Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Anatomia zdrady: dlaczego zdradzamy

W ciągu ostatnich 20 lat liczba kobiet przyznających się do zdrady wzrosła dwukrotnie. Dlaczego zdradzamy? Czy to tylko skutek współczesnej rewolucji seksualnej? Naukowcy coraz częściej mówią, że skok w bok mamy zapisany w DNA. Czy faktycznie?

Joanna Górecka 2015-05-27
zdrada fot. shutterstock.com

Norniki preriowe to cisi bohaterowie tego artykułu. Nie cieszyły się w laboratorium dobrą opinią, wręcz przeciwnie – były patologicznie niewierne. Aż pewnego dnia w 2004 r. neurolog, dr Larry Young, za pomocą jednego zastrzyku zmienił działanie jednego nornikowego genu. I skończyła się balanga. Norniki się zakochały, połączyły w monogamiczne pary i zamiast kombinować na boku, cały wolny czas spędzały na pieszczotach z partnerem. Tak odkryto gen monogamii.

Dla 92% z nas wierność jest bardzo istotna. Ale tylko 80% potrafi jej dochować partnerowi. Mężczyźni są pod tym względem jeszcze gorsi – zdradzają swoje partnerki dwa razy częściej (a przy okazji: ciekawe z kim?). Na ogół te zdrady to incydenty bez dalszego ciągu. Jednak jedna osoba na pięć spośród tych niewiernych przyznaje się do tego, że zdradza regularnie. Zresztą zobacz wyniki naszej ankiety i sprawdź, jak wygląda skok w bok w liczbach.

Wygląda na to, że niektórzy i niektóre z nas mają jakiś szczególny „pociąg” do zdrady. Można by sporo mówić o moralności czy skutkach poluzowania norm społecznych, ale my uważamy, że warto wspomnieć przy okazji o nornikach doktora Younga.

W ciągu dekady, jaka minęła od tego przełomowego odkrycia, mężczyźni i kobiety w białych fartuchach zdołali wgryźć się jeszcze głębiej w nasz kod genetyczny, w nasz mózg oraz układ hormonalny.

I już wiemy, że zmiany społeczne i obyczajowe nakładają się na nasze wrodzone predyspozycje, stawiając przed nami spore wyzwania. Bo nigdy wcześniej w historii ludzkości zdrada nie była taka łatwa i tak demokratycznie dostępna dla wszystkich.

zdrada fot. conrado 2015/shutterstock.com

Biologia? Jaaasne...

Obwinianie matki natury o to, że nie mogłaś się oprzeć pokusie, dziwnie kojarzy się z uczniowskim usprawiedliwieniem: „To nie ja, to on zaczął”. Czyli co? „To nie ja, to moje geny”? Ale, niestety, geny też odgrywają rolę. W 2008 roku naukowiec Hasse Walum ze szwedzkiego Karolinska Institute badał, jak geny wpływają na relacje.

Jego odkrycia były fascynujące. „Pobrał próbki DNA od 552 mężczyzn i zadał im szczegółowe pytania na temat ich związków” – wyjaśnia dr Helen Fisher, słynna antropolożka, zajmująca się biologicznymi podstawami zachowania. „Interesowały go genetyczne warianty receptora wazopresyny u ludzi. Mężczyźni z dwiema kopiami wariantu genetycznego 334 mieli najmniej stabilne związki, rzadziej żenili się z partnerkami, a te ostatnie były mniej zadowolone ze związku. Mężczyźni, którzy nie mieli tego genu, częściej pozostawali w stabilnych związkach”.

Niestety, jeszcze nie możemy kupić w aptece testu na wariant genu 334 i niepostrzeżenie przebadać naszego partnera, chociaż jak twierdzi neuropsychiatra Louann Brizendine, będzie to możliwe w przyszłości.

Ciekawa sprawa, że ta zależność między wariantem tego genu a niewiernością jest obserwowana tylko u mężczyzn. „To nie znaczy, że nie ma takich fizjologicznych zależności u kobiet – mówi Brizendine. – Po prostu ich jeszcze nie odkryliśmy”. Z badań nad bliźniętami wiemy, że istnieje. Mamy dane na temat bliźniąt rozdzielonych w dzieciństwie.

Wynika z nich, że skłonność do wierności czy niewierności jest podobna bez względu na to, w jakich środowiskach dorastały. W międzyczasie ukazały się badania przeprowadzone przez State University w Binghamton (USA), z których wynika, że wariant genu DRD4, zwany 7R+, może korelować z wyższą skłonnością do zdrady zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

„Nie wszyscy posiadacze takiego genotypu mają trudności w utrzymaniu monogamicznego związku – mówi badacz Justin Garcia. – Wyniki badań sugerują, że po prostu większy procent z nich będzie zdradzał partnera”. Naukowcy mówią, że nie ma u ludzi takiego genetycznego przełącznika, który mógłby zmienić Casanovę w wiernego labradora. Chodzi o to, że w niektórych okolicznościach pewien zestaw genów może narobić nam kłopotów (sprawdź, czy Twój facet cierpi na zaburzenia osobowości).

para fot. sivilla 2015/shutterstock.com

Hormon bliskości

Geny genami, ale do większej czy mniejszej podatności na zdradę dochodzi jeszcze cały współczesny świat – pełen seksu i pokus, wolności i samotności. Niegdysiejsza tradycyjne kontrola społeczna – rodzina, Kościół, sąsiedzi – już przestaje działać. Zwłaszcza w dużych miastach możemy się poczuć tak wolni, jak pewnie nigdy wcześniej.

No i oczywiście dochodzi do tego internet – kraina wolności i nieograniczonych możliwości nawiązywania kontaktów. I totalnej alienacji. Cały ten nowy (biorąc pod uwagę setki tysięcy lat ludzkości) świat również zmienia oprogramowanie naszych mózgów, tak że w efekcie stajemy się bardziej podatni na pokusy.

A to wszystko dlatego, że według niektórych naukowców wciąż szukamy oksytocyny. „Oksytocyna to hormon sterujący nawiązywaniem więzi w świecie zwierzęcym i ludzkim. Wyzwala go bliski kontakt z innymi, przytulanie, pieszczoty. Oksytocyna sprawia, że czujemy się błogo i bezpiecznie, jak dzieci w ramionach matki” – mówi Paul Zak, neuroekonomista i autor książki „The Moral Molecule”.

Przez tysiąclecia żyliśmy w gromadach, w bardzo bliskim, fizycznym kontakcie z innymi, dotykani, przytulani, klepani po plecach. W naszych czasach raczej nie przekraczamy przestrzeni innych ludzi. to jest tabu.

Większość z nas jest po prostu za mało dotykana. Więc szukamy seksu, żeby się poprzytulać (zobacz, co Ci daje przytulanie) i dostać dawkę oksytocyny. W dobrych związkach to właśnie oksytocyna powoduje, że jesteśmy wierni, bo nasz partner jest dla nas dostawcą oksytocyny, która działa jak narkotyk.

Ale co robić, gdy natura nas upośledziła? W badaniach przeprowadzonych na tysiącu mężczyzn i kobiet wykazano, że w organizmie 2% ludzi nie wydziela się odpowiednia dawka oksytocyny. To właśnie te osoby mają problemy w związkach i częściej zdradzają swoich partnerów.

zdrada fot. Kaspars Grinvalds 2015/shutterstock.com

Przestymulowane pokolenie

Klucz do utrzymywania poziomu oksytocyny swojego i partnera na optymalnym poziomie jest prosty: często uprawiajcie seks. Bzykanko raz na dwa tygodnie to za mało. Paul Zak twierdzi, że mózg jest leniwy i jeżeli nie utrzymujesz poziomu oksytocyny na odpowiednim poziomie, emocjonalne więzi słabną, bo po prostu mózgowi brakuje hormonalnego paliwa, żeby je utrzymać.

Czy w ogóle potrzeba komukolwiek zachęty do uprawiania seksu? Przed chwilą zdaje się narzekałyśmy na współczesny świat przepełniony seksem. Ale tak – to jest właśnie paradoks wolności seksualnej. Dorosły Europejczyk kocha się średnio 4 razy w miesiącu. Jeszcze dziesięć lat temu raporty Durexa podawały, że robimy to dwa razy częściej.

Modne teorie głoszą, że wszystkiemu winna jest współczesna technologia (sprawdź, czy jesteś ofiarą FOMO). Jesteśmy tak zajęci ogarnianiem tych wszystkich gadżetów i podnieceni zawartością naszych smartfonów, że osoba leżąca obok wydaje się przy tym nudna i taka jakoś za bardzo analogowa. Są jeszcze poważniejsze konsekwencje naszej obsesji technologicznej. Ma to związek z neurotransmiterem – dopaminą.

To dopamina odpowiada za pasję w związku, bicie serca na widok drugiej osoby, za to, że chce nam się robić dla niej różne rzeczy. Niestety, jak twierdzi dr Archibald Hart, autor książki „Thrilled to Death: How the Endless Pursuit of Pleasure is Leaving Us Numb”, internet, portale społecznościowe i inne „przeładowały” nasz ośrodek przyjemności w mózgu, skłaniając nas do nieustannych poszukiwań czegoś jeszcze bardziej kręcącego w naszych związkach i życiu.

Hart ostrzega, że tracimy zdolność do czerpania przyjemności z normalnych, codziennych rzeczy. Z normalnego, sympatycznego związku, z normalnego, całkiem fajnego życia. To tak jak nadmiar pornografii znieczula niektórych na normalny, poczciwy seks. Zaczynamy poszukiwać ekscytacji w bardziej ryzykownych aktywnościach, włączając w to ryzykowny seks.

Nieustanna stymulacja zmienia nas w poszukujące ciągle nowych zabawek dzieci, które domagają się natychmiastowej gratyfikacji i nie są w stanie znieść ani chwili nudy. A drugi człowiek wcale nie zawsze jest zabawny.

płeć fot. Demeshko Alexandr 2015/shutterstock.com

Różnice płci

Historia wierności ma jeszcze drugie dno – mianowicie układ hormonalny, który sprawia, że mężczyźni są mężczyznami, a kobiety kobietami. Z wielu badań wynika, że mężczyźni z wysokim poziomem testosteronu są bardziej skłonni do skoków w bok.

Podobnie jak u kobiet, estrogen może być katalizatorem zdrady. Zbadano, że kobiety z wysokim poziomem estradiolu – jednego z grupy estrogenów – mają więcej partnerów i częściej są niewierne.

Wygląda na to, że współczesne życie jeszcze temu sprzyja – tkanka tłuszczowa w naszej coraz bardziej rosnącej talii (to statystyka!) zamienia inne hormony w estrogen. Antykoncepcja to kolejna dawka estrogenu i w końcu – czy to piwo, czy wino z koleżankami – nawet niewielkie dawki alkoholu powodują wzrost estrogenu. Pewnie, że to wszystko nie jest takie proste, ale stanowi kolejny klocek do układanki przedstawiającej nasz „grzeszny” świat.

Na szczęście istnieją relatywnie niezłe mechanizmy zabezpieczające związek przed zdradą, nawet jeżeli natura miała dla Ciebie inny plan. „Dzięki metodzie skaningu wiemy, że istnieją trzy kluczowe dla dobrego związku rejony w mózgu – mówi dr Fisher. – Po pierwsze: rejon empatii, po drugie: rejon kontrolowania emocji, a po trzecie coś, co nazwałam pozytywną iluzją: obszar, dzięki któremu koncentrujemy się na pozytywnych cechach partnera, ignorując te negatywne”. To bardzo ważna informacja. Aby mieć szczęśliwy związek, musimy świadomie doskonalić te umiejętności.

I ostatnia rzecz – jak to mówiły nasze babki, nie kuś losu. Zależy Ci na związku? To nie spotykaj się ze swoim byłym chłopakiem. Niby to niewinne, ale kogo chcesz oszukać? Nie pij za dużo na wyjazdowej firmowej imprezie, na której jest kolega z pracy, który Ci się zawsze podobał. Zdrowy rozsądek naprawdę jest bardziej sexy niż emocjonalna głupawka.  

WH 04/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij