Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ

3


OCEŃ
3.4

Co szkodzi cerze? Poznaj 11 nawyków

Twarz to nasza wizytówka, więc powinnyśmy o nią szczególnie dbać. Czasem jednak nieświadomie zamiast jej pomagać, tylko szkodzimy. Zobacz, czego zdecydowanie powinnaś się oduczyć i jak powinna wyglądać pielęgnacja twarzy, by Twoja cera promieniała zdrowym blaskiem.

WH 2014-07-10
uroda, cera, twarz, lustro, kobieta, pielęgnacja fot. shutterstock.com

Tak jak i wszyscy lekarze, dermatolodzy również podpisują się pod łacińskim zwrotem “primum non nocere”, czyli “po pierwsze nie szkodzić”. Jeśli jednak chodzi o pielęgnację twarzy, to dosyć często zdarza się, że aż ich świerzbi ręka, by wytargać swoich pacjentów za uszy. „To naprawdę zaskakujące, jak niektórzy ludzie szkodzą swojej cerze” – mówi Doris Day, dermatolog i wykładowca na New York University Langone Medical Center.

I wcale nie mamy tu na myśli tak oczywistych technik unicestwiania pięknej cery, jak nałogowe palenie czy opalanie w solarium. Niektóre nawyki, jak nadmierne złuszczanie skóry lub ładowanie w siebie preparatów odmładzających, mogą czasem okazać się równie szkodliwe.

Jednak wystarczy, że zastosujesz się do porad naszych ekspertów i sama zobaczysz, jak zaskakująco poprawi się wygląd Twojej cery. Aha, i zaufaj nam – nie chcesz mieć do czynienia z rozzłoszczonym dermatologiem.

Nawyk nr 1: wyciskanie pryszczy

Ręce precz! Zrozum, że pryszcz będzie widoczny na Twojej twarzy tylko przez kilka dni (no, maksymalnie tydzień), a zaczerwienienie i hiperpigmentacja (czyli brązowe przebarwienia skóry) po wyciskaniu i rozdrapywaniu niedoskonałości mogą zagościć na niej nawet na kilka miesięcy, a może i lat.

„Wyciskanie nie tylko nasila trądzik, ale też pozostawia blizny. Nie rób tego bez względu na to, czy chodzi o pojedynczy wyprysk, czy o rogowacenie okołomieszkowe” – przestrzega dermatolog Heidi Waldorf, dyrektor kliniki dermatologii laserowej w Mount Sinai Hospital.

Zalecenie: Wyrzuć powiększające lustro, które trzymasz na toaletce. „Jeśli go potrzebujesz, by dostrzec swoje niedoskonałości, to nikt normalny nie dostrzeże ich gołym okiem – tłumaczy Waldorf. – A jeśli czujesz, że po prostu musisz wycisnąć tego pryszcza, naklej na niego plasterek”.

By wyprysk zagoił się szybciej, użyj jakiegoś specjalistycznego preparatu, który kupisz w każdej aptece i drogerii. Najtańszym sposobem jest zakup pasty cynkowej z kwasem salicylowym, na którą nie wydasz nawet 5 zł. Jeśli jednak trądzik jest uciążliwy, powinnaś udać się na konsultację do dermatologa.

Jeśli nawet nasze przestrogi nie powstrzymują Cię od nawyku wyciskania, być może cierpisz na tzw. trądzik neuropatyczny, który jest zaburzeniem psychicznym. Został on zdiagnozowany przez American Psychiatric Association jako „bezustanne, powtarzające się wyciskanie, które powoduje obrażenia i ból”. Prawdopodobnie cierpi na nie od 2 do 4% społeczeństwa.

Przy okazji „porządków” wyrzuć też swoją pęsetę. Wyrywanie włosków z brody to także jeden z czynników powodujących hiperpigmentację, a wyskubywanie sobie okolic bikini zazwyczaj kończy się problemem wrastających włosów.

„Laserowe usuwanie włosów może się okazać pomocne dla osób, które je sobie wyskubują, bo skoro nie masz odrastającego i denerwującego Cię włoska na brodzie – nie musisz nic wyrywać”.

usta, uroda, szminka, zęby fot. shutterstock.com

Nawyk nr 2: (zbyt) częste oblizywanie ust

Niektórzy podobno mogą się uzależnić od balsamów do ust. Sprawdziliśmy – to nieprawda. „Ci ludzie mają po prostu przesuszone usta i gdy nie mają pod ręką pomadki, brakuje im uczucia nawilżenia” – wyjaśnia Day.

Wiecie, co tak naprawdę uzależnia? Oblizywanie ust. Musisz wiedzieć, że ten sposób nawilżania jest bezskuteczny i tylko pogarsza sprawę. Woda zawarta w Twojej ślinie odparowuje, pozostawiając usta wysuszone i popękane.

„Ślina może zawierać bakterie wywołujące podrażnienia, więc nadmierne oblizywanie może się nawet skończyć wysypką dookoła ust” – dodaje Day, która zaleca stosowanie pomadek do ust zawierających nawilżające składniki, takie jak aloes czy masło shea.

Może Cię też kusić wyszorowanie ust szczoteczką do zębów. Jednak w ten sposób nie usuniesz złuszczonej skóry, a sprawisz, że Twoje wargi będą wyglądały jak spękana ziemia.

„Usta nie mają gruczołów łojowych, więc nie musisz ich złuszczać tak często, jak pozostałych części ciała. By usunąć wysuszoną skórę, delikatnie potrzyj ją zmoczonym ręcznikiem do twarzy” – radzi Day.

Nawyk nr 3: jednorazowa aplikacja kremu z filtrem

Nic – naprawdę nic – nie denerwuje dermatologów tak, jak pacjenci, którzy są samozwańczymi ekspertami w sprawie ochrony przeciwsłonecznej. „Niektórzy przychodzą do mnie spaleni na raka i mówią, że przecież posmarowali się kremem SPF 50+. Wtedy pokazuję im moją opaleniznę i mówię, że spędziłam tydzień w Egipcie, używając tylko «trzydziestki»”. Szkopuł tkwi w tym, by używać tego kremu nie jeden raz, a raz za razem.

Myślałaś, że dermatolodzy przyklasną pomysłowi stosowania kremów z megawysokim filtrem? Okazuje się, że te z wysokimi filtrami chronią jedynie odrobinę lepiej niż krem SPF 30+, który zatrzymuje do 95% promieniowania UV.

Najgorsze jest jednak to, że dają złudne poczucie bezpieczeństwa. „To tak jak z noszeniem pasów bezpieczeństwa. Jego zapięcie nie daje Ci przyzwolenia na jazdę 200 km/h. Tak samo posmarowanie się kremem z filtrem, nawet tym wysokim, nie chroni Cię, jeśli spędzasz na słońcu cały dzień” – tłumaczy Day.

Aby zapewnić sobie ochronę, wsmaruj w ciało krem z filtrem na pół godziny przed wyjściem na słońce. Najważniejsze, byś ponawiała aplikację co każde 2-4 godziny i po każdym wyjściu z wody (jeśli nie używasz preparatu wodoodpornego).

Dla lepszej ochrony przeciwsłonecznej użyj dodatkowej warstwy, stosując kosmetyki zawierające filtry: mgiełki ochronne, bronzery, pomadki do ust, podkłady mineralne.

krem fot. shutterstock.com

Nawyk nr 4: ignorowanie zmian

„Bardzo ważne, by zwracać uwagę na skórę i dawać jej to, czego akurat potrzebuje, wtedy, gdy rzeczywiście tego potrzebuje” – radzi Day. Oznacza to, że latem używasz lekkich, matujących produktów, a zimą zamieniasz je na tłustsze, bardziej zmiękczające skórę, natomiast przed okresem sięgasz po produkty zwalczające niedoskonałości.

Nie licz też raczej na skuteczność preparatów punktowych. „Gdy Ty widzisz tylko jeden wyprysk, pod skórą dookoła niego  już czają się pozostałe” – tłumaczy. Więc jeśli Twoją problemową strefą jest czoło, zamiast skupiać się na jednym, akurat widocznym pryszczu, zadbaj o odpowiednią pielęgnację całego obszaru. Zobacz tez, dlaczego coraz częściej trądzik to problem kobiet w każdym wieku.

Nawyk nr 5: nadmierne złuszczanie twarzy

Dermatolodzy doskonale rozumieją, dlaczego tak popularne są obecnie szczoteczki do oczyszczania twarzy, które zapewniają uczucie wyjątkowo gładkiej skóry. Jednak zbyt częste stosowanie zarówno szczoteczek, jak i produktów złuszczających prowadzi do powstawania na twarzy plam i innych podrażnień.

Nadmierne złuszczanie niszczy barierę ochronną naszej skóry, co oznacza, że nowy naskórek nie ma nawet czasu, by się odbudować. Skóra staje się zbyt wrażliwa na podrażnienia, co prowadzi do powstawanie stanów zapalnych, a to z kolei przyspiesza procesy starzenia.

„Jeśli masz cerę tłustą lub skłonną do wyprysków, zalecam złuszczanie twarzy dwa razy w tygodniu – mówi chirurg plastyczny Fredric Brandt. – Przy skórze wrażliwej i normalnej, wystarczy raz w tygodniu”. Mocne, gruboziarniste peelingi warto też zastąpić delikatnymi produktami złuszczającymi, jak np. peelingi enzymatyczne. Zobacz też nasze pomysły na domowe peelingi.

demakijaż fot. shutterstock.com

Nawyk nr 6: nieprawidłowa aplikacja kosmetyków

Powinnaś również pamiętać o nakładaniu kosmetyków pielęgnacyjnych w odpowiedniej kolejności. By składniki w nich zawarte, mogły się wchłonąć w Twoją skórę, zacznij od tych o najlżejszej konsystencji i zakończ tymi „najcięższymi”.

„Na początku sięgnij po kosmetyki w wpłynie (tonik, serum), potem nałóż swój krem BB (oczywiście z filtrem!), na koniec zostaw tłuste maści – proponuje Day. – Im gęstszy produkt, tym bardziej prawdopodobne, że zablokuje absorpcję czegokolwiek, co nałożysz na niego”.

Czyżbyś właśnie przewracała oczami i kiwała z dezaprobatą głową? Lepiej posłuchaj specjalistów. „Jeśli chcesz nałożyć więcej, niż dwa produkty, pomyśl o tym, by trzymać się jednej linii kosmetyków. Są one zaprojektowane jako całość i też w taki sposób bada się ich skuteczność. Działanie jednego produktu wzmacniają lub uzupełniają pozostałe” – przekonuje Day.

Aha, i jeszcze parę słów o retinolu: eksperci radzą, by pominąć jego stosowanie w ciągu dnia i nakładać go jedynie przed snem. I wcale nie chodzi o to, że skóra posmarowana retinolem jest bardziej podatna na działanie promieni słonecznych (co jest powszechnym mitem), ale o to, że promieniowanie słoneczne powoduje drastyczny spadek witaminy A w naszym organizmie. Nie jest to proces groźny dla naszej cery, ale szkodliwy dla… naszego portfela.

Nawyk nr 7: spanie w makijażu

Zapewne słyszałaś już milion razy o tym, jak tragiczne w skutkach jest niezmywanie na noc makijażu, ale ku przestrodze powtórzmy jeszcze raz: nie śpij w makijażu!

Nawet jednorazowe odpuszczenie sobie wieczornego oczyszczania twarzy, może być brzemienne w skutkach. To tak jakbyś założyła sobie na noc maseczkę składającą się z pyłu i toksyn, pełną wolnych rodników, które przyspieszają procesy starzenia.

Musisz wiedzieć, że Twoje pory wyglądają na większe, gdy zapchane są makijażem i zbierającym się przez cały dzień sebum. Taki pełen zarazków podkład powstrzymuje proces naturalnego złuszczania.

Oznacza to, że możesz obudzić się ze zrogowaciałym naskórkiem, a na Twojej twarzy może wykwitnąć wiele nowych wyprysków. Rano zablokowane pory sprawią, że Twój krem na dzień też nie będzie mógł się wchłonąć.

Podsumowując: gdy śpisz w makijażu, wiele tracisz. „By naprawić szkody wyrządzone w ten sposób, złuszcz skórę delikatnym peelingiem zawierającym kwas salicylowy” – zaleca Brandt.

Jeśli masz zbyt chwiejny krok i zbyt ciężką głowę, by trafić do łazienki, kup nawilżane chusteczki do demakijażu i trzymaj je zawsze koło łóżka. Wystarczy, że po powrocie z szalonej imprezy przetrzesz nimi dokładnie twarz i już... możesz spokojnie zasypiać.

krem, kosmetyki, uroda fot. shutterstock.com

Nawyk nr 8: ignorowanie kremów przeciwzmarszczkowych

Twój dermatolog wcale nie twierdzi, że wyglądasz staro, jeśli radzi Ci rozejrzeć się za kremem przeciwzmarszczkowym. Na pewno jednak będziesz wyglądać staro, jeśli nie zadbasz o to stosunkowo wcześnie. Sama zresztą wiesz, że lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Zmarszczki mimiczne mogą być leczone kremami bez recepty, ale jeśli tylko zobaczysz nieco głębsze bruzdy – powinnaś udać się do specjalisty. Nie spotkasz też dermatologa, który nie zaleciłby Ci stosowania kremów z filtrem do twarzy (co najmniej SPF 30) i to bez względu na wiek.

Jeśli masz dwadzieścia parę lat, Twoim najlepszym przyjacielem powinien zostać retinol. Działa zarówno na wypryski, jak i na zmarszczki (tak, to strasznie niesprawiedliwe, że musisz mieć do czynienia z tymi dwiema dolegliwościami), ponieważ odtyka pory i wspomaga produkcję kolagenu.

Bądź czujna, a uda Ci się oddalić w czasie pojawienie się tych znienawidzonych fałdek. Szukaj na półkach sklepowych produktów zawierających składniki, takie jak: zwalczające wolne rodniki antyoksydanty, chroniący skórę przed wysychaniem i wiotczeniem kwas hialuronowy czy złuszczające kwasy AHA (poznaj też, całą prawdę o chemii w kosmetykach).

Nawyk nr 9: skupianie się tylko na twarzy

W dzisiejszych czasach, gdy kobiety coraz częściej poddają się operacjom plastycznym lub zabiegom wygładzającym zmarszczki, często spotykamy kobiety o twarzy dwudziestolatki i ciele sześćdziesięciolatki.

“Szyja, dekolt i ręce zdradzają Twój wiek tak samo, jak i twarz – przekonuje Brandt. – Cienka skóra w tych rejonach jest zazwyczaj wystawiona na działanie promieni słonecznych, szybko staje się więc wysuszona i pomarszczona”.

By temu zapobiec, używaj na te zapomniane miejsca tego samego koktajlu przeciwstarzeniowego, który nakładasz na twarz (kwasy AHA, antyoksydanty, retinol i peptydy lub kombinację tych składników). Nie zapominaj też o kremie z filtrem!

Nawyk nr 10: odstawianie produktu zbyt szybko

Często pacjenci rzucają się na nowy kosmetyk, stosując go w nadmiarze, a gdy po paru tygodniach nie widzą efektów – rzucają go w kąt i kupują nowy. Nie daj się złapać w sidła reklam i nie wierz pani z telewizji, która zapewnia, że jej krem redukuje zmarszczki już po tygodniu.

Tego typu kosmetyki często zawierają rozświetlacze i emolienty, czyli preparaty zmiękczające skórę, które sprawiają, że skóra rzeczywiście w mgnieniu oka staje się bardziej gładką i promienna. Jednak uporanie się z prawdziwą przyczyną złego stanu cery, czyli brakiem kolagenu lub zniszczeniem wywołanym przez promienie słoneczne, zajmuje nieco więcej czasu.

„By zobaczyć prawdziwe rezultaty, potrzebne są co najmniej 4 tygodnie – tłumaczy Day. – Niektóre preparaty potrzebują ponad 3 miesiące, by zawarte w nich aktywne składniki mogły dotrzeć w głąb skóry”. „Gdy rezygnujesz z nich przedwcześnie, nie uda Ci się zauważyć ich dobroczynnych właściwości” – przekonuje Brandt.

Nawyk nr 11: przechowywanie kosmetyków w łazience

Nie zostawiaj kremu do twarzy i serum pod prysznicem, gdzie może się do nich dostać woda lub jakieś bakterie, które zaburzą ich działanie. Zawsze dokładnie zakręcaj słoiczki i tuby, by produkt się nie utlenił i by nie dostały się do niego znajdujące się w powietrzu bakterie.

Unikaj gromadzenia kremów, szczególnie tych, zawierających antyoksydanty. Trzymaj je z dala od gorąca, wilgoci i nasłonecznienia. Półka w łazience odpada, lepiej włóż je do lodówki. Sprawdź też ich datę ważności, kolor, konsystencję i zapach. Jeśli uległy zmianom – lepiej zainwestuj w nowy krem.

Tekst: Meirav Devash, Katarzyna Dwornik

WH

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij