Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
5.0

Wojna o zdrowie: bakterie oporne na antybiotyki

Co roku w Europie bakterie oporne na leki uśmiercają 25000 ludzi. Chociaż problem narasta, wciąż jeszcze możemy wygrać z lekoopornymi mikrobami. Poznaj wroga i zobacz, jak prawidłowo leczyć się antybiotykami.

Piotr Pflegel 2015-03-31
fot. r.classen 2015/shutterstock.com fot. r.classen 2015/shutterstock.com

Zaczęło się standardowo, by nie powiedzieć banalnie. Ból w podbrzuszu i pieczenie podczas sikania. 31-letnia Anna miała już wcześniej zapalenie pęcherza, więc od razu umówiła się na wizytę u lekarza, bo wiedziała, że samo nie przejdzie, a antybiotyk pomoże rozprawić się z bakteriami, które zaatakowały jej drogi moczowe. I faktycznie, po kilku dniach stosowania leku sytuacja wróciła do normy.

Niestety, kilka dni później problem powrócił ze zdwojoną siłą. Zmiana antybiotyku przyniosła tylko chwilową ulgę. Dwa pierwsze lekarstwa były podawane bez sprawdzania, jakiego rodzaju bakterie zaatakowały pęcherz Anny, ponieważ w prawie 95% przypadków są to bakterie

E.coli, wrażliwe na większość dostępnych antybiotyków. Kiedy jednak dwa nie zadziałały, lekarz zlecił zrobienie tzw. antybiogramu, żeby sprawdzić dokładniej, co to za bakterie.

Okazało się, że istotnie E.coli, ale niestety ze szczepu opornego na działanie najczęściej stosowanych antybiotyków. Lekarz poradził jej, by piła jak najwięcej płynów, żeby wypłukać z pęcherza bakterie. Niestety, nie udało się i po kilku kolejnych dniach trafiła do szpitala z ostrym zapaleniem nerek. Obecnie od trzech miesięcy jest leczona antybiotykami, które medycyna trzyma w odwodzie na takie właśnie wypad wypadki.

Kuracja potrwa jeszcze co najmniej trzy miesiące i przez ten czas Anna musi liczyć się z tym, że narobi sobie zaległości w pracy, seks nie będzie jej sprawiał przyjemności, a dzięki hektolitrom herbatek z żurawiny będzie spędzać w toalecie więcej czasu niż przed telewizorem. I nie jest w swoim cierpieniu osamotniona.

tabletki fot. shutterstock.com

Pasmo sukcesów

Historia antybiotyków w takiej formie, w jakiej je znamy obecnie, zaczęła się w 1928 roku odkryciem penicyliny. To był absolutny przełom w historii medycyny. W końcu lekarze mogli zacząć leczyć gruźlicę, bakteryjne zapalenia płuc, opatrywać rany (w czasie wojny było to wybawienie) oraz walczyć z powojenną epidemią kiły.

Farmaceuci odkrywali coraz to nowe antybiotyki, które były coraz powszechniej stosowane. Nie tylko w leczeniu ludzi – szybko okazało się, że antybiotyki sprawdzają się również w hodowli zwierząt.

Dodawane do pasz już na etapie produkcji nie tylko chroniły hodowany masowo drób i trzodę przed epidemiami chorób zakaźnych, ale też zapewniały im szybszy wzrost, a więc i większą opłacalność produkcji. Ba, antybiotyki dodaje się też do środków do opryskiwania drzew, a nawet do farb, którymi maluje się kadłuby statków.

Ten triumfalny pochód antybiotyków trwał przez całą drugą połowę XX wieku. Jednak na początku wieku XXI bakterie przeszły do kontrnatarcia.

zdrowie fot. shutterstock.com

Kontratak mikrobów

Coraz częściej lekarze napotykali szczepy, na których dotychczas stosowane leki nie robiły najmniejszego wrażenia. Uczeni z Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Leków wyliczyli, że co roku w samej tylko bogatej i czystej Europie wskutek zakażeń bakteriami opornymi na antybiotyki umiera 25 tysięcy ludzi. Na całym świecie liczba ta szacowana jest na 700 tysięcy rocznie.

Jeśli tendencja wzrostowa się utrzyma, eksperci szacują, że około roku 2050 z powodu lekoopornych bakterii na świecie będzie umierać rocznie 10 milionów osób – więcej niż na raka. Musimy się liczyć z tym, że za jakiś czas zapalenie płuc, rzeżączka czy zwykły ropień znów staną się śmiertelnym zagrożeniem.

zdrowie fot. shutterstock.com

Kto zawinił

W mediach spotkać można sensacyjne oskarżenia hodowców, że to przez dodawanie antybiotyków do paszy zwierząt bakterie uodporniły się na dostępne lekarstwa. Środowiska naukowe są jednak znacznie ostrożniejsze w rzucaniu oskarżeń. To prawda, że hodowcy drobiu, bydła i trzody chlewnej przez całe lata dodawali do pasz antybiotyki w ogromnych ilościach. W Unii Europejskiej taki proceder jest już od prawie 10 lat zakazany, ale w innych krajach, np. w USA i w Chinach, wciąż można legalnie karmić zwierzęta taką wzbogacaną karmą.

Nie tylko zresztą drób, krowy i świnie. Antybiotyki podaje się też hodowlanym rybom. Tym samym, które tak często polecamy jako doskonałe źródło kwasów omega-3. Czy to oznacza, że masz przejść na wegetarianizm? Nie. Wprawdzie pojawiają się doniesienia o tym, że polscy hodowcy obchodzą zakaz dodawania antybiotyków do paszy, ale w praktyce nie masz szans sprawdzić, czym był karmiony kurczak, którego kupiłaś w sklepie.

Musisz zaufać służbom weterynaryjnym, które kontrolują hodowców i sprawdzają fermy pod kątem obecności antybiotyków w mięsie, paszy, w odchodach zwierząt, a nawet w wodzie.

  • Do roku 2006 można było w Polsce karmić zwierzęta paszami z dodatkiem antybiotyków, które chroniły przed chorobami i przyspieszały wzrost. Wszyscy to jedliśmy.
  • Odkąd nie można dodawać antybiotyków do pasz, producenci wzbogacają je naturalnymi olejkami: anyżkowym, cytrusowym i oregano, które działają podobnie.
  • Świnia hodowana w Niemczech żyje średnio 115 dni. Przez ponad 1/3 życia, bo przez 42 dni, dostaje antybiotyk. W 2012 r. do Polski trafiło z Niemiec 82 tysiące ton wieprzowiny.
  • Statystyczny kurczak w Niemczech żyje 39 dni. Z tego przez 10 dni, a więc przez 1/4 życia, podaje się mu antybiotyk.
  • Badania w pobliżu chińskich hodowli świń wykazały, że bakterie lekooporne znajdujące się w odchodach zwierząt mogą być przenoszone przez karaluchy i muchy.
zdrowie fot. shutterstock.com

Wspólny front

Pojedyncza bakteria jest głupia jak but, ale w grupie zachowują się już bardzo inteligentnie. Uczą się, jak bronić się przed lekami i, co więcej, opracowały metody dzielenia się między sobą tą wiedzą. Prof. Waleria Hryniewicz, szefowa Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, przestrzega, że groźnym bakteriom zapalenia płuc, opornym na antybiotyki, rozprzestrzenienie się po całym świecie zajęło tylko trzy lata.

Każdy kolejny szczep superbakterii może opanować Ziemię jeszcze szybciej. Jeśli nadal będziemy nadużywać antybiotyków, stosować je na zapas, za krótko (tylko do ustąpienia objawów), „na wszelki wypadek” lub samodzielnie, bo koleżance pomogło i trochę jej zostało, możemy przegrać tę wojnę. Wojnę, w której ofiarami będą też nasze dzieci.

tabletki fot. shutterstock.com

Antybiotyk nie zabija wirusów

Traktuj antybiotyki tak ostrożnie, jakby były bezcennym skarbem. Bo są. Według danych Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, chociaż ludzie mogą się zarażać bakteriami lekoopornymi pochodzącymi od zwierząt, to jednak główną przyczyną antybiotykooporności pozostaje stosowanie antybiotyków w medycynie ludzkiej. Co zatem robić, by nie powiększać puli szczepów bakterii lekoopornych?

1. Nigdy nie lecz się antybiotykami samodzielnie. Dotyczy to również tych w maści.

2. Zawsze dokończ przyjmowanie antybiotyku zgodnie z zaleceniami, nawet jeśli objawy miną.

3. Nie nalegaj na przepisanie antybiotyku u lekarza. Zielony katar czy wysoka gorączka wcale nie muszą oznaczać zakażenia bakteryjnego. Najlepiej zadbać o siebie, zanim pojawią się pierwsze objawy przeziębienia czy grypy. Zobacz, jak skutecznie zapobiec chorobie.

4. Jeśli lekarz proponuje Ci antybiotyk, a Ty masz wątpliwości, czy jest on konieczny, spytaj go dyplomatycznie, czy nie warto wcześniej zrobić tzw. antybiogramu. Być może antybiotyk nie będzie potrzebny.

WH 02/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij