Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
3.4

Jak rzucić palenie? Krok 1: zrozumieć nałóg

Chociaż zewsząd docierają do nas informacje o szkodliwym wpływie papierosów na zdrowie i urodę, rzucanie palenia nie jest łatwe. Przeczytaj historie trzech uzależnionych kobiet, by zrozumieć, jak wygrać z nałogiem.

WH 2014-08-08
kobieta pali papierosa fot. shutterstock.com

Widziałyśmy już czarne płuca, żółte zęby, pomarszczone twarze. Słyszałyśmy zachrypnięte głosy i wiemy, jak śmierdzą przesiąknięte zapachem nikotyny ciuchy. Czytałyśmy statystyki o raku płuc i rozedmie. I zrozumiałyśmy, że w sumie to nie ma żartów.

Jednak powody, dla których palimy, wcale nie są tak oczywiste. Jasne, że może się zacząć tak po prostu, od tajnego popalania ze znajomymi w liceum albo od papierosa na imprezie, zapalonego dla większego szumu w głowie. Ale im jesteśmy starsze, tym częściej palimy, by się uspokoić, ukoić nerwy, utrzymać wagę, poczuć się lepiej, pocieszyć. Po papierosa sięgamy też, bo czegoś nam brakuje. Choć nie do końca same wiemy czego.

Żeby rzucić palenie – na zawsze! – musisz zrozumieć swoje ciało pod każdym względem i poznać zarówno biologiczne, jak i psychologiczne powody, dla których nie możesz oprzeć się odpaleniu kolejnej fajki. Trzy kobiety, których historie poznasz, są na różnych etapach zmagania się z uzależnieniem. Te historie pokażą, dlaczego osoby, które doskonale zdają sobie sprawę z zagrożeń związanych z paleniem, wciąż nie rzuciły tego nałogu.

Palę, bo lubię

Sandra Zellner (41 lat) pierwszy raz zapaliła ze znajomymi już jako dziecko. Te kilka papierosów nie miało jednak żadnego znaczenia. W nałóg, z którym zmaga się już od 19 lat, wpędziło ją bolesne rozstanie z chłopakiem i koleżanka z akademika, która paliła jak smok. Zellner zaczęła od kilku papierosów dziennie i dotarło do niej, że papierosy są zawsze – w przeciwieństwie do rodziny i przyjaciół. Papierosa można zapalić do lampki wina, papieros pomaga pozbyć się stresu i na chwilę zapomnieć o chłopaku, za którego miała przecież wyjść. Teraz Sandra pali około 3 paczek tygodniowo i dodaje, że wszyscy – od męża po rodziców – chcą, żeby rzuciła palenie. Wszyscy, oprócz niej samej.

Zellner przyznaje, że oprócz tego, że pali papierosy, prowadzi bardzo zdrowy tryb życia, ćwiczy regularnie i cieszy się świetnym zdrowiem. Zdarza się, co prawda, że dokucza jej nieprzyjemny zapach z ust, jednak na żadne poważne problemy związane z paleniem nie narzeka.

„Tak naprawdę nigdy nie zadeklarowałam, że chcę rzucić palenie – mówi. – Jakaś część mnie chciałaby to zrobić, bo najbliżsi nalegają. Jednak sama z siebie chyba nie chcę”  mówi.

Sandra może wyrecytować całą listę problemów zdrowotnych związanych z paleniem: rak płuc, rak krtani, rak języka, problemy z płodnością, zmarszczki, nieświeży oddech, przebarwienia na zębach. Ale póki co żadne z nich jej nie dotyczą. Jedyny problem, z jakim się zmaga, to napiętnowanie, które odczuwa każdy palacz.

„To po prostu nawyk, taki jak obgryzanie paznokci czy codzienne picie kawy. Ludzie palą trawkę, grają w kasynach, są zakupoholikami. A to właśnie palacze najbardziej odczuwają niechęć ze strony społeczeństwa” – wyjaśnia.

Sandra wiele razy podejmowała próby rzucenia nałogu, ale sama przyznaje, że to były próby na pół gwizdka. Duży wpływ na chęć pożegnania papierosów miała też rodzina, która wciąż bardzo na to nalegała, zwłaszcza po śmierci przyjaciółki rodziny.

„Chorowała na astmę, której ja nie mam, później na rozedmę płuc. Trafiła do szpitala i dwa razy dopadło ją zapalenie płuc. Lekarze powiedzieli, że gdyby była w dobrej formie i nie paliła, przeżyłaby. Miała 51 lat, dzieci. Moja mama wpadła w histerię, płakała, mówiła, że nie mogę jej tego zrobić, że nie chce pochować córki. Przyznaję, że poczułam się wtedy fatalnie – mówi Zellner. – Prawda jest jednak taka, że ja naprawdę lubię palić”.

I w tym sęk. Ludzie lubią palić. Po prostu czują się dobrze, gdy wciągają powietrze do płuc, słyszą szelest palonej bibułki, patrzą na żarzącą się końcówkę i, przede wszystkim, mogą wypuszczać na tysiąc sposobów papierosowy dym. Szacuje się, że pali ok. 20% kobiet. Są uzależnione fizycznie, psychicznie lub – najczęściej – i fizycznie, i psychicznie. Wiele palących mówi, że to nie jest tak, że palą i nie wiedzą, jaki może być tego skutek. Wiedzą doskonale i podejmowały próby rzucenia. Nie udawało się z jednak z prostej przyczyny – one po prostu nie chciały przestać palić.

Cena za takie, przyznajmy, lekceważące podejście jest jednak wysoka. Statystyki mówią, że każdego roku w USA ok. 178 tys. kobiet umiera właśnie w związku z powikłaniami spowodowanymi nałogiem (w Polsce ok. 16 tys. rocznie - przyp. red.). Jest to największa liczba spośród tych przyczyn, którym można zapobiegać. Ciężko jednak zapobiegać, gdy nikotyna sprytnie wpływa nie tylko na ciało, ale także manipuluje mózgiem.

„Kojarzenie nikotyny z uczuciami, które towarzyszą paleniu, jest bardzo silne – mówi Laura Juliano, doktor i członek Society for Research on Nicotine and Tobacco.  Palacz myśli jak pies Pawłowa: «Uwielbiam zapach zapałek» albo «Uwielbiam trzymać papierosa w dłoni». Normalnie ludzie mają inne upodobania i nie myślą w ten sposób. Jeżeli dasz papierosa komuś, kto nigdy nie palił, nie usłyszysz raczej: «Cudownie było móc trzymać go między palcami», a wśród palaczy to się zdarza”.

Kiedy rozwikłasz te wszystkie skomplikowane wątki związane z uzależnieniem od nikotyny, łatwiej będzie Ci zrozumieć, dlaczego Twoje ciało i umysł tak silnie na nią reagują i znaleźć najlepszy sposób, aby pozbyć się nałogu.

Jaki jest schemat uzależnienia? Nikotyna najpierw wpada do płuc, później jest wychwytywana do krwiobiegu i w ciągu 7 sekund od zaciągnięcia trafia bezpośrednio do mózgu. Tam wiąże się z receptorami, by uwolnić dopaminę – ten sam hormon, który jest aktywowany podczas seksu, jedzenia albo odpoczynku po pracy z kieliszkiem wina. Hormon ten jednak całkiem skutecznie pogrywa z Twoim mózgiem, sprawiając, że chcesz jeszcze więcej tego, co wyzwoliło u Ciebie tę przyjemną reakcję.

„Zwierzęta zrobiłyby wszystko, żeby ta część mózgu była u nich stale stymulowana – mówi dr Juliano. – Jeżeli podłączylibyśmy do niej elektrony, stymulowałyby one ich mózgi, aż w końcu zwierzęta by umarły, bo podczas stymulacji ośrodka przyjemności nie chciałyby robić nic innego – nawet jeść. I właśnie dlatego tak ciężko jest rzucić: bo nikotyna uderza w ośrodek przyjemności”.

Osoby palące często zwracają też uwagę na efekty uboczne palenia, które można uznać za jego plusy. Nikotyna przyspiesza metabolizm (więc rzucenie palenia powoduje zwykle przyrost masy ciała, bo metabolizm zwalnia). Dr Juliano mówi, że palacze przywiązują dużą wagę do pozytywów, bagatelizując jednocześnie takie efekty uboczne, jak podwyższone tętno czy większe stężenie tlenku węgla we krwi.

„Osoby palące wiedzą, że palenie im szkodzi, jednak mimo to wciąż palą. Wszystko dlatego, że przyjemność, którą odczuwają w momencie palenia, jest silniejsza niż troska o to, jakie domniemane negatywne skutki może to przynieść w przyszłości”  tłumaczy.

palenie, papierosy fot. shutterstock.com

Palę, bo to mnie relaksuje

Kiedyś paliło się wszędzie: w biurze, w barze, na spotkaniach. Później niepalący zażądali czystego powietrza i palenia w miejscach publicznych zabroniono. Obecnie środowisko podchodzi do palaczy jeszcze bardziej rygorystycznie.

W styczniu firma ubezpieczeniowa Weyco zaczęła losowo sprawdzać swoich 200 pracowników pod kątem tego, czy przed pracą palili (za pomocą specjalnego urządzenia). Jeśli tak – dostawali wypowiedzenie. Firma twierdzi, że takie zaostrzone zasady są częścią nowego planu, który ma na celu polepszenie stanu zdrowia zatrudnionych i cięcie kosztów ubezpieczeń zdrowotnych. Skutek tych działań był taki, że palacze mogli przemyśleć, czy są naprawdę uzależnieni fizycznie od nikotyny, czy tylko od tych wszystkich towarzyszących paleniu zachowań i uczuć

Tamara Green (42 lata) pierwszy raz zapaliła w liceum, ale dopiero na studiach zaczęła palić regularnie. „Po prostu to pokochałam” – mówi. Gdy podjęła pracę, wypalała około paczki dziennie. Teraz udaje jej się kończyć dzień z wynikiem o połowę mniejszym. Od czasu do czasu wymyka się z biura na małego dymka, po czym wraca do pracy, zrelaksowana i gotowa do działania.

„Potraktowałam papierosa jako sposób na rozwiązanie problemów i zadziałało – mówi Tamara. – Odpalenie papierosa daje mi chwilę na oczyszczenie myśli. Nie wydaje mi się nawet, żebym moje ciało jakoś bardzo pożądało nikotyny”.

Dr Juliano mówi jednak, że to, co czują palacze, nie ma naukowego uzasadnienia. Nikotyna to używka, która nie zawiera niczego, co naturalnie redukowałoby stres.

„Jedna z hipotez tłumaczących, dlaczego palenie relaksuje, nie ma nic wspólnego z nikotyną, jedynie z całą tą otoczką, która paleniu towarzyszy – dodaje Juliano. – Pracujesz przez pół dnia i nagle dopada Cię stres. Wychodzisz na dwór z papierosem i wszystkie gesty, które zaczynasz wykonywać podczas palenia, sprawiają, że zaczynasz czuć się lepiej. Drugi powód – pozbywaniu się stresu pomaga głębokie oddychanie. Trzeci – ludzie, którzy zaczynają palić, wpadają w błędne koło. Gdy się uzależnią, muszą zapalić, żeby poczuć się normalnie. Można więc zrozumieć, że jeżeli palacz przez kilka godzin jest odcięty od swojego «źródła normalności», zaczyna czuć się poirytowany”.

W 2002 roku w „Journal of Abnormal Psychology” opublikowano badanie przeprowadzone przez dr Juliano, podczas którego część ankietowanych tuż przed wystąpieniem publicznym dostała do zapalenia prawdziwego papierosa, a druga część wersję bez nikotyny. Jak można się domyślić, niezależnie od tego, jakiego papierosa dostali ankietowani, czuli się oni zrelaksowani.

Badania zakładają, że za każdym razem, gdy sięgasz po papierosa, Twoje ciało kojarzy palenie z tym, co dzieje się dookoła Ciebie, np. ze wspólnym spędzaniem czasu ze znajomymi czy piciem kawy, aż w końcu zaczynasz czuć, że te czynności muszą być zawsze wykonywane razem – przez co uzależnienie staje się silniejsze i trudniej jest Ci się go pozbyć. Mózg pamięta wszystkie przyjemne odczucia, które występowały przy okazji palenia. W efekcie dąży do tego, żeby takich uczuć było więcej.

Tamara przez długi czas nie mogła znaleźć żadnego powodu, który zmotywowałby ją do rzucenia palenia. Aż w końcu zaszła w ciążę i od razu przestała sięgać po papierosy, w obawie przed chorobami, które mogą dotknąć dziecko palącej mamy. Poza tym kobiety palące są 3 razy bardziej narażone na poronienie czy przedwczesny poród, a ich dzieci na raka płuc, astmę czy inne powikłania związane z układem oddechowym.

"Nie wyobrażam sobie w tej kwestii liczyć na łut szczęścia – mówi Green, która twierdzi, że zapach nikotyny jest teraz dla niej wręcz odpychający. Jednak nie chce obiecywać, że nie wróci do nałogu, gdy już urodzi. – Chyba, że wciąż będę czuła się tak, jak teraz. Wtedy raczej nie zacznę znów palić”.

papierosy, palenie fot. shutterstock.com

Rzuciłam, bo miałam już dość

„Mój mąż od zawsze miał obsesję na punkcie zdrowego stylu życia, dlatego starał się zmusić mnie do rzucenia palenia. Bezskutecznie – żadne jego argumenty do mnie nie docierały” – mówi Jennifer Roach.

Jednak 4 lata temu, po 11 latach palenia, Jennifer uznała, że ma już dosyć. Powód był dość prosty: zaczęła denerwować ją zadyszka, której dostawała zawsze, wchodząc po schodach na pierwsze piętro swojego domu. Postanowiła brać Zyban – środek, który stymuluje mózg do produkcji dopaminy i serotoniny. „Po 8 tygodniach czułam się bardzo dobrze. Nie miałam nawet ochoty, żeby zapalić” - wspomina.

Palenie podczas zażywania Zybanu jest dozwolone. Ważne jest jednak, żeby wyznaczyć sobie jeden dzień, w którym zupełnie odstawimy papierosy i trzymać się swojego postanowienia.

„Problemem nie było samo odstawienie papierosów, ale pogodzenie się ze świadomością, że już nigdy więcej nie zapalę – mówi Jennifer. – Dzień przed tym, w którym miałam rzucić palenie, postanowiłam, że sprawdzę, jak długo jestem w stanie wytrzymać bez papierosa. Przez cały dzień nie zapaliłam ani jednego! Można więc powiedzieć, że rzuciłam dzień wcześniej niż planowałam”.

Jennifer nie paliła przez 2 lata, jednak kiedy jej matka dostała udaru, Jen znów sięgnęła po papierosy. „Pomagały mi ukoić nerwy” – mówi. Mimo tego, że jej mama wyzdrowiała, Jennifer wciąż paliła.

„Paliłam i nie było to dla mnie żadnym problemem. Wiedziałam przecież, jak łatwo można rzucić. Byłam pewna, że Zyban znów zadziała, dlatego postanowiłam, że skoro już zaczęłam palić, to pocieszę się tym chociaż przez chwilę. Po dwóch latach tkwienia w tym bezsensownym myśleniu dotarło do mnie, że czas coś z tym zrobić. Znajomi, którzy nie widzieli mnie od dłuższego czasu, ciągle wypytywali, co się stało, czemu znów palę. To była moja osobista porażka. W końcu postanowiłam: «OK, Jen. Miałaś swoje dwa lata szaleństwa, ale teraz czas już wrócić do normalności». I wróciłam”.

Jennifer dołączyła do grupy wsparcia i zaczęła ćwiczyć (żeby zapobiec przybraniu na wadze, spowodowanego zwolnionym metabolizmem). Dzięki ćwiczeniom szybko zapomniała o tym brakującym elemencie życia, jakim były papierosy.

„Nikt, kto nie palił, nie potrafi zrozumieć, że to naprawdę pewien rodzaj straty. Ludzie mówili mi: «Po prostu rzuć to i już, wielkie halo», ale nie jest tak łatwo pogodzić się z myślą, że właśnie palisz ostatniego papierosa w swoim życiu. Jako osoba, która rzucała dwukrotnie, wiem, że jeśli ktoś chce pokonać nałóg, musi być przekonany i świadomy tego, że żegna się z papierosami na zawsze. I to jest w tym wszystkim najtrudniejsze”.

tekst: Cristina Goyanes

WH

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij