Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

Wizyta u lekarza: uważaj na błędną diagnozę

Medycyna to nie matematyka. Nie ma prostych algorytmów, które pozwalałyby w kilka minut precyzyjnie zdiagnozować schorzenie. Dlatego czasami objawy choroby mogą zostać źle zinterpretowane przez lekarza. Zobacz, jak zminimalizować ryzyko błędnej diagnozy.

Ewa Wilk 2015-10-07
lekarz fot. shutterstock.com

Przychodzi baba do lekarza. A lekarz zmęczony i przepracowany. W takich warunkach nietrudno o pomyłkę, zwłaszcza że – patrząc na młodą kobietę – łatwo jest zlekceważyć objawy i przypisać je bliżej nieokreślonemu stresowi. Na szczęście możesz pomóc doktorowi postawić właściwą diagnozę. Musisz tylko być szczera, uparta i nie dać się zbyć. W końcu stawką jest Twoje zdrowie. 

Nie ma się czym martwić

No więc przychodzi Ewa do gabinetu. Ma 25 lat i skarży się na bóle podbrzusza i nieregularne miesiączki. Ostatnio też sporo przytyła. Lekarz pierwszego kontaktu zaleca zrobienie testów hormonów tarczycy. Standard.

Ewa dostaje skierowanie do ginekologa, który po badaniu zaleca tabletki przeciwbólowe i proponuje pigułki antykoncepcyjne, żeby uregulować okres. Standard. Ale kobieta wraca do domu i zaczyna szukać odpowiedzi na własną rękę. Oczywiście w internecie.

Na forum znajduje opis niemal identycznej sytuacji, ale tamta dziewczyna twierdzi, że cierpi na zespół policystycznych jajników (PCOS). Po kilku miesiącach, przy okazji kolejnej wizyty u ginekologa, Ewa sugeruje, że może to PCOS? Jednak lekarz kręci przecząco głową i mówi, że nie sądzi, bo objawy się nie zgadzają.

Jednym z klasycznych objawów PCOS jest trądzik i nadmierne owłosienie wynikające z podwyższonego poziomu testosteronu. Ewa nie ma takich objawów. Lekarz nie bierze pod uwagę faktu, że przecież sam kilka miesięcy temu zalecił jej pigułki hormonalne, które mogły zamaskować nadmiar męskiego hormonu. A skok wagi? „Pewnie się mniej rusza niż wcześniej i po prostu trzeba dostosować dietę, a waga wróci do normy” – orzeka.

Niestety, jego optymistyczne prognozy się nie sprawdzają – przez następne dwa lata Ewa boryka się z nadwagą i nawracającymi bólami. Dopiero gdy trafia do innego lekarza, ten stawia właściwą diagnozę... Dobrze się domyślasz. Rozpoznaje PCOS – groźną chorobę, która może doprowadzić do niepłodności.

Ewa - chociaż nie zna się na medycynie – stawia diagnozę trafniejszą niż dwóch lekarzy. Czy masz z tej historii wyciągnąć wniosek, żeby nie ufać lekarzom i leczyć się samodzielnie lub z pomocą internetu? Nie! Wizyta u lekarza to nadal najskuteczniejszy sposób na właściwą diagnozę. Jednak nie jest to sposób pewny w 100%. Lekarze są ludźmi, a errare humanum est.

lekarz fot. shutterstock.com

Trudna sprawa

Człowiek jest bardzo złożonym mechanizmem. Mamy miliardy komórek połączonych ze sobą w tak skomplikowany sposób, że nie tylko nie sposób się tego nauczyć. Tego sobie nawet nie można wyobrazić. Nawet banalnie cieknący nos może być objawem co najmniej kilkunastu chorób. Nowotworów jest ponad 200. Wszystkich znanych chorób jest grubo powyżej 10 tysięcy (sprawdź 5 najczęściej przeoczanych chorób).

Nie ma takiego człowieka na Ziemi, który byłby w stanie wszystkie je zapamiętać, a na dodatek spamiętać objawy każdej z nich. Lekarze więc się mylą. Jak często? To bardzo trudno ocenić, zwłaszcza w Polsce, gdzie praktycznie nie istnieje statystyka pomyłek czy też błędów medycznych.

W 2014 r. do biura Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęły łącznie 624 sygnały poruszające tematykę błędów medycznych – zaskakująco niewiele. W USA, gdzie statystyki traktuje się nieco poważniej niż w Polsce, liczbę śmiertelnych ofiar błędów medycznych ocenia się na 100-200 tysięcy rocznie.

Wg badań opublikowanych w „The American Journal of Medicine”, w USA 35% ludzi zetknęło się osobiście lub zna z pierwszej ręki relacje o błędnej diagnozie. Badania wyników sekcji zwłok mówią z kolei, że od 5 do 15% rozpoznań jest mylna. To oznacza, że dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi wychodzi od lekarza z błędnym przekonaniem, że są chorzy na coś, na co wcale chorzy nie są, lub odwrotnie – że są zdrowi, chociaż nie są.

I chociaż wiele błędów wynika z niekompetencji lekarzy, ich przemęczenia, złych procedur lub zwykłej ludzkiej pomyłki, wcale nie chcemy sugerować, że lekarze są źli i źle leczą. Człowiek jest tak skomplikowaną konstrukcją, że błędy diagnostyczne są po prostu nieuniknione i trzeba się z tym pogodzić.

Ale pogodzić nie znaczy poddawać. Na funkcjonowanie służby zdrowia masz niewielki wpływ, ale to nie znaczy, że nic nie zależy od Ciebie. Zależy, i to sporo.

lekarz fot. shutterstock.com

Ty wybierasz

Przede wszystkim w Polsce nie obowiązuje już rejonizacja. Swojego lekarza rodzinnego możesz wybrać sama i warto powybrzydzać. Jeśli nie podoba Ci się jakość usług obecnej przychodni, możesz zmienić lekarza na takiego, który będzie miał dla Ciebie więcej czasu.

Z recepcjonistką, która odbiera telefony, i takiego, który nie będzie Cię próbował na siłę leczyć samodzielnie, chociaż nie jest specjalistą w danej dziedzinie. Co więcej, jeśli drugi też Ci się nie spodoba, możesz w ciągu roku zmienić lekarza po raz trzeci. Tyle bezpłatnych zmian gwarantuje NFZ. Każda kolejna kosztuje już 80 zł.

To niedużo, zważywszy że od wyboru lekarza może zależeć Twoje życie. Gdy już znajdziesz takiego, który będzie życzliwy, skrupulatny (czy Twój doktor zmierzył Ci ciśnienie, kiedy byłaś u niego z grypą?) i łatwo dostępny, trzymaj się go. Im lepiej i im dłużej będziecie się znać, tym większa szansa, że zauważy niepokojącą zmianę.

Na podstawie suchych zapisków innego lekarza nie sposób dostrzec, że np.
Twoja skóra zmieniła odcień albo że masz bardziej wytrzeszczone oczy. A to mogą być istotne objawy choroby.

ból fot. shutterstock

Znajdź czas

Żyjemy coraz prędzej i nie bardzo mamy czas chorować. Dlatego właśnie tak łatwo zadowalasz się pierwszą diagnozą, jaką słyszysz – chcesz mieć to już za sobą i zakładasz, że jest prawidłowa. Bo tak jest szybciej, prościej i bez komplikacji. Zazwyczaj.

Zdarza się jednak, że jest dłużej, wcale nie prościej i z poważnymi komplikacjami. Przykładem niech będzie historia 35-letniej Emilii, która od dawna skarżyła się na ból brzucha. Najpierw sądziła, że to przez okres, stres, przejedzenie etc. Jednak po kilku miesiącach w końcu postanowiła iść do
lekarza.

Ten ją pobieżnie zbadał i wypuścił z zaleceniem unikania stresu i ibupromem na wypadek powrotu bólu. Korzystała z tej drugiej porady długo. Faktycznie, ibuprom działał, ale chyba jednak nie leczył, bo ból wracał regularnie. W końcu po 4 latach (!) poszła do innego lekarza. Tym razem był to gastroenterolog. Zrobił jej badanie kolonoskopowe i odkrył w jej jelicie duże polipy, które były przyczyną dolegliwości.

Takie polipy to tzw. stan przedrakowy - z czasem mogą przekształcić się w nowotwór. Gastroenterolog usunął je przy okazji badania. Bóle zniknęły. Gdyby Emilia nie poszła do innego lekarza, za kilka lat mogłaby usłyszeć rozpoznanie: nowotwór jelita. Wyjaśnienia pomyłki lekarza już się zapewne domyślasz.

Działając schematycznie, uznał, że skoro na nowotwory jelita chorują głównie mężczyźni po 40., młoda kobieta prawdopodobnie cierpi jedynie z powodu stresu. Nie bez znaczenia mógł być też fakt, że pierwszy lekarz, do którego poszła, nie był specjalistą. Gastroenterolog zaś – i owszem. I dlatego potrafił wykonać kolonoskopię, postawić trafną diagnozę, a przy okazji wyleczyć.

Nauczka, jaką powinnaś wyciągnąć z historii Emilii, jest prosta: jeśli lekarz bagatelizuje Twój problem i mówi, że to pewnie przez niezdrowy tryb życia, albo że ten typ tak ma – pokiwaj głową i idź do innego doktora, najlepiej takiego, który specjalizuje się w stanowiącej dla Ciebie problem dziedzinie.

Nawet jeśli za wizytę musisz zapłacić, zawsze się to opłaca. Bo jeśli wykryje poważną chorobę, zapłacisz za zwiększone szanse wyleczenia, a jeśli potwierdzi diagnozę poprzednika, w zamian za pieniądze dostaniesz spokój ducha, że to nic poważnego.

lekarz fot. shutterstock.com

Lekarz do usług

Jest coś takiego w białym fartuchu, że nawet pewna siebie, przebojowa kobieta zaczyna się czuć jak dziecko w przedszkolu. Pacjenci często traktują lekarzy jak bogów. I w pewnym sensie mają rację, bo chociaż wg niektórych to Bóg daje i odbiera życie, to lekarz może się przyczynić do tego, że odbierze je wcześniej lub później.

Jednak to nie zmienia faktu, że medycyna to usługi. Lekarz świadczy usługę, za którą pobiera wynagrodzenie. I nic nie daje mu prawa do protekcjonalnego traktowania czy komentowania Twojego zachowania. Czy pozwoliłabyś hydraulikowi albo mechanikowi mówić do siebie po imieniu? Nie ma więc powodu, żeby dawać się traktować z góry.

Taka postawa lekarza sprawia, że więcej rzeczy przed nim ukryjesz, bo będziesz się bała reprymendy, a to z kolei może zmniejszyć szanse na dobrą diagnozę. Jeśli lekarz nie budzi Twojego zaufania – zmień go. Poszukaj w sieci opinii, popytaj znajomych.

Pamiętasz, ile czasu spędziłaś w sieci, żeby sprawdzić opinie na temat kremu do twarzy? Lekarza wybieraj równie starannie. A nawet staranniej, bo w jego rękach będzie Twoje zdrowie i życie.

WH 07-08/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij