Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Womenshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Playlista Pawła Małaszyńskiego

Paweł Małaszyński – jeden z najpopularniejszych polskich aktorów zajmuje się nie tylko graniem w filmach. W wolnych chwilach można go podziwiać także w roli muzyka i lidera zespołu Cochise. W tym miesiącu zdradza, jaka muzyka go inspiruje i jakiej słucha najchętniej.

WH 2016-09-21
Paweł Małaszyński

Paweł Małaszyński

Jeden z najpopularniejszych w Polsce aktorów. Oprócz grania w filmach i na deskach teatru, wciela się też (doskonale!) w rolę wokalisty i autora tekstów zespołu Cochise. W tym miesiącu zdradza, jaka muzyka go inspiruje i jakiej słucha najchętniej. Warto sprawdzić „nausznie”, bo proponowane przez niego płyty doskonale przeszły próbę czasu i udowodniły, że są arcydziełami. Zanim poznasz muzyczny TOP 3 aktora, przeczytaj naszą recenzję jego płyty.

Cochise, „118”, wyd. Metal Mind 2014

Muzyka klasyczna

W zalewie monotonnych produkcji, których jedyną wartością jest łatwość wpadania w ucho, dobrze jest od czasu do czasu wrócić do korzeni rocka w najlepszym wydaniu. Oto porcja klasyki. Tylko rock Lata 70. to złoty okres rocka progresywnego. Wtedy największe triumfy święciły takie kapele, jak Black Sabbath, Led Zeppelin, Pink Floyd, Queen czy King Crimson. To były czasy, gdy liczyła się harmonia, wirtuozeria, kompozycja i tekst, a nie tylko seksowna wokalistka czy ciężki, przygniatający wręcz rytm.

Płyta „118” zespołu Cochise to nawiązanie do tego okresu w muzyce. Znajdziesz tam i ciężkie riffy z mrocznym wokalem rodem z Black Sabbath, melodyjne ballady przypominające nieco wokalne popisy Freddiego z Queen, dramatyczne kawałki w stylu Doors, ale także świetne, niemal funkowe utwory, które rozbujają każdą publiczność.

Skoro słychać tyle inspiracji, to czy przypadkiem to nie jest nudne i wtórne? Nie. W żadnym wypadku! Odnajdywanie muzycznych inspiracji to świetna zabawa, a panowie z Cochise bez wątpienia wyrobili sobie własny, niepowtarzalny styl. Ta płyta spodoba się każdemu, kto lubi i słucha rocka.

Przejdź na kolejna stronę i zobacz, jakie płyty poleca Paweł Małaszyński.

płyty, muzyka

Słuchać w kółko

Choć uwielbiam całą twórczość Queen, bez wahania wybieram ich drugi album „Queen II”. Na tej płycie jest wszystko to, co lubię u nich najbardziej. Niesamowite przejścia od pięknych, spokojnych, fortepianowych części po mocne, rockowe, wręcz metalowe utwory. Nie ma tu zbędnych nut. Pomysłami z „Queen II” można by obdzielić kilkanaście płyt.

No i najważniejsze: wokal. Freddie śpiewa na tej płycie raz pięknie, czysto, raz z zadziorem, gdzie indziej tworzy z kolegami wspaniały chór – to są niesamowite, niepowtarzalne utwory. Nikt tak już niestety nie gra. Tej płyty mogę słuchać non stop, z zapartym tchem. Za każdym razem, gdy„Queen II” dobiega końca, mam ochotę znowu wcisnąć play. Hipnoza.

Queen „II” EMI 1974  

płyty, muzyka

Erupcja emocji

To jedna z kilku płyt, które na początku lat 90. wywołały muzyczną rewolucję. Bardzo się cieszę, że mogłem być świadkiem tego zjawiska. „Ten” jest płytą bez słabych punktów. Są tu i wolne, piękne fragmenty, jak i mocne, energetyczne kawałki.

Od pierwszych dźwięków „Once” słychać, że mamy do czynienia z czymś nieprzeciętnym, że ten wulkan zaraz wybuchnie. I tak przez całą płytę. Nieustająca erupcja. Niektórzy mówią, że później już nic lepszego nie nagrali. Uwielbiam wszystko Pearl Jam, a wybrałem „Ten” dlatego, że był początkiem pięknej podróży, że kojarzy mi się z niesamowitymi emocjami, które wtedy u mnie wywołał. Widziałem ich po raz kolejny na Openerze i po raz kolejny... I'm still alive.

Pearl Jam „Ten” Epic Records 1991

płyty, muzyka

Początek mroku

Dla mnie ta płyta to początek prawdziwej mrocznej muzyki. Trudno sobie wyobrazić lepszy wstęp: deszcz, grzmoty, riff – z tak zwanym diabelskim interwałem – potężna sekcja i ten głos! Zawsze mam ciarki, gdy tego słucham. A to dopiero początek. Cała płyta jest rewelacyjna. „Wizard” z niesamowitą harmonijką, „Behind the wall of sleep”, „N.I.B” – to utwory, których świetnie się słucha do dziś. I nadal wywołują niepokój. To cecha naprawdę wielkich płyt.

„Jedynka” Black Sabbath wyznaczyła kierunek, stała się abecadłem mocnego, ciemnego grania. I pomyśleć, że nagrali to w kilkanaście godzin. Ich także widziałem w tym roku i mam nadzieję, że nowy album „13” to wstęp do nowego rozdziału.

Black Sabbath „Black Sabbath” Warner Bros 1970

A Wy czego słuchacie najchętniej? Podajcie nam swoje propozycje do TOP 3 w komentarzach.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij