Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Męskim okiem: kto plotkuje więcej?

Kto plotkuje więcej: mężczyźni czy kobiety? Oni upierają się, że to my, ale doskonale wiemy, że tej stereotypowej opinii daleko do prawdy. Poprosiłyśmy więc kolegę z MH, żeby zdradził nam, jak wyglądają męskie spotkania i rozmowy im towarzyszące. Nasz kumpel, oczywiście, wypaplał nam wszystko.

WH 2016-01-04
mężczyzna, facet, impreza, przyjaciele fot. shutterstock.com

Dziewczyny z WH:

Miejskie legendy o tym, jakie to my nie jesteśmy gaduły i plotkary, są oczywiście przesadzone i wyolbrzymiane przez facetów, którzy – jak sami dumnie twierdzą – do obgadywania bliźnich się nie zniżają. Chciałybyśmy wiedzieć, jak jest naprawdę, bo jakoś nie chce nam się wierzyć, że nigdy tego nie robicie.

Nam się to zdarza (choć wcale nie tak często, jak wam się wydaje) i dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, dopóki niegroźne plotki nie zamieniają się w pomówienia, nie widzimy w tym nic złego lub wstydliwego. To są po prostu nasze komentarze do rzeczywistości. No to jak to z wami jest, gdy się już zbierzecie w kilku przy tym waszym piwku – plotkujecie czy nie?

Kumpel z MH:

Rozumiem, że przez plotkowanie rozumiecie zwykłą, dziewczyńską paplaninę, bo definicja mówi o niesprawdzonej, kłamliwej wiadomości sprawiającej utratę dobrego imienia kogoś tam. Paradoksalnie, jako faceci, jesteśmy bliżej niż zapewne wy tej definicji plotki, już choćby dlatego, że jest nas więcej w polityce. A tę tak faceci popsuli kłamliwymi plotkami, że strach.

Natomiast wydaje mi się, że od takiej zwykłej paplaniny to jesteśmy daleko. Nie przypominam sobie, bym słyszał kiedykolwiek męskie komentarze w rodzaju: „A widziałeś, jak on się wczoraj ubrał, uczesał, zachował, z kim przyszedł na imprezę, co powiedział, itp., itd.”. To nas nie interesuje, a przynajmniej nie interesuje większości z nas.

Natomiast gdyby chcieć się czepiać i oskarżać nas o obgadywanie, to coś by się znalazło. Wszystko przez naszą skłonność do opowiadania historii i anegdot, a te, jak to bywa, opierają się zazwyczaj o historie z życia wzięte i realne osoby.

Co więcej, obowiązuje niepisana święta zasada, że dobra anegdota musi zawierać nazwiska, więc złe języki mogą to pod obgadywanie podciągnąć. Na naszą obronę, opowiadaczy i lwów towarzyskich, mogę powiedzieć, że opowiada się często na głos anegdoty w towarzystwie ich bohaterów i nikomu to nie przeszkadza, nikt się nie obraża. Zapewne dlatego, że owe historie nie mają intencji sprawienia komuś przykrości czy skompromitowania kogoś, tylko opowiadane są dla biesiadnej chwały.

PS Plotki czy anegdotki – jak zwał, tak zwał, ale czy wiesz, że plotki nie zawsze szkodzą?

WH 12/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij