szkoda na nie naszej miłości. Trzeba je po prostu uregulować, a nie drzeć o nie koty. A poważniejsze sprawy? O nie tak, ale pamiętając, że pryncypia waszego związku są ustalone i że się kochacie. A ukochanej osobie pewnych rzeczy się nie robi.

Tekst: Marek Szecht

WH 02/2014

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij